
Okrutna próba Beyzy: Zniszczyć miłość Hançer i Cihana za każdą cenę!.Wyobraźcie sobie najsłodszy, najspokojniejszy sen, który w jednej chwili się w śmiertelną pułapkę
0:2424 sekundyPodczas gdy Hançer i Cihan odpoczywają w zwycięzcach, nieświadomi nadchodzącej tragedii, w cieniu czasi się prawdziwe zło
0:3434 sekundyBeyza, trawiona niszczycielska zazdrość i chłodną furią, decyduje się na krok, z którego nie ma powrotu
0:4444 sekundyJeden ruch ręki, syk ulatniający się gaz i zatrzaśnięte drzwi – tak zaczyna się walka o przetrwanie
0:5353 sekundyCzy infekcja Cihana obudzi się w pore, przez wyrwanie ukochanej z objęć śmierci? Zobaczcie dramatyczną ucieczkę, której każda sekunda i każdy oddech są ważne dla zdrowia
1:061 minuta, 6 sekundGdy dym opadnie, tylko jedno pytanie: czy był nieszczęśliwy wypadek, czy brutalna próba wypadkowa? krwi, które nie są kontrolowane od ekranu aż do ostatniej sekundy!
1:221 minuta, 22 sekundyTa przerażająca scena to tylko początek walki o życie i miłość! Jeśli wiesz, czy Cihan może ochronić Hançer przed bezwzględną Beyzą i jak potoczą się ich przestrzeganie losy, zasubskrybujcie nasz kanał i kliknijcie dzwoneczek
1:391 minuta, 39 sekundNie przegapcie ani jednej chwili tego dramatu!.Noc w rezydencji była gęsta, natychmiastowa i natychmiastowa, jakby cały świat określony na kilka godzin
1:521 minuta, 52 sekundyNa piętrze panował półmrok rozświetlony efektami świetlnymi lampki sączącej się spod dekoracyjnego abażuru i srebrzystym poświatą księżyca, który wpadał przez wysokie okna, rozlewając się po drabinach, postępowanie i postępowanie jak chłodna mgła
2:092 minuty, 9 sekundW tym spokoju było coś kojącego, coś niemal świętego. Dom, który jeszcze niedawno drżał od niedomówień, podejrzeń, klasyczny uraz i niewypowiedzianych lęków, tej nocy zdawał się na chwilę pojednany sam ze sobą
2:252 minuty i 25 sekundA cyfrowe tak, aby się wydawać.Hançer szła korytarzem powoli, niemal bezszelestnie
2:332 minuty, 33 sekundyJej czarno-biała, wzorzysta sukienka miękka poruszająca się przy każdym kroku, a długie włosy opadające jej na końcu jak ciemna zasłona
2:442 minuty, 44 sekundyNie rozwiązała się. W jej ruchach nie było nerwowości, tylko czułość kogoś, kto przez długi czas może wywołać coś kruchego, a teraz podejście do tego z nabożnym ryzykiem
2:572 minuty, 57 sekundKiedy zatrzymał się przed drzwiami sypialni, na chwilę położył dłoń na klamce i przymknęła oczy
3:063 minuty, 6 sekundW jej twarzy była stosowana na całym świecie, ale też spokojna, której nie można już w sobie znaleźć
3:153 minuty i 15 sekundOtworzyła drzwi ostrożne i zabezpieczone do środka.Cihan spał głęboko. Leżał na boku, z jedną ręką opartą pod poduszką, a drugie luźno po włączeniu na kołdrze
3:283 minuty, 28 sekundTwarz miała rozluźnioną w ten sposób, jaki ludzie śpią tylko razem, gdy choć na chwilę przestają grać ze świata
3:383 minuty, 38 sekundHançer patrzyła na niego przez kilka sekund, nie ruszając się z miejsca. Przez? kaprysne
3:573 minuty, 57 sekundPodeszła bliżej, na brzegu łóżka iz powodu delikatności przesuniętej po jego działaniu
4:064 minuty, 6 sekundCihan poruszył się lekko, jak człowiek wynurzający się na moment ze snu. Otworzył oczy i zużył się na nią jeszcze nie do końca odzyskanie
4:174 minuty, 17 sekundKiedy rozpoznano jej twarz, w jego wyglądzie się pojawia się natychmiast, dokładnie, jeśli jest to możliwe przez sen
4:274 minuty, 27 sekund— Hançer… — szepnął ochryple.Uśmiechnęła się do niego używane.— Śpij. Nie chcę cię budzić
4:364 minuty, 36 sekund— Za późno — założyciel z cieniem uśmiechu, unoszący lekko kącik ust. — Już cię jeździłem
4:454 minuty, 45 sekundTeraz nie zasnę, jeśli się odsuniesz.W tychch nie było żartu, choć słowa wypowiedział je cicho, prawie sennie
4:544 minuty, 54 sekundyHançer czuća, jak w jej piersi coś miękkiego. Położył się obok niego bez słowa. Cihan przy pomocy tego samego urządzenia, które jest wysyłane do siebie, automatycznie odruchu zasilacza, który jest lepiej niż sam, wyposażony w własne myśli
5:105 minut, 10 sekundObjął ją ramiąniem, a ona działa na jego gniazdo internetowe. miarowy rytm jego serca
5:195 minut, 19 sekundCzułe ciepło jego skóry, bezpieczeństwo, którego szukasz wśród chaosu
5:285 minut, 28 sekund— Teraz dobrze? — szepnęła. — Teraz wszystko dobrze — to jedno zdanie wystarczające
5:365 minut, 36 sekundOboje zamknęli oczy. Wtuleni w sobie, otuleni różową pościelą i ciszą nocy, zasnęli jak dwoje ludzi, którzy po wielu burzach wreszcie odnaleźli małą wyspę spokoju
5:495 minut, 49 sekundAle w tym samym domu, kilka kroków dalej, rodzi się zupełnie inne.Na dole są proste kroki
5:595 minut, 59 sekundBeyza zabezpieczenia na schody z twarzą napiętą, blade i zastygłą. Miała sobie na sobie brzoskwiniową bluzkę i jasnoniebieskie spodnie, lecz łagodność tych samochodów była tylko kpiną z tego, co istniało w środku
6:146 minut i 14 sekundPoruszała się szybko, ale ostrożnie, jak ktoś owładnięty przez jednego myślącego, który nie chce być ani na chwilę
6:246 minut, 24 sekundyGdy znalazł się na piętrze, jej oddech był krótki, nerwowy. Stanęła pod drzwiami sypialni i przez chwilę trwała bez ruchu, wpatrzona w klamkę, jakby za nią kryło się wszystko, czego nie można było zaakceptować
6:406 minut i 40 sekundPomysł nacisnęła klamkę. Drzwi u które się doprowadziły o kilka centymetrów. Beyza zajrzała przez wąską szczelinę
6:506 minut i 50 sekundIdę ich.Hançer wtulona w Cihana. Jego rozprzestrzenianie się z taką naturalnością, automatycznie od razu następuje tam
7:017 minut, 1 sekundaIch twarze spokojna, pozbawiona odporności. Ich bliskość nie była już niepewna, nie była możliwa, w przypadku użycia ani zabezpieczenia odruchem
7:137 minut, 13 sekundbył czymś ugruntowanym. Prawdziwym. Cichym korzeniem, które przetrwało
7:217 minut, 21 sekundBeyza patrzyła długo. Zbyt długo.Na początku w jej obecności pojawia się cól tak czysty, że niemal dziecięcy
7:317 minut, 31 sekundKtoś przed chwilą wyrwał z ostatniego złudzenia. Potem ten bol zaczął się wybierać
7:397 minut, 39 sekundNapinał jej szczękę. Prostował plecy. Chłodził spojrzenie. Jej twarz, jeszcze przed natychmiastową drżącą od, stwardniałą
7:507 minut, 50 sekundZazdrość przesunięta przez nią jak lodowaty prąd, zaraz za nią wściekłość
7:587 minut, 58 sekundNie ta szybka, hałaśliwa, która wybucha i szybko gaśnie. Lecz ta najgroźniejsza — cicha, wyrachowana, chłodna
8:088 minut, 8 sekundPuściła klamkę.Odwraca się i odeszła z konieczności, wymagane. Nie trzeba uczyć się ani razu
8:178 minut, 17 sekundZeszła po schodach, przemierzyła salon i skierowała się prosto do kuchni. Tam zatrzymała się przy kuchence gazowej
8:278 minut, 27 sekundW półmroku błysnęły metalowe elementy blatu, a cisza w pomieszczeniu została nagle nienaturalna, napięta
8:368 minut, 36 sekundBeyza kontrolowała przez chwilę na palniki. W jej twarzy nie było już zawahania. Ani śladu spaceru
8:458 minut i 45 sekundAni odrobiny litości.— Jeśli nie mogę znieść tych widoków — wyszeptała do siebie charakterystycznym, że ledwie przypominał ludzki szept — to nie powinno być
8:578 minut, 57 sekundWyciągane ręce.Jedno porcje.Drugie.Trzecie.Czwarte.Odkręcała je powoli, z premedytacją, słuchając ledwie słyszalnego syku ulatniającego się gazu
9:109 minut, 10 sekundNie zapaliła ognia. Nie zawahała się. Znana dokładnie, co robi. kanały, że gaz zacznie wypełniać kanały, potem schody, pokoje
9:239 minut, 23 sekundyWiadomoa, że śpiący ludzie nie zawsze budzą strach na czas. znanaa, że noc i bezruch mogą być sprzymierzeńcami śmierci
9:339 minut, 33 sekundyA jednak nie uciekła od razu.Jakby uciec jeszcze jednego spojrzenia. Jeszcze jedna kropla bolu, która ostatecznie zatwardzi jej serce
9:449 minut, 44 sekundywyjście na piętro. Stanęła ponownie pod drzwiami sypialni. Ukryja je na tyle, by raz jeszcze zobaczyć śpiących Hançer i Cihana
9:559 minut, 55 sekundPatrzyła tym razem inaczej. Już nie jak kobieta zdradzona przez los, lecz jak ktoś, kto wydał wyrok
10:0410 minut, 4 sekundyIch niewinny bezruch, ich nieświadomość, ich spokój — aby wszystko działało na nią jak wprowadzenie
10:1310 minut, 13 sekundNic w jej twarzy nie drgnęło.— Śpijcie — powiedział w myślach z lodowatym okrucieństwem
10:2110 minut, 21 sekund— Śpijcie tak mocno, jak tylko potraficie.Odsunąć się, zeszła na dół, podeszła do głównych drzwi i położyła dłoń na klamce
10:3210 minut i 32 sekundyPrzez jeden moment, aby obejrzeć się przez ramię w głąb domu, który za chwilę miał się stać pułapką
10:4110 minut, 41 sekundA potem zatrzasnęła się za same drzwi. Wewnątrz nadal panowała cisza.Tylko w kuchni rozlegał się miękki, ciągły syk
10:5110 minut, 51 sekundGaz rozlewał się po niewidzialnie, podstępnie. Sunął przy miejscu, piąty się wyżej, wypełniał zakamarki domu, oplatał meble, dywany, framugi drzwi
11:0511 minut i 5 sekundWślizgiwał się na schody. Pod drzwiami sypialni. Do wnętrza pokoju, gdzie dwoje ludzi spało wtulonych w siebie, nieświadomych, że śmierć istnieje już bardzo blisko
11:1811 minut i 18 sekundMinęło trochę czasu. Trudno powiedzieć, ile dokładnie. Noc nie liczy minut tak, jak liczy je dzień
11:2711 minut, 27 sekundW kluczowym momencie Cihan poruszył się niespokojnie. Tylko westchnął ciężko, jakby mu się coś dusznego
11:3711 minut, 37 sekundPotem zmarszczył brwi. Otworzył oczy nagle, bez przejścia, z tym dziwnym przyjacielem, coś jest nie tak, ale jeszcze nie udało się tego uruchomić
11:4911 minut, 49 sekundLeżał chwilę bez ruchu, licencjonowany myśl. Czuł dyskomfort. Ucisk w klatce piersiowej
11:5811 minut, 58 sekundPieczenie w gardle. W głowie miał lekkie zamroczenie. Zmrużył oczy i pociągnął nosem
12:0612 minut i 6 sekundZapach. Dziwny, niepokojący, ostry, a zarazem wyzwanie do uchwycenia.— Co to za… — wymamrotał pod nosem
12:1612 minut i 16 sekundudostępnianie na Hançer śpiącą przy jego boku. Leżała dokładnie tak samo jak wcześniej, z głową opartą o jego pierś, spokojna, bezbronna
12:2812 minut i 28 sekundCihan położył dłoń na jej ramieniu i pogładził ją lekko. — Hançer… — powiedział cicho
12:3612 minut i 36 sekundNie poruszyła się.Zmarszczył czoło i wypił jeszcze raz, trochę głośniej.— Hançer, obudź się
12:4512 minut i 45 sekundCisza.Teraz czuć niepokój wyraźniej. Delikatnie potrząsnął jej ramieniem. Odgarnął włosy z jej twarzy
12:5412 minut, 54 sekundyDotknąłem policzka. Jej skóra była ciepła, ale ciało zbyt bezwładne, zbyt niebezpieczne w śnie
13:0313 minut i 3 sekundy— Hancer! — za przebieg.Zero reakcji.Jego własny oddech przyspieszył. Kaszlnął. Pieczenie w gardle stosowane jest mocniejsze
13:1413 minut, 14 sekundRozwiązanie w przypadku drzwi, następnie ku oknu, które może zostać zakończone. Niczego nie było widoczne
13:2313 minut, 23 sekundyTylko dziesięć zapachów. Ten syk, ledwie słyszalny, jeśli człowiek naprawdę nadstawił ucha
13:3113 minut, 31 sekundSerce zabityo mu zmarłj.— Nie… nie, nie… — szepnął, aw jego głosie wystąpiło strach
13:4013 minut i 40 sekundZnów połóż się nad żoną. Tym razem chwyciła jej twarz w dłonie.— Hançer, słyszysz mnie? Otwórz oczy
13:4913 minut, 49 sekundkiedyś. Hançer!.Potrząsnął nią. Jej głowa upadła ciężko na bok. Nieprzytomny
13:5813 minut, 58 sekundW tej jednej sekundzie wszystko stało się jasne. Gaz. Zatrucie. Niebezpieczeństwo
14:0714 minut, 7 sekundBrak czasu.Cihan zrzucił z siebie resztki snu i natychmiast wyrwał się z łóżka, lecz od razu zachwiał się, automatycznie, nagle wyszedła mu spod rong
14:1814 minut, 18 sekundZakręciło mu się w głowie tak twardej, że musiał być o ścianę. Kaszlnął pokładowy, łapiący się za potomstwo piersiowe
14:2914 minut, 29 sekundKażdy oddech drażniący gardło. Oczy piekły. Mimo to ruszyłem do okna. Prawie po omacku, z trudem, z potykającymi się krokami dopadł framugi i szarpnął za klamkę
14:4214 minut, 42 sekundySkrzydło jest emitowane na oścież.Świeże powietrzne, które uderza w twarz.Cihan wyskakuje na zewnątrz, chwytając je łapczywie, jak tonący chwytający ostatni haust życia
14:5514 minut, 55 sekundOddychał ciężko, nierówno. Powietrze paliło, ale jednocześnie przywracało mu myślenie
15:0415 minut, 4 sekundyJeszcze chwila. Jeszcze chwila. Musi być podłączony do komputera.Hançer nadal nie porusza się
15:1415 minut, 14 sekundnastępnie do natychmiast. Po wyjściu nisko nad jej twarzą, desperacja wyostrzyła mu rysy
15:2215 minut, 22 sekundy— Hançer, słuchaj mnie —màwił coraz głośniej, prawie krzycząc. — miejsce wyjścia
15:3015 minut, 30 sekundOtwórz oczy. Kochanie, odpowiedziałem cię, otwórz oczy!.Odciągnął kołdrę. Spróbował uderzyć za cel
15:4015 minut, 40 sekundJej ciało osunęło się bezwładnie. Zrozumiałe, że nie można jej dobudzić, nie ma na czas
15:4915 minut, 49 sekundprzestało działać o własnym działaniu, o bundu w płucach, o zawrotach głowy. Pozostał tylko jeden odruch: ratować ją
16:0016 minutWprowadzono jedno ramię pod jej plecy, drugie pod łóżkiem i poderwano ją z łóżka. Hançer był lekki, a jednocześnie w tej chwili uderzony, tyle co cały świat, bo nie tylko jej ciało, ale i cały twój strach przed tym, że może być uderzony
16:1816 minut, 18 sekundPrzycisnął ją do siebie, jakby samo działanie mongłowe w jej życiu
16:2616 minut, 26 sekundWyszedł z sypialni chwiejnym. Korytarz falował mu przed oczami. Schody zdawały się trwać niż skutki
16:3616 minut, 36 sekundKażdy stopień był odprowadzany. Każdy oddech kończy się kaszlem. Jego oczy co chwilę mimowolnie się zamykają z bundu i osłabienia, ale nie zwalniają
16:4816 minut, 48 sekundTrzymany Hançer tak, możliwy, że jeśli choć na drugie poluzuje, ona odpłynie gdzieś, skąd już jej nie zawróci
16:5916 minut, 59 sekund— Wytrzymaj… — wydyszał. — Tylko wytrzymaj. Hançer, słyszysz mnie? Jesteśmy już prawie na zewnątrz
17:0817 minut, 8 sekundNie zostawiaj mnie. Nie teraz.Na nogi ugięły się pod nim na moment, ale udostępnione przez lekarza
17:1717 minut, 17 sekundDopadł drzwi, szarpnął je i wybiegł na taras przy katastrofie. Nocne powietrze było chłodne, czyste, prawdziwe
17:2717 minut, 27 sekundPrzez chwilę, która jest niebezpieczna, gdy jest to związane z duszą. Cihan oparł się o jedną z kolumn i ostrożnie położoną Hançer na brzegu murku przy tarasie, jednocześnie cały czas podtrzymując jej ciało, przez się nie opuszczone
17:4317 minut, 43 sekundyJego twarz była blada. Na czole perlił się garnek. Oczy miały szeroko otwarte ze strachu
17:5117 minut, 51 sekund— Nie, nie, nie… — powtarzał się w panice. — Aby możliwe. To ty, słyszysz mnie? Nie możesz mi tego robić
18:0118 minut, 1 sekundaNie możesz.Gładził jej policzki drżącymi dłońmi. Oparł swoje czoło o jej skroń. Chwycił jej nadgarstek iz zaczął szukać pulsu
18:1218 minut, 12 sekundPrzez drugą, dwie, trzy, nie czułe poza gniazdem elektrycznym. A potem — głębokie tętno
18:2118 minut, 21 sekundWyrwał się z niego urywany oddech, natychmiast szloch. — Dzięki Bogu… dzięki Bogu….Pocałował ją w czoło, potem przyciągnął do siebie i tylko tak, jakby chciał ogrzać ją własnym życiem
18:3518 minut i 35 sekund— Otwórz oczy — szeptał gorączkowo. — Proszę cię. Otwórz oczy, Hançer. Jestem tutaj
18:4418 minut, 44 sekundyNic ci nie będzie. Nic ci nie będzie, usłyszysz?.Ale w tej chwili zrozumiał, że jeszcze nie może zostać
18:5318 minut, 53 sekundyŹródło zagrożenia wtórnego w domu. Jeśli gaz nadal się ulatniał, wystarczyłby jeden impuls, jedna iskra, jeden ludzki błąd i rezydencja zamieniłaby się w grób albo w płonącą ruinę
19:0719 minut, 7 sekundDelikatnie oparł Hançer o kolumnę, tak by podparcie.— Poczekaj tu — powiedział do niej, co oznacza cólu i pośpiechu
19:1719 minut, 17 sekund— Zaraz wrócę. Nie ruszaj się. Zaraz zadzwonię, słyszęsz?.Nie wiedziałem, czy go słyszę
19:2519 minut, 25 sekundI właśnie to było najgorsze.Odwrócił się i został uruchomiony z powrotem do zimnego.Hançer wystąpił sama na tarasie, otoczona nocą, szumem wody z basenu i drżącym chłodnym powietrzem
19:3919 minut, 39 sekundPrzez kilka chwil nie pobiera się nic. Potem jej miejsce lekko drgnęło. Powieki zadrżały
19:4719 minut, 47 sekundOddychała nierówno, płytko, każdy oddech sobie siła wydzierać. W końcu unosi się lekki zapach
19:5719 minut, 57 sekundŚwiat wirował. Czuła rozdzierający cól w skroniach, mdłości, palenie w gardle. Zakrztusiła się i zakaszlała
20:0720 minut i 7 sekundOdruchowo chwyciło się za światło słoneczne. — Co… — wydusiło z siebie ledwie słyszalnie
20:1520 minut i 15 sekundNiezrozumiałe, gdzie jest. Dlaczego siedziba na zewnątrz. Dlaczego jej ciało odmawia posłuszeństwa
20:2420 minut, 24 sekundyDlaczego w płucach czuje ogień. Oparła plecy o kolumnę i zakończeniaa zaczerpnąć powietrza głębiej, ale każdy większy wdech kończy się nowym kaszlem
20:3620 minut, 36 sekundDo oczu, które wypływają z jej łez. Zimno nocy mieszało się z gorącym wnętrzem ciała. Przez zamroczenie przewinęło się jej wspomnienie łóżka
20:4720 minut, 47 sekundRamię Cihanę. Jego serce pod jej policzkiem. Potem ciemność.W domu Cihan spadł do kuchni niemal ostatkiem sił
20:5720 minut, 57 sekundInstynkt go prosto do źródła zapachu. Oparł o blat i wypuszczony na kuchenkę
21:0521 minut, 5 sekundW pierwszej chwili zamarł. Wszystkie cztery kurki były przekręcone do pozycji otwartych
21:1321 minut, 13 sekundPrzez jego twarz przemknęło niedowierzanie, a zaraz po nim gniew.— Wszystkie… — wychrypiał
21:2121 minut, 21 sekund— Wszystkie są otwarte….Podchodzi bliżej i szybko zaczyna zakręcać je jeden po drugim
21:2921 minut, 29 sekundMetalowe pokrętła kliknęły, a syk stopniowo ucichł. Kiedy ostatni dopływ gazu, oparł się ciężko o blat i zgiął wpół, łapiąc się za brzuch i ciężarową
21:4321 minut, 43 sekundyKaszlał długi, boleśnie. W oczach mieli łzy nie tylko od spojrzenia, ale od uświadomienia sobie tego, co właśnie nastąpiło
21:5321 minut, 53 sekundyTo nie był przypadek.Nie niedopatrzenie. Nie roztargnienie. Nie pomyłka.Ktoś odkręcił wszystkie cztery zapalniczki i odbiornik w domu pełnym ludzi
22:0522 minuty, 5 sekundPrzewidziano ich zabić. — Jak to w całkowicie możliwe? — powiedział na głos, takie same znaczenie prawne temu sens
22:1422 minuty, 14 sekund— Kto to zrobił? Jakim cudem?.W jego głowie pojawiają się obrazy, urywki, spojrzenie, z ostatnich dni
22:2422 minuty, 24 sekundyAle nie miał czasu na porządkowanie myśli. Hançer była na zewnątrz sama, osłabiona, przerażona
22:3322 minuty, 33 sekundyOdepchnął się od blatu i pobiegł z powrotem na taras.Kiedy wybiegł na zewnątrz, uciekł ją siedzącą przy kolumnie
22:4322 minuty, 43 sekundybył już gotowy, lecz bardzo dostępny. Kaszlała, po policzkach spływały jej łzy, krople drżały
22:5222 minuty, 52 sekundyNa jego widok spróbuje się rozwiązać, ale natychmiast zachwiała się z wycieńczenia
23:0023 minutyCihan podbiegł do niej i natychmiast zaczyna jej twarz w następnej kolejności.— Hançer! możesz mnie spotkać
23:0823 minuty, 8 sekundJesteś ze mną? Słyszysz mnie?.Jej oczy ostatecznie skupiły się na nim. Były zamglone, czerwone, pełne udostępnienie
23:1823 minuty, 18 sekund— Cihan… — wydusiła, a potem zgięła się w kaszlu. — Czy to w porządku?.W jego spojrzeniu na ulgę tak wielką, że niemal bolesna
23:3023 minuty, 30 sekundAle zarazić się nią opanowaniem, bo wiedział, że rozprzestrzenianie się własne w całej pełni, ona w jeszcze większej panice
23:4123 minuty, 41 sekund— Zatrułeś się gazem — powiedział, lecz miękkie. — W kuchniach palniki były odkręcone
23:5023 minuty, 50 sekundCały dom był nim wypełniony.Hançer wyprowadza na niego, jakby nie zrozumiałe słów.— Gazem? — tak szeptem
24:0024 minuty— Nie… nie, to możliwe….— Hançer….— Nie! — Jej głos zadrżał, niemal natychmiast w płacz
24:0924 minuty, 9 sekund— Przed snem matki w kuchni. Wszystko posprzątałam. Wytarłam blat, sprawdziłam kuchenkę
24:1724 minuty, 17 sekundPamiętam dokładnie. Wszystko było ang. Wszystko! Niedopuszczalny… nie tego opakowania w ten sposób…
24:2724 minuty, 27 sekundZnów zakaszlała, a do oczu, które wypływają z jej świeżych łez. W tej chwili nie płakała tylko ze strachu
24:3624 minuty, 36 sekundPłakała także z wirusem na myśl, że nieświadomie narazić jego i siebie na śmierć
24:4424 minuty, 44 sekundyCihan natychmiast to natychmiastowo.— Nie obwiniaj się — powiedział ostro, natychmiast rozkazując
24:5224 minuty, 52 sekundy— Nawet o tym nie myśl. Słyszysz mnie?.— Ale przecież… obaj zginęli… — wyszeptała, pojedynczo na niego z niedowierzaniem
25:0325 minut, 3 sekundy— Gdybyś się nie sprawdził… gdyby… Cihan, my….Głos jej się załamał.On po prostu się bliżej i dokładnie jej twarz
25:1425 minut, 14 sekund— Nie, nie, nie. możesz mnie spotkać. Żyjesz. Jesteś tutaj. Oddychasz. Nic ci nie jest
25:2325 minut, 23 sekundyJesteś ze mną.— Tak bardzo boli mnie głowę….— Wiem.— I gardło….— Wiem.— Bałam się… nawet nie wiem czego, ale… było tak, jakbym tonęła we śnie…
25:3625 minut, 36 sekundCihan rozwiązania na moment oczy, słysząc te słowa. Obraz jej nieprzytomnego ciała w łóżku przeszył go na nowo
25:4525 minut, 45 sekundOtworzył oczy i przyciągnął ją do siebie. Ułożył jej światło pod brodą, osłaniając ją własnym ramieniem przed chłodem i resztą świata
25:5625 minut, 56 sekund— Już wystarczy — szepnął. — Już nic nie ców. Oddychaj spokojnie. Jestem przy tobie
26:0426 minut, 4 sekundyHançer wtulił się w niego, przeciwdziałając. Drżała. Jej dalszy oddech jest nierówny, lecz stosowany w Cihana, jako jedyny dodatkowy punkt w rozsypanym świecie
26:1726 minut, 17 sekundCzuła pod policzkiem bicie jego serca. Szybkie. Niespokojne. Zrozumiałe, że także prowadzi się, choć cały czas jest dla niej oparciem
26:2926 minut, 29 sekundOdepnij się i wydostaj się na niego. Był blady, miał zaczerwienione oczy i oddychał
26:3826 minut, 38 sekund— Ty też się zatrułeś — powiedział z lękiem. — Cihan, ty kaszlesz. Jesteś cały roztrzęsiony
26:4826 minut, 48 sekund— Nic mi nie będzie. — Nie ców tak! — naprawa natychmiast, tym razem z rozpaczliwą koniecznością
26:5726 minut, 57 sekund— Nie po tym, co się stało. Nie ważyć się cówić „nic mi nie będzie” tylko po to, była spokojna
27:0627 minut, 6 sekundJa widzę, jak wyglądasz.Przez jego twarz przebiegł cień czegoś na kształtnego smutnego uśmiechu
27:1427 minut, 14 sekund— Półprzytomny, który mnie kontroluje. — Bo cię kocham — wyrzucony z siebie bezbronnie
27:2227 minut, 22 sekundy— I dlatego się boję.To wyznanie, wypowiedzenie tak po prostu, bez obrony, bez dumy, bez szczególnej osłony, uderzenie w niego niż cały dotychczasowy strach
27:3527 minut, 35 sekundPogładził jej włosy.— Ja też się boję — cicho. — Tak bardzo, że nawet nie można zastosować, co by było, gdyby nie zostało usunięte
27:4627 minut, 46 sekundZatrzymała się przerwa, przerywana tylko ich kaszlem i oddechami.Hançer pierwsza pojawiła się, gdy doszło do zniszczenia, co wisiało między nimi
27:5727 minut, 57 sekund— To nie był wypadek, prawda?.Cihan zesztywniał.Jeszcze chwilę temu skorzystał z tej myśli, która została przesłuchana przez kilka minut
28:0728 minut, 7 sekundAle widziałem w jej oczach, że doszła do tego sama. Nie była już zagubiona. Został przerażony i coraz bardziej świadomy
28:1728 minut, 17 sekund— Wszystkie cztery kurki były odkręcone — powiedział powoli. — Wszystkie. Nie da się tego usunąć
28:2628 minut, 26 sekundHançer pobladła jeszcze bardziej.— Rozwiązanie to….To nie było pytanie. Raczej groźne odkrycie, które musiało wybrzmieć na głos, by stało się realne
28:3828 minut, 38 sekund— Tak — założyciel Cihan, a jego głos stwardniał. — wyjście wyszedł do kuchni. Głowa odkręciła gaz
28:4728 minut, 47 sekundWiedzieliśmy, że śpimy.Hançer zacisnęła miejsce na materiale jego koszuli.— Kto gomgł po wydaniu się do czegoś takiego? — pytanie drżąco
28:5928 minut, 59 sekund— Kto chciał nie tylko mnie skrzywdzić… ale nas oboje zabić?
29:0929 minut, 9 sekundW jego oczach nie było już tylko ulgi. zadziałała się stalowa twardość. Myślenie. Układanie faktów
29:1829 minut, 18 sekundWspominanie twarzy, gestów, spojrzenieenń. Komu przeszkadzało ich szczęście? Kto nie mongł znieść tego, że jesteśmy razem? Kto miał w sobie ilość pobieraną, przez otrzymany dom pełen gazu i pozostawiony bez jednego drgnienia sumienia?
29:3529 minut, 35 sekundNazwisko pojawiło się w jego głowie, niemal samo. Jak błysk. Jak rana, która nagle została zatrzymana
29:4429 minut, 44 sekundyBeyza.Ale jeszcze nie powstrzymał go na głos. Nie bez pewności. Nie w tej chwili
29:5229 minut, 52 sekundyNie przed Hançer, która ledwo odzyskała przytomność.— Dowiem się — powiedział zamiast tego, nisko iz szkodliwem spokojem
30:0330 minut, 3 sekundy— Przysięgam ci, że dowiem się, kto to zrobił.— Cihan….— Nie spocznę, gdyby się nie dowiem
30:1130 minut, 11 sekundPatrzyła na niego z mieszaniną zaburzeń i ufności. istniała, że kiedy Cihan cówił takie tonem, nie były to puste słowa
30:2130 minut, 21 sekundW nim była siła człowieka, która może znieść wiele, ale nie wybaczy tego, co dotknęło tych, których kocha
30:3130 minut, 31 sekundOparła dłoń o jego policzek.— Boję się — szeptem. — Nie tylko o to, co się stało
30:4030 minut, 40 sekundBoję się też tego, co zrobisz, gdy poznasz prawdę.Jego spojrzenie złagodniało na moment
30:4830 minut, 48 sekund— Niczego nie działa lekkomyślnie.— To nie brzmi jak nazwa.— To brzmi jak wszystko, na co mnie teraz stoi —
30:5830 minut, 58 sekundNa jej następstwie pojawia się cień smutnego uśmiechu, który natychmiast zgasł. Znów zakaszlała, a on natychmiast po włączeniu
31:0931 minut, 9 sekundJego gniew, jego podejrzenia, jego wzbierający w środku rozszarpania winnego na kawałki — wszystko, co musiało być na chwilę u jednego z najważniejszych rzeczy: ona żyła
31:2231 minut, 22 sekundyOna była przy nim.— Posłuchaj mnie — powiedziałaj. — Teraz liczy się tylko to, jeśli doszła do siebie
31:3131 minut, 31 sekundResztą zajmę się ja. — A jeśli ten ktoś jest blisko?. — różni się od twojego życia
31:4031 minut, 40 sekundW jego głosie zabrzmiało coś, co brzmio, że Hançer zadrżała. Nie ze strachu przed nim, ale przed głębią gniewu, który w nim rozpoznał
31:5231 minut, 52 sekundyTen gniew nie był chaotyczny. Był skupiony, zimny, bardzo szkodliwy.Cihan po raz kolejny przyciągnął ją do siebie i ostatecznie w pułapch
32:0432 minuty, 4 sekundyTym razem bez pośpiechu. Bez krzyku. Bez desperackiego szarpania rzeczywistości. Tylko z pozostałością, która nie może zostać wykryta
32:1632 minuty, 16 sekundOparł brodę o jej włosy i ograniczenia oczu.Przez chwilę siedzieli tak bez słów na tarasie przy śmierci, pod nocnym niebem, jak dwoje rozbitków wyrzuciłch na brzeg po sztormie, który natychmiast ich pochłonął
32:3132 minuty, 31 sekundPowietrze było chłodne, lecz żywe. Każdy oddech przypominał im, że nadal jesteś. Że jeszcze nie wszystko stracone
32:4132 minuty, 41 sekundŻe śmierć była blisko, bardzo blisko, a mimo to minęła ich o włos.Hançer wtulała się w niego coraz spokojniej, choć co jakiś czas drżało, że była echo kontrolowaa
32:5332 minuty, 53 sekundyCihan głaskał jej powrót powoli, jednostajnie, tak jak uspokaja się dziecko po koszmarze
33:0133 minuty, 1 sekundaA jednak jego własne myśli nie zaznały ani chwili ukojenia. Znaleziono nową odkręconą kurki Czuł ten zapach. Zobaczyła nieprzytomną twarz Hançer. Izolacja wewnętrzna, lądowanie i podgrzewanie:
33:1833 minuty, 18 sekundTo było celowe.Ktoś ich obserwował. Przełącznik do samodzielnego montażu w domu. wiedział, kiedy śpi
33:2733 minuty, 27 sekundMiało to charakter — albo wykluczone — przez ich usunięcie na śmierć i po prostu wyjście
33:3633 minuty, 36 sekundCihan odpada i następuje przed sobą. W domu wszystko, co się znajduje, to: drzewo, woda w wodzie, skutki uboczne na tarasie
33:4933 minuty, 49 sekundAle o tym już wiedziałem, że ten spokój jest złudzeniem. W tym domu pękła właśnie jakaś granica, której nic nie będzie samo
34:0034 minutyprzestał grać półśrodkami. Najważniejsze od jadu słów, spojrzenień i intrygi do czynu ostatecznego
34:0934 minuty, 9 sekundPo śmierci i pocałował Hançer we włosach. — Jesteś pewny — powiedział, choć tak naprawdę — iwił to także do siebie, jakby określenie zakląć rzeczywistość
34:2234 minuty, 22 sekundy— Dopóki oddycham, nikt cię nie tknie.Hançer uniósł ku niemu twarz. W jej źródłach była wilgoć, ale i ta szczególna ufność, która rodzi się nie z naiwności, lecz z przetrwania razem coś strasznego
34:3834 minuty, 38 sekund— Uratowałeś mnie — wyszeptała.Pokręciłem głową.— Uratowaliśmy się.— Ja nic nie wystąpił
34:4734 minuty, 47 sekund— Byłeś zwolniony, dla którego nie wolno mi było spowodować. Te słowa zatrzymały się na moment
34:5534 minuty, 55 sekundPotem ponownie przytulił się do niego, jeśli dopiero, gdy sobie pozwoli, że naprawdę żyje
35:0435 minut, 4 sekundyA on, obejmujący ją, oglądany w noc coraz ciemniejszego miejsca.Była w nim radość z ocalenia ukochanej kobiety
35:1435 minut, 14 sekundbyła wdzięczność, że zdążyłem. Był bol po tym, co omal się stał. Ale była też nowa, obciążająca, która osiadała w nim jak żelazo
35:2635 minut, 26 sekundTo nie był koniec.To był dopiero początek.Bo ktoś tej nocy nie tylko zginął, gdy wybuchła wojna