
Cihan przesunął spojrzeniem po twarzach zebranych. Melih patrzył na niego uważnie, Hancer milczała, a Sila z niepokojem próbowała zrozumieć powagę sytuacji.
— Nie będę wam przeszkadzał — odpowiedział Cihan. — Przyszedłem tylko w jednej sprawie.
Wyjął z kieszeni złożoną kartkę.
— Na komputerze Yasemin znalazłem dokument, którego nie dało się otworzyć. Przyszedłem porozmawiać właśnie o nim.
Hancer natychmiast uniosła wzrok.
— Udało ci się go otworzyć? — zapytała z napięciem.
Engin zmarszczył brwi.
— Jaki dokument?
— Przeglądając komputer Yasemin, natrafiliśmy na zaszyfrowany plik w koszu — wyjaśnił Cihan. — Nie dało się go otworzyć, więc poprosiłem o pomoc dział IT.
Podał kartkę Enginowi. Prawnik rozłożył dokument i zaczął czytać. Jego twarz niemal natychmiast spoważniała.
— To wyniki testu ciążowego — powiedział cicho.
Po chwili spojrzał na datę. W jego oczach pojawił się ból.
— Wystawiono je tego samego dnia, w którym odeszła moja siostra.
Przy stole zapadła ciężka cisza. Sila zerkała z jednej twarzy na drugą, coraz bardziej zaniepokojona. Melih jako pierwszy przerwał milczenie.
— Twoja siostra była ginekologiem, prawda? — zwrócił się do Engina. — To chyba nic dziwnego, że na jej komputerze znajdował się taki plik. Dlaczego uznaliście to za podejrzane?
Cihan spojrzał na niego, a potem przeniósł wzrok na Engina.
— Bo zauważyłem kilka rzeczy, które się nie zgadzają. O ile wiem, Yasemin wszystkie badania wykonywała w swojej klinice. Ta analiza została przeprowadzona gdzie indziej. Poza tym na dokumencie nie ma nazwiska pacjentki. A mail przyszedł dokładnie w dniu jej śmierci.
Zamilkł na moment, ważąc kolejne słowa.
— Wiem, że od dawna podejrzewasz, że sprawa Yasemin nie była zwykłym wypadkiem. Dlatego nie chciałem tego zignorować.
Engin powoli usiadł w fotelu. Wpatrywał się w kartkę, jakby trzymał w dłoniach nie zwykły wydruk, lecz kolejny fragment prawdy o śmierci siostry.
— Dziękuję — powiedział cicho.
Sila pochyliła się lekko ku Hancer.
— O co chodzi? — zapytała szeptem.
Hancer odpowiedziała równie cicho:
— Engin podejrzewa, że jego siostra została zamordowana.
Sila zamarła. Dopiero teraz zrozumiała, dlaczego jeden anonimowy wynik badania mógł tak bardzo poruszyć wszystkich obecnych.
Engin znów spojrzał na dokument. Jego twarz była napięta i zamyślona.
— To naprawdę dziwne — przyznał. — Yasemin była bardzo skrupulatna. Wszystkie analizy trzymała w jednym folderze, każdą odpowiednio podpisaną. Niczego nie zostawiała przypadkowi.
Cihan podszedł bliżej i położył mu dłoń na ramieniu.
— Enginie, kiedy tylko zechcesz, pojedziemy do miejsca, w którym wykonano to badanie. Może ktoś coś pamięta. Może ktoś będzie wiedział, do kogo należały te wyniki.
Engin podniósł na niego wzrok. W jego oczach widać było ból, ale też budzącą się determinację.
— Pojedziemy — powiedział po chwili. — Muszę wiedzieć, dlaczego Yasemin dostała ten mail w dniu swojej śmierci.
Cihan skinął głową. Nie trzeba było dodawać nic więcej.
Kilka minut później Engin odprowadził go do drzwi. W mieszkaniu została cisza, ale już nie ta sama co wcześniej. Kolacja straciła zwyczajność. Nad stołem zawisło pytanie, które mogło zmienić wszystko: czy anonimowy test ciążowy był przypadkowym dokumentem, czy śladem prowadzącym do prawdy o śmierci Yasemin?
Melih i Hancer wrócili do starego domu. W salonie panowała ciężka cisza. Brązowe zasłony tłumiły światło wpadające przez okna, a różowa kanapa, na której usiedli obok siebie, wydawała się teraz jedynym spokojnym miejscem pośród wydarzeń, które z każdą chwilą coraz bardziej wymykały się spod kontroli.
Hancer miała na sobie jasną, wzorzystą sukienkę i delikatny perłowy naszyjnik. Jej ciemne włosy opadały miękko na ramiona, ale twarz była blada i zamyślona. Siedziała nieruchomo, ze splecionymi dłońmi, jakby sama rozmowa o Yasemin odbierała jej siły. Melih, ubrany w szary komplet, opadł obok niej na kanapę. Wyglądał na zmęczonego, lecz całą uwagę skupiał na Hancer.
— Chciałabym, żeby podejrzenia Engina okazały się bezpodstawne — powiedziała cicho, z trudem dobierając słowa. — Żeby jego siostra naprawdę zginęła w nieszczęśliwym wypadku, we własnym domu. Bo jeśli było inaczej… nawet nie potrafię wyobrazić sobie jej ostatnich chwil.
Zamilkła na moment. W jej oczach pojawił się ból, który przez cały ten czas próbowała ukrywać.
— Nadal nie mogę uwierzyć, że jej już nie ma. To takie dziwne. Wiesz,

że pożegnała mnie tamtego ranka?
Melih spojrzał na nią łagodnie, nie przerywając.
— Była pełna życia. Uśmiechnięta. Tego dnia w sądzie miała odbyć się moja rozprawa rozwodowa z Cihanem. Yasemin odprowadziła mnie do drzwi i powiedziała, że jak tylko skończy pilną pracę, od razu przyjdzie do sądu, żeby mnie wesprzeć.
Głos Hancer zadrżał.
— A ja powiedziałam jej, żeby nie przychodziła. Że sędzia tylko ogłosi wyrok i wszystko się skończy. Teraz żałuję, że ją powstrzymałam.
Melih westchnął cicho.
— Skąd mogłaś wiedzieć, że wydarzy się coś takiego?
Hancer spuściła wzrok. W jednej chwili wrócił do niej obraz tamtego dnia. Korytarz. Drzwi, które otworzyła po powrocie z sądu. Cisza w domu Yasemin. I potem widok, którego nie potrafiła zapomnieć — Yasemin leżąca na podłodze, bez życia, w kałuży krwi. Jej jasna bluzka, rozrzucone włosy, nieruchoma twarz. Obok czarne pianino, jak niemy świadek tragedii.
Hancer zamknęła na chwilę oczy.
— Ten obraz ciągle mam przed sobą — wyszeptała. — Była taka dobra. Taka pełna życia. Dlaczego ktoś miałby chcieć ją skrzywdzić?
Melih odchylił się lekko i spojrzał przed siebie. Próbował znaleźć jakieś wyjaśnienie, choć żadne nie mogło przynieść prawdziwej ulgi.
— Na świecie jest wielu niebezpiecznych ludzi — powiedział ostrożnie. — Czasem słyszy się, że ktoś wtargnął do szpitala albo kliniki i zaatakował lekarza. Może w przypadku Yasemin też chodziło o kogoś z jej pacjentów.
Hancer spojrzała na niego z niepokojem.
Melih nie mógł wiedzieć, jak blisko prawdy właśnie się znalazł. Nie przypuszczał, że wypowiedziane mimochodem słowa mogą prowadzić do odpowiedzi, której wszyscy szukali — i której konsekwencje miały okazać się znacznie groźniejsze, niż ktokolwiek był gotów przyjąć.
Engin krążył po pokoju, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. W dłoniach wciąż trzymał dokument, który przyniósł Cihan. Kartka była już lekko pognieciona od nerwowego ściskania. W błękitnym pokoju, wśród regałów z książkami, dokumentów i spokojnych dekoracji, jego napięcie wydawało się jeszcze bardziej widoczne.
Zatrzymał się nagle, podrapał po głowie i ciężko westchnął.
— Utknąłem — powiedział, uderzając palcami w kartkę. — Coś tu jest. Czuję to, ale nie potrafię odkryć, co dokładnie. Godzina otrzymania maila… to nie może być przypadek.
Podszedł do regału, wyjął z niego segregator i gwałtownie przerzucił kilka dokumentów. W końcu wyciągnął pismo z zakładu medycyny sądowej. Rozłożył je na biurku obok wydruku z komputera Yasemin i porównał oba dokumenty.
Jego twarz spochmurniała.
— Czas nadejścia maila pokrywa się z przybliżonym czasem śmierci — powiedział coraz szybciej. — Zaraz potem wiadomość została usunięta. Wszystko wydarzyło się w bardzo krótkim odstępie. Mail, śmierć Yasemin, usunięcie wiadomości… jedno po drugim.
Wziął głęboki oddech, ale nie przyniosło mu to ulgi.
— To jest właśnie ten szczegół, którego mi brakowało. Nie myliłem się. Moja siostra nie zginęła w zwykłym wypadku.
Jego oddech przyspieszył. Przez chwilę patrzył przed siebie, jakby za wszelką cenę próbował złożyć wszystkie elementy w jedną całość.
— Ale kto mógł zrobić coś takiego? — wyszeptał, po czym nagle podniósł głos: — Do diabła! Wiedziałem! Od początku to czułem! Jak mogłem tego nie zauważyć?
Uderzył obiema dłońmi w biurko. Dokumenty zadrżały.
— Czy ktoś śledził moją siostrę? Czy ktoś ją nękał? A ja niczego nie widziałem! Nie byłem dobrym bratem… Wstyd mi.
Opadł ciężko na kanapę. Wydruk nadal trzymał w dłoniach, ale patrzył na niego już nie jak na zwykły dokument, lecz jak na dowód własnej bezradności.
Po chwili z głębi domu wyszła Sila. Widząc jego stan, podeszła ostrożnie i usiadła obok. Delikatnie położyła dłoń na jego ramieniu.
— Ten dokument tak bardzo tobą wstrząsnął, prawda? — zapytała cicho. — Enginie, w ten sposób tylko jeszcze bardziej się ranisz.
Nie odpowiedział od razu. Wpatrywał się w kartkę, jakby bał się oderwać od niej wzrok.
— Te wyniki muszą mieć związek ze śmiercią Yasemin — powiedział w końcu. — Odstęp między odebraniem wiadomości a jej usunięciem był zbyt krótki. Nie ma szans, żeby to był zbieg okoliczności. Wszystko jest ze sobą powiązane, tylko ja wciąż nie rozumiem jak.
Przetarł twarz dłonią.
— Dobrze… Załóżmy, że Yasemin przeczytała wiadomość i sama ją usunęła. Ale dlaczego miałaby to zrobić? Spośród tylu maili, tylu dokumentów z kliniki… dlaczego usunęła właśnie ten?
Sila przez chwilę milczała. Jej twarz spoważniała.
— Nie chcę od razu zakładać najgorszego — powiedziała ostrożnie — ale skoro wyniki były anonimowe… ja też zaczynam mieć podejrzenia.
Engin spojrzał na nią z napięciem.
— Na pewno kryje się za tym jakaś tajemnica — stwierdził. — Jutro pojadę do laboratorium. Muszę dowiedzieć się, do kogo należały te wyniki i dlaczego Yasemin otrzymała je właśnie w dniu swojej śmierci.
Rzucił kartkę na stolik i znów przetarł twarz dłońmi. Sila nie cofnęła swojej ręki z jego ramienia. Siedziała przy nim w milczeniu, wiedząc, że tej nocy żadne słowa nie będą w stanie naprawdę go uspokoić.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Gelin 143.Bölüm i Gelin 144.Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.