Panna młoda odc. Hançer broni Fadime! Okrutne kłamstwo Beyzy

0:1919 sekundWitajcie w świecie, gdzie za bogato zdobionymi bramami wielkiej rezydencji kryją się najgłębsze zdrady i najokrutniejsze kłamstwa
0:3030 sekundNasza główna bohaterka, Hançer, pojawia się na skraju wytrzymałości. Rozczarowany lodowatym kluczem Cihana i świadomością, że w jego oczach jest „kupioną” żona, ze łzami w oczach innych, pakuje swoje życie do jednej z toreb
0:4747 sekundObiecuje sobie, że już nigdy nie da się zranić. Wydaje się, że jej jedyną drogą jest samotna ucieczka
0:5656 sekundjednak los pisze dla niej zupełnie inny scenariusz.Jeden rzut oka przez okno wystarczające, przez jej osobisty dramat zszedł na dalszy plan
1:071 minuta, 7 sekundNa zewnątrz rozgrywa się tragedia – Fadime i jej córka Aysu bezlitośnie wyrzucone na bruk
1:161 minuta, 16 sekundZrozpaczona dziewczyna pada ofiarą podłej intrygi: zostaje fałszywie oskarżona o kradzież kradzieży Beyzy
1:261 minuta, 26 sekundTo podłe oszczerstwo ma zniszczyć ich życie.Zamiast problemu w cieniu, Hançer stawia wszystko na jedną kartę
1:361 minuta, 36 sekundOciera łzy, dogania skrzywdzone kobiety i skutki niesprawiedliwości, które mogą wystąpić pod twoim własnym dachem
1:461 minuta, 46 sekundCzy ten desperacki akt wytrzymałości na Hançer gniew mieszkańców rezydencji? Czy prawdziwe prawdziwe obliczenie Beyzy? I najważniejsze: co się wydarzyło, gdy Cihan nastąpi następnego dnia i odkryje, w jego świecie wybuchł prawdziwy bunt? Wydarzenia są na temat fabuły o intrygach, katastrofie o honorze, która rozpada się na ofiarę
2:122 minuty, 12 sekundZegar tyka, a wkrótce ujawniy się światło dzienne. Nie zapomnij o subskrybowaniu naszego źródła i włącz dzwoneczkę odbiorczą, aby nie przegapić żadnego nowego rozdziału zwrotów akcji! Zostawcie łapkę w górę, jeśli kibicujecie Hançer, i pamiętajcie o komentarzu – jak według Czy zareaguje Cihan, gdy pozna całą prawdę o intrydze Beyzy? Twoje opinie są dla nas kluczowych, więc dołączcie do instrukcji poniżej!
2:432 minuty, 43 sekundyW sypialni panowała cisza, która nie uspokajała – tylko podkreślała każdy nerwowy ruch
2:522 minuty, 52 sekundyHançer stale przy ciele, a czarna torba podróżna leży otwarta jak rozdziawione usta, gotowe połknąć wszystko, co jeszcze chwilę temu zwane „codziennością”
3:063 minuty, 6 sekundJej choroby drżały, kiedy składały się ubrania. Nie dlatego, że było jej zimno. W środku coś poważnego niż chłód: wstyd, który był parzysty jak żelazo
3:193 minuty, 19 sekundWprowadzone do swoich szalonych, dziesięciu bezpiecznych, w beżowych nitkach, które często pojawiają się jej symbolem nowego życia
3:293 minuty, 29 sekundZatrzymała się na chwilę, sama tkanina uniemożliwiająca rozwiązanie problemu, które dudniło jej w głowie
3:383 minuty, 38 sekund— Jak to możliwe, że… — wyszeptała, prawie bez głośnika, jakby bała się, że dźwięk usłyszą i powtórzą jej to w twarz
3:493 minuty, 49 sekund— Jak właściwie tak szybko wymazać z pamięci, co zostało zrobione?.Na komodzie stało się lustro
3:573 minuty, 57 sekundZwykłe, Prostokątne, bez ozdób. A jednak dla niej w tej chwili był jak sąd. Hançer pod noszenia i odprowadzane przez siebie: oczy zaczerwienione, włosy w nieładzie, usta zaciśnięte, policzki mokre
4:144 minuty, 14 sekundTa twarz nie była twarzą kobiety zakochanej. To była twarz kobiety, która teraz jest zainstalowana, że ​​długo była gotowa na wszystko, byle tylko nie przyznać, że została oszukana nie przez niego, lecz przez własne
4:314 minuty, 31 sekundPociągnął nosem. Wzięła do ręki swoje podwójne, tę, którą lubił – lub więc tę, która mu towarzyszy do obrazu „żony”
4:424 minuty, 42 sekundyZatrzymała ją w dłoniach, zastosowana na materiale i nagle w gardle, poczuła gorycz. W jej pamięci odżyły jego słowa, jego chłodny ton, jego spojrzenie, kiedy cówił o rzeczach, które mogą być intymne, a były jak paragrafy w umowie
5:005 minut— „To małżeństwo” — powtórza z ironią. — Dla niego… do zainteresowania. Dla niego… ja jestem częścią planu
5:105 minut, 10 sekundWalczyła o większą skuteczność, niż chciała. Torba powiedziała cicho, aw tym dźwiękiem było coś upokarzającego: jakby sama materia potwierdziła, że ​​naprawdę pakuje się z życia, które ogólnie jest wspólne, a zasadzie się wynajęte
5:285 minut, 28 sekundHançer oparła dłoń o komodę, aby była dostępna. Z jej ust wyrwał się śmiech, krótki, taki – śmiech człowieka, który za długo udawał, że nie widzi
5:415 minut, 41 sekund— Kupiona… — oznajmił z takim bundem, jakby mógł nadać własne imię. — Kupiona za pieniądze
5:495 minut, 49 sekundJak rzecz, którą można zastosować w kącie, kiedy nie jest włączone, a potem następna, kiedy nadejdzie pora „spełnić oczekiwanie”
6:006 minutJej miejsce dotknęło obrączki. Zawahała się. Ten krążek metalu był cięższy, niż powinien
6:096 minut, 9 sekundNie tyle, ile złoto – rozważało tyle, ile zawiedzione serce. Przez chwilę mogła zostać rzucona w klatkę piersiową, aby zadźwięczał tak głośno, jak krzyk, którego nigdy nie pozwala na sobie
6:256 minut i 25 sekundAle nie zrobiono tego. Tylko przycisn?
6:406 minut i 40 sekund— Nie miłości. Nie partnerstwa. Nie ciepłe. Tylko… potomka. Tylko udowodnij, że Twój plan działa
6:506 minut i 50 sekundZatoczył spojrzeniem po pokoju. Po poduszkach, po zasłonach, po kablach, które zwykle były w spokoju, a często były areną ciszy
7:027 minut i 2 sekundyNagle uderzyła ją myśl, tak ostra, że ​​przystanęła: „To nie jest cój dom. To jest dekoracja
7:127 minut, 12 sekund„. Serce pochłonęło jej. Po pobraniu na środek pokoju i zaczęło wrzucać kolejne rzeczy
7:217 minut, 21 sekundSzybko. Mogłaby zostać uderzona przed rozpaczą. Aby każdy ruch był wymagany dalej od wspomnień
7:317 minut, 31 sekund— Już nigdy… — syknęła, a jej oczy znów napełniły się łzami. — Już nigdy nie dam się zwieść złudzeniom, że twoje lodowe serce zostanie usunięte dla mnie cieplej
7:457 minut i 45 sekundSłowa zabrzmiały jak przysięga, ale także ostatni akt obrony przed sobą samym. Bo Hançer – choć w tej chwili nienawidziła twojej naiwności – w głębi duszy, że najbardziej zraniona ją to, że przez chwilę…
8:038 minut, 3 sekundyŻe on się zmienia. Potrafi. Że jest w nim miejsce na czułość. Nawet jeśli małe jak okruch
8:128 minut, 12 sekundWytarła policzki, ale łzy wracają uparcie. Złapała urządzenia za uchwyty i podnoszone przez nią
8:218 minut, 21 sekundbył ciężki. Tak jak ciężka była jej decyzja.I następnie… uderzeniea.Zatrzymał się w pół kroku, jakby czas przytrzymał ją za nadgarstek
8:338 minut, 33 sekundyPodnieś na oknie. Firanka delikatna do poruszania się od bocznego. Hançer podeszła i odsunął ją ostrożnie
8:438 minut, 43 sekundyNa zewnątrz, tuż za bramą rezydencji, dwie stałe postacie. Jedna drobniejsza, młodsza – druga starsza, pochylona, ​​ale pierwotne dumna w postawie, jak ktoś, kto długo żyje z poczuciem, że ma swoje miejsce na świecie
9:019 minut, 1 sekundaFadime.I jej córka, Aysu.Obie poważne walizki. Za duże, jak na „krótki wyjazd”
9:119 minut, 11 sekundTakie, jak się bierze, kiedy się nie wie, będzie skierowane do źródła.Hançer czuća, jak serce podchodzi do jej do
9:229 minut, 22 sekundyDostępa pracownik rezydencji, który wyszedł do nich z wyuczonym spokojem. Cośóiwił
9:309 minut i 30 sekundZ gestem odczytała pytanie, które już zostało sprawdzonea z życia: „Wezwać taksówkę?” Taki ton, jakby dotyczył przesyłki, nie ludzi
9:419 minut, 41 sekundFadime przekręciła głowę. Nawet z tej odległości Hançer widziała jej smak. Aysu otarła twarz żołnierza, jak dziecko, które nie ma już potężnego uderzenia elektrycznego
9:549 minut, 54 sekundy— Same sobie poradziliśmy — usłyszała Hançer, choć okno było zamknięte. To nie był dźwięk – to była wyobraźnia, która dopowiadała słowa, bo serce już je znało
10:0710 minut i 7 sekundFadime powiedział coś jeszcze do. Hançer wyprowadza, jak jej usta układają się w wyrażeniu pełnym cólu
10:1710 minut i 17 sekundPotem obie drogi się ruszyły i ruszyły powoli. Krok za niezbędny. Gdyby każdy krok był cięższy od sprawdzenia
10:2710 minut, 27 sekundHan?
10:3810 minut i 38 sekundJak zasłona. Jak kurz z lustra. Zostało tylko jedno: niesprawiedliwość, która paliła się niż jej osobiste upokorzenie
10:5010 minut, 50 sekundZerwała się.Torbę a urządzenie na, otwarte, z ubraniami wystającymi jak porzucone myśli
11:0011 minutWybiegła z pokoju. Serce waliło jej jak młot. Schody spadają w kilku susach, nie potrącają, jak uderzenia uderzają o drewno
11:1111 minut, 11 sekundPrzez korytarze przemknęła jak cień – a przecież jeszcze przed czułością się jak ktoś, kogo nie ma, kto jest niewidzialny
11:2111 minut, 21 sekundNa dziedzińcu tego samego pracownika, który przed momentem stał przy bramie
11:2911 minut, 29 sekund— Dokąd poszły?! — wyrzuciła z siebie, łapiąc oddech. Jej głos drżał, ale nie z lęku
11:3811 minut i 38 sekundZ gniewu.Mężczyzna została ujawniona, jakby nie spodziewała się, że pani domu się stanie „słubą”
11:4811 minut, 48 sekund— Pani Hançer… ja… nie wiem, dokąd — gniazdowo, nerwowo splatając głowy. — powiedział tylko, że odchodzi
11:5911 minut, 59 sekund— Odejść? — Hançer lock to słowo, automatycznie wgryźć się w jego sens
12:0712 minut i 7 sekund— Na podstawie podstawy? Kto im pokazał?.Pracownik puścił. To milczenie było odpowiedzią
12:1612 minut i 16 sekundMilczenie rezydencji zawsze było odpowiedzią. — Nie znam oprogramowania — wymamrotał, każdy szczegółowy gomgłówny koszt pracy
12:2712 minut, 27 sekund— Ale wiem jedno… opuściły rezydencję na dobre. Te trzy uderzające w Hançer jak policzek
12:3612 minut i 36 sekund„Na dobre.”.Czyli: bez prawa powrotu. Bez dyskusji. Bez możliwości. Bez sprawiedliwości
12:4512 minut i 45 sekundHançer nie jest realizowany dłużej. Pobiegła w stronę bramy. Strażnik dotarł tylko do niej, zaskoczony jej rozpędem
12:5512 minut, 55 sekundHançer wypadła na ulicę.Powietrze było chłodniejsze niż w domu. Pachniało kurzem i wilgocią
13:0413 minut, 4 sekundyW rozproszonym ptaku było odgłos miasta – zwyczajne życie, które nie przejmowało się ofiarą krzywdą
13:1313 minut, 13 sekundHançer biegła, aw jej uszach dudniła krew. Polea Fadime i Aysu kilka metrów dalej, ich sylwetki oddalające się jak coś, co zaraz zniknie za zakrętem
13:2613 minut, 26 sekund— Fadime! — krzyknęła.Jej głos poleciał ulicą, odbił się od murów, zmieszał się z odgłosem samochodu przejeżdżającego obok
13:3713 minut, 37 sekundFadime zatrzymał się. Aysu odprowadzane przez wylot. W ich spojrzeniu był strach, przypuszczalnie się, że ktoś biegnie za nimi, przez dokończenie upokorzenia
13:5013 minut i 50 sekundKiedy zastosujy Hançer, ich twarze na moment zastygły w czymś między zdumieniem a wstydem
13:5813 minut, 58 sekundHançer dobiegła do nich, łapiąc oddech, z włosami przyklejonymi do głowy. Jej oczy błyszczały, ale nie były już widoczne
14:0914 minut, 9 sekundTo był ogień. — Czy coś się stało? — Pytanie, przerwamàwić spokojniej. — Dlaczego odchodzicie? Kto został wyrzucony?
14:1914 minut, 19 sekundFadime zacisnęła usta. To była kobieta, która przez lata mogła się milczeć, aby móc
14:2814 minut, 28 sekundTeraz milczenie stało się jej tarczą. Ale tarcza pękała.Aysu była młodsza. Mniej zahartowana w udawaniu, że nic nie boli
14:4014 minut, 40 sekundJej dolna warga drżała. Trzymany uchwyt walizki tak, jakby był wyjątkowy, stały punkt w świecie, który się rozsypał
14:5114 minut, 51 sekund— Pani Hançer… — zaczęła Fadime, ale głos ugrzązł jej w gardle.— Nie cówcie „pani” — przerwała Hançer ostro, niemal zareagowalnie
15:0215 minut, 2 sekundy— Powiedzcie mi prawdę.Aysu wyklucza na matkę. Fadime przez separację ze sobą
15:1115 minut, 11 sekundW końcu skinęła głową – minimalnie. Jak przyzwolenie. Jak znak: „mów”.I wtedy Aysu pękła
15:2115 minut, 21 sekund— Oskarżyli mnie… — powiedział, a słowo „oskarżyli” zabrzmiało jak wyrok. — O kradzież
15:3015 minut, 30 sekundO bransoletki pani Beyzy.Hançer zamarła.— Bransoletki? — powtórzyła, nie dowierzając
15:3915 minut, 39 sekund— Jakie korki?.— Złote… — Aysu załkała. — Te, które zawsze nosiły… z późniejszymi zawieszkami… ona powiedziała, że ​​zniknęły
15:5115 minut, 51 sekundA potem… potem spojrzeli na mnie, jakby już, że to ja. Jakby biedaczka była winna
16:0016 minutFadime ścisnęła usta, ale w jej oczach pojawiły się łzy. To nie były łzy histerii
16:0916 minut, 9 sekundTo były łzy upokorzenia.— Przeszukali nasze rzeczy — dodaja Aysu, coraz szybciej, jakby bał się, że jeśli zwolni się, to udaremnione jej siły
16:2116 minut, 21 sekund— Przy wszystkich… Jak bylibyśmy… jak bylibyśmy brudem. A kiedy nic nie znaleziono… i tak, że „pewnie oddano” albo „schowałam wcześniej”
16:3416 minut, 34 sekundyNikt nie jest uzależniony. Nikt.Hançer poczuła, jak robi jej się słabo.— Kto? — wydusiła
16:4316 minut, 43 sekundy— Kto to zrobił?
16:5216 minut, 52 sekundy— Sinem była przy tym… i… i pani Mukadder… — głos jej się załamał. — A pani Beyza… ona tylko groziła, jak mnie nazywają złodziejką
17:0517 minut, 5 sekundJakby to było… jakby było zabawne. Gdyby to było jej prawo.Fadime w końcu się pojawiła, cicho:
17:1517 minut i 15 sekund— Powiedzieli, że skoro w domu zniknęło złoto, to winna musi być służba. A skoro winna musi być służba… to wskazać kogoś, kto nie ma obrońcy
17:2817 minut, 28 sekundHançer szczątka usta, ale nie znaleziono słów. Nagle jej własne wydanie zostało wydane… luksusowe
17:3717 minut, 37 sekundOna wybrała: rozwiązanie, uderzenie, milczeć. Aysu i Fadime życia tylko jedno: uznanie niesprawiedliwości albo zostać zmiażdżonym
17:5017 minut, 50 sekund— I po prostu… został wyrzucony? — pytaniea, aw jej głos brzmiała groza.Aysu skinęła głową
17:5917 minut, 59 sekundŁzy następowały po policzkach.— Powiedzieli, że mamy się natychmiast. Że nie będzie złodziejek pod dachem
18:0918 minut, 9 sekundMatka… — Aysu wyrzucana na Fadime, jakby przepraszała ją za każde wypowiedziane słowo
18:1718 minut, 17 sekund— Matka odpowiedziała, żeby dali nam czas… żebyśmy otrzymali… ale oni….Fadime podniosło brodę
18:2718 minut, 27 sekundW jej ocenie następuje duma, która była ostatnią datą, której nie można było jej skierować
18:3618 minut, 36 sekund— Nie odpowiedziałam — sprostowała spokojnie, choć głos jej drżał. — Poprosiłam o zastosowanie
18:4518 minut i 45 sekundA oni mnie wyśmiali.Hançer poczuła, jak coś w niej pęka. Wszelkie jej charakterystyczne cechy, nagle, ujście w jednym miejscu: w tym, że w tym domu krzywda była codziennością, a funkcja – zwyczajowa, która musi być zasłużona
19:0419 minut, 4 sekundyAysu otarła łzy i wyszeptała:.— Gdyby pan Cihan był na miejscu… nikt nie odważył się… nikt nie odważył się na coś takiego
19:1519 minut i 15 sekundOni się boją tylko jego. A kiedy nie ma… — urwała, bo reszta była oczywista.Hançer poczuła ukłucie ironii
19:2519 minut, 25 sekundCihan – człowiek, który ranił ją chłodem – był jednym z członków tych kobiet narażonych na ogrzewanie
19:3419 minut, 34 sekundyTo było okrutne. I prawda.— Przepraszam — nagle Hançer, a jej głos zadrżał
19:4319 minut, 43 sekundy— Przepraszam, że… że nie istnieje. Przepraszam, że… pozwoliłam, byście byli tym samym
19:5219 minut, 52 sekundyFadime wyprowadza na nią ze sobą.— To nie twoja wina, córko — a to powiadomienie „córko” zaskoczyło Hançer tak, że łzy wróciły po jej do oczu
20:0620 minut i 6 sekund— W tym domu wino rozdziela się tak, jak komu wygodnie.Hançer nie wytrzymała. Zrobiła krok i przytuliła najpierw Aysu, a potem Fadime
20:1820 minut i 18 sekundObie kobiety drżały. Aysu wpiła się w nią jak w ratunek. Fadime przez chwilę prawną, która nie ma zastosowania zgodnie z prawem, a potem jej opadła, a następnie sama podlega głośnemu płaczowi
20:3320 minut, 33 sekundy— Nie puszczę był — powiedział Hançer, odrywając się, ale trzymając je
20:4220 minut, 42 sekundy— Nie teraz. Nie w taki sposób.Fadime natychmiast pokręciła głową. — Nie można… pani… Hançer, nie można ci pomóc w problemach
20:5320 minut, 53 sekundyTo nie jest twoja walka.— To jest moja walka — ucięła Hançer, z taką siłą, że aż sama się zaskoczyła
21:0321 minut, 3 sekundy— Bo jeśli ja będę milczeć, kiedy został brutalnym kłamstwem, to jutro ktoś zniszczy kłamstwem mnie
21:1221 minut, 12 sekundA pojutrze… każda inna kobieta, która nie ma głosu.Aysu jest na nią z niedowierzaniem
21:2121 minut, 21 sekund— Ale… dokąd moje mamy iść? — wyszeptała. — Nie mamy już… nic.Hançer s sięa się, złapała uchwyty walizek i podniósł je, choć był ciężki
21:3421 minut, 34 sekundy— Od teraz jesteś moim gościem — oznajmiła, jakby to była decyzja niepodlegająca dyskusji
21:4321 minut, 43 sekundy— Chodźcie. Fadime ostatecznea skierować jej jedną walizkę. — Nie, nie… pani…. — powiedziałam: chodźcie — powtórza Hançer, aw jej głosie zabrzmiała ta sama stal, która brzmia a u Cihana, kiedy wydawało się polecenie
22:0022 minutyTylko że u niej ta stal była w służbie dobra.Szły razem. Droga do domu Hançer nie była długa, ale w tym marszu było coś symbolicznego: odejście od pałacowego świata, w którym wystąpiła krzywda będąca zamiatana pod dywan, do miejsca prostszego, ale prawdziwszego
22:2022 minuty, 20 sekundDom Hançer nie był rezydencją. Nie miał bramy, strażnika, marmuru. Był prosty, cichy, pachniał herbatą i mydłem, jak domy, w których żyje się normalnie
22:3422 minuty, 34 sekundyGdy weszły do ​​​​środka, Aysu rozejrzała się niepewnie, jak ktoś, kto boi się uzyskać czegokolwiek, aby nie zostać ponownie dostępnym
22:4522 minuty, 45 sekundHançer postawiła walizki przy ścianie.— Usiądźcie — wyznaj. — Odpocznijcie
22:5422 minuty, 54 sekundyJesteś bezpieczny.Fadime dostępne na spiętą. Nawet tu nie pozwala sobie na ulgę, jakby była ulga zdradą czujności
23:0523 minuty, 5 sekund— Hançer… — zaczęli, tym razem bez „pani”. — Oni nie pozostawią tego. Jeśli się okaże, że cię wciągnęliśmy… przyjdą tu
23:1623 minuty, 16 sekundZrobiłem ci piekło. Mukadder… Beyza… jeden….— To jest muij dom — przerwała Hançer spokojnie, ale twardo
23:2623 minuty, 26 sekund— A wy jesteście moimi gośćmi. I nikt nie ma prawa tego skierować.Aysu siedzia na brzegu kanapy
23:3523 minuty, 35 sekundJej ręce trzęsły się tak, że można je schować w rękawie.Hançer poszło do kuchni
23:4423 minuty, 44 sekundyZrobiła herbatę – mocną, z miętą. Wzięła trzy trzy. Postawił je na stoliku w sklepie, jakby to był sposób przywracania godności
23:5623 minuty, 56 sekund— Pijcie — powiedział. — Ciepło pomaga oddychać. Fadime wzięła szklankę, ale kieruje się na nią, jakby nie istnieje, czy wolno jej pić „za darmo”
24:0824 minuty, 8 sekund— Hançer… dlaczego tolerować? — pytanie cicho. — Ty… ty masz swoje problemy. Nie musisz brać na siebie
24:1824 minuty, 18 sekundHançer siedzia obok. Przez chwilę milczała, bo odpowiedź była zbyt długa, zbyt osobista
24:2824 minuty, 28 sekundW końcu powiedział:.— Bo ja wiem, jak smakuje upokorzenie. Może nie takie samo, ale… znam ten smak
24:3824 minuty, 38 sekundI nie mogę patrzeć, jak ktoś wam go wtłacza do.Aysu usłyszenie.— Oni mogą, że nawet jeśli są dostarczane… to i tak… i tak zostanie podejrzenie — wyszeptała
24:5424 minuty, 54 sekundy— Że „możemy mieszkać”. Że „możemy oddać”. Oni zawsze dostępny sposób, aby człowiek… był brudny
25:0525 minut, 5 sekundHançer poczuła, jak ucisk ją w środku.— Nie pozwolę na to — powiedział. — Nie pozwolę, żebyście nosili to piętno
25:1625 minut, 16 sekundNie jesteś złodziejkami. Jesteś… człowiekiem. A to znaczy, że macie prawo do prawdy Fadime należy ją ostrożnie.— A co z Cihanem? — pytanie szeptem. — Na…powrocie?
25:3325 minut, 33 sekundyTo imię zabrzmiało w pokoju jak kamień rzucony do wody. Hançer przez moment czuća, jak wraca jej własny gorycz, ta z sypialni, z torby, z lustra
25:4625 minut, 46 sekundAle teraz była też druga emocja: konsekwencja, że ​​bez niego w rezydencji nikt nie zatrzymał tej maszyny
25:5525 minut, 55 sekund— Powinien być jutro — pogrzeba Hançer. — Tak cówił.Wypowiedzenie słów tych bólo
26:0426 minut, 4 sekundyGdyby przyznała, że ​​nawet gdy chce od niego uciec, musi na niego czekać. Nie z miłości
26:1326 minut, 13 sekundZ konieczności.Aysu spuściła głowę. — Jeśli przyjdzie… może… może ktoś wreszcie nas wysłucha — powiedział tak cicho, jakby bała się, że pojawienie się i ucieknie
26:2826 minut, 28 sekundHançer ujawniała się jej twarz. W tej dziewczynie było coś, co przypominało jej charakterystyczne oznaczenie miesięcy: wiara, sprawiedliwość istnieje, tylko trzeba znaleźć na znalezionego człowieka
26:4326 minut, 43 sekundyTo była wiara piękna… i niebezpieczna.— On została wysłuchana — Hançer, choć w środku miała wątpliwość
26:5426 minut, 54 sekundyNie ma wątpliwości co do tego, czy Cihan umie być sprawiedliwy. Wątpliwość co do tego, ile pojawi się wyrządzić system, zanim ktokolwiek zareaguje
27:0627 minut, 6 sekund— A ja dostrzegłę, aby nie zakończyć się tylko „wysłuchaniem”. Fadime westchnęła, jakby z jej płuc wyszło coś, co zaatakowało
27:1727 minut, 17 sekund— zaczęli… — zaczęła, aw jej głosie była gorycz lat — że Beyza… że ona jest tylko rozpieszczona
27:2727 minut, 27 sekundNie rozumiem. Big ale, co zrobiło… to nie było niezrozumienia. To było celowe.Hançer zmarszczyła brwi
27:3727 minut, 37 sekund— Ja… — odprowadzaa niepewne. — Nigdy nie uważałam jej za złą osobę. Wydawała się… uprzejma
27:4627 minut, 46 sekundCzasem nawet miła.Fadime może się gorzko. To nie był uśmiech radości. To był uśmiech kobiety, która za długo widziała prawdę i za długo nie mogła udawać, jej nie ma
28:0028 minut— Uprzejmość do wystąpienia tylko sukienka, która się na brzydkie intencje — powiedziała powoli
28:0928 minut, 9 sekund— Ty jeszcze nie zdążyłeś poznać prawdziwego oblicza Beyzy, córko.Aysu zadrżała.— Ona patrzyła mi w oczy, kiedy mnie oskarżali — wyszeptała
28:2128 minut, 21 sekund— Ja… nie mrugnęłam. Gdyby zabrakło na dziesięć chwil. Gdyby… być może, byłby ktoś od niej
28:3128 minut, 31 sekundHançer zacisnęła się nakrych.W jej głowie pojawił się obraz: Beyza z inteligentnymi na nadgarstkach, z uśmiechem, który mógł nie być uśmiech, tylko ostrzem
28:4528 minut, 45 sekundSinem z pozorną troską, która może być tylko maską. Mukadder ze swoją władzą, która nie jest ograniczona, bo jej wystarczające, że może
28:5828 minut, 58 sekundI nagle Hançer coś jeszcze: to nie była tylko sprawa bransoletek. To była sprawa hierarchii
29:0729 minut, 7 sekundMusiał zostać ukarany, aby inni pamiętali, gdzie jest ich miejsce.— To się skończyło — Hançer nagle, a jej głos został odebrany mocy
29:2029 minut, 20 sekund— Nie wiem jeszcze jak, ale… koniec się.Fadime wypływa na nią z mieszaniną wdzięczności i strachu
29:2929 minut, 29 sekund— Hançer… ty nie wiesz, z kim zadzierasz.— Wiem — szczątka Hançer, aw jej oczach pojawi się błysk
29:3929 minut, 39 sekund— Zadzieram z ludźmi, którzy myślą, że pieniądze na rachunku dają im prawo do deptania innych
29:4829 minut, 48 sekundCzy wiesz? Ja już raz pozwoliłem, aby ktoś zdeptał mnie w emocjach. Nie pozwolę, aby zdeptał był w życiu
29:5829 minut, 58 sekundAysu zaczęło płakać ciszej, wcześniej, ostatecznie, bezpieczeństwo miejsca.— Dziękuję… — wyszeptała
30:0730 minut, 7 sekund— Ja… ja się bałam, że już zawsze będę na mnie patrzeć jak na złodziejkę. Hançer przysunął się i dotknęła jej dłoni
30:1730 minut, 17 sekund— patrz tak, jak im wygodnie — spokojnie. — Ale prawda ma do siebie, że wraca
30:2630 minut, 26 sekundJeśli ktoś przyjdzie, zakopać pod dywanem.Słowo „dywan” zawisło w powietrzu
30:3530 minut, 35 sekundHançer pomyślała o kilimie, o wzorach, o tym, jak nitki splatają się w całości. Ile razy w życiu coś wydarzyło się na piękny obraz, a podem była praca, cól, krew palców
30:5030 minut, 50 sekundNikt nie widzi, ile należy zwrócić „ładny wzór”. Nikt nie widzi, ile gwarantuje godność
30:5930 minut, 59 sekund— Jutro — termina — kiedy Cihan wróci, pójdziemy do rezydencji. Razem. Nie jak służba, która prosi o litość
31:1031 minut, 10 sekundTylko jak ludzie, którzy zastosowali prawdę. Fadime powiedziało, ale głos jej się załamał
31:1931 minut, 19 sekundZamiast słów, z jej ust wyszedł cichy szloch. Zakryła twarzą, nie chciała, aby Hançer widział jej słabość
31:3031 minut, 30 sekundAle to nie była słabość. To było kary.Hançer wstała, podeszła do niej i ponownie ją przytuliła
31:4031 minut, 40 sekundTym razem Fadime nie opierała się. Oparła światło o ramię Hançer, jak matka, która nagle może być powietrzna
31:5031 minut, 50 sekundJak kobieta, która przez lata była silna dla innych, a teraz ktoś był silny dla niej
31:5931 minut, 59 sekund— pobieranie tu tak długo, jak trzeba — powiedział Hançer cicho. — Jeśli będziesz krzyczeć
32:0732 minuty, 7 sekundJeśli będziesz straszyć. Dostęp do sieci zostanie złamany.Aysu podniósł załakaną twarz
32:1632 minuty, 16 sekund— A jeśli… jeśli Cihan… — urwała, bo bała się wyeliminować najgorsze. — Jeśli nie staniesz się po naszej stronie?
32:2632 minuty, 26 sekundHançer zamilkła. To pytanie było jak noż. Bo dotyka tego, czego sama nie chce uzyskać
32:3532 minuty, 35 sekundW końcu następa:.— Jeśli nie stanie… to ja stanę. I wtedy zobaczą, że nie trzeba być Cihanem, żeby mieć kobietę
32:4632 minuty, 46 sekundFadime u przewoźnika.— Ty… naprawdę jesteś inny — przekazał z mieszaniną podziwu i cólu
32:5532 minuty, 55 sekund— W tym domu… ​​​​kobiety walczący ze sobą, bo tak je nauczono. A ty… ty walczysz o inne kobiety
33:0433 minuty, 4 sekundyHançer czuća, jak jej gardło, ponownie się zaciska. Może dlatego, że w tych słowach była prawda, której nie można było jeszcze używać: jej wartość nie jest zależna od tego, czy ktoś ją kocha
33:1933 minuty, 19 sekundŻe jest nie dlatego, że Cihan ją „wybrał”, tylko dlatego, że sama może skorzystać
33:2833 minuty, 28 sekundW ciszy dźwiękowej było tylko tykanie zegarów i oddechów. Herbaty parowały. W tej parze było coś kojącego, jak to jest, że nawet po największym upokorzeniu człowieka może być wyposażony w ciepło
33:4333 minuty, 43 sekundyHançer wyprowadza na walizki wyjściowe przy ścianie. Nagle sobie przypomniała o swojej własnej sypialni
33:5233 minuty, 52 sekundyOtwarta. Porzuconą. Jak początek, którego nie dokończyła. „Chciałam uciec” — pomyślała
34:0134 minuty, 1 sekunda— „A teraz… powstało. Nie dla niego. Dla nich”. To było dziwne, ale i niezwykle jasne
34:1034 minuty, 10 sekundGdyby los, jej rozpacz, powiedział: „Zanim odejdziesz, coś dobrego. Zanim zamkniesz drzwi, otwórz je ktoś inny
34:2234 minuty, 22 sekundy”.Usiadła z powrotem, wzięła swoją szklankę i upiła łyk. Gorąco popłynęło przez gardło
34:3134 minuty, 31 sekund— Pójdę jeszcze dziś się, co naprawdę się stało — powiedział nagle. — Porozmawiam z kim trzeba
34:4034 minuty, 40 sekundMoże ktoś coś widział. Może te pękki… może jedno nie zniknęło. Może ktoś… — urwała, bo nie próbowała oskarżyć bez funkcjonariusza
34:5234 minuty, 52 sekundyAle w jej głowie już pojawił się cień: „A jeśli to było specjalnie?”.Fadime skinęła głową
35:0035 minut— Jeden potrafi… — wyszeptała. — Potrafią chować prawdę tak, jak chowa się drogcenną rzeczą
35:0935 minut, 9 sekundNie po to, aby jej nie było. Po to, żeby nikt jej nie mógł.Hançer wpatrywała się w swoje dłonie
35:1935 minut, 19 sekundW tych dłoniach jeszcze przed chwilą była torba i ucieczka. Teraz była herbatą, ciepłą i tradycyjną
35:2835 minut, 28 sekundTyle może zmienić jedno spojrzenie przez okno.— Dziś odpocznijcie — podanej
35:3735 minut, 37 sekund— Zjeść coś. Umyj się. Położyć. Jutro… jutro będę uderzać. Aysu jest na nią z wdzięcznością, która była prawie bolesna
35:4935 minut, 49 sekund— My… my ci tego nigdy nie zapomnimy — wyszeptała.Hançer wystąpienie się smutno.— Nie róbcie ze mnie bohaterki — powiedziała
36:0136 minut, 1 sekunda— Ja też jestem… człowiekiem, który się boi. Tylko… istnieje konieczność ustąpienia miejsca temu, co podlega
36:1136 minut, 11 sekundFadime jej dłoń i ścięła ją.— Twoja matka pochodzi z ciebie dumna — powiedziała cicho
36:2036 minut, 20 sekundTe słowa przeszły przez Hançer jak fala. Przez kolejne przejście do siebie w lustrze
36:2836 minut, 28 sekundAle nie tę zapłakaną, rozbitą kobietą. Zobaczyła kobietę, która mimo łez mogła stanąć prosto
36:3736 minut, 37 sekundZa oknem zaczynał zapadać wieczorem. Światło robi się miękkie, jakby chciał okryć wszystko spokojem, którego brakuje
36:4836 minut, 48 sekundHançer powstał, podeszła do zagrożeń i wybucha na ulicy. Tam, gdzie jeszcze niedawno biegła, była teraz pusta przestrzeń
36:5836 minut, 58 sekundAle w jej sercu ta droga nadal trwała – droga od wstydu do odwagi. — Jutro wróci Cihan — powiedziała cicho, bardziej do siebie niż do nich
37:1037 minut, 10 sekund— Ja jutro… dowiemy się, kim naprawdę jesteśmy w jego oczach.Odwracamy się do Fadime i Aysu
37:1937 minut, 19 sekund— A póki co… — dodała, aw jej głosie zabrzmiała czułość, której sama się nie spodziewała — jesteś tutaj
37:2937 minut, 29 sekundI nikt nie był stąd nie wyrzuci.Aysu zamknęła oczy, jakby te słowa były kołdrą, które ktoś okrywał jej drżące serce
37:4037 minut, 40 sekundFadime wypuściło powietrze z ulgą, ale w jej obecności było zawarte – bo latające ją, że spokój przez kruchy
37:5137 minut, 51 sekundHançer jednak już nie budzi wątpliwości. uruchomienie od tego, co nastąpi jutro, dzisiaj, co przywraca sens
38:0238 minut, 2 sekundyA w świecie, w którym łatwo można odebrać tożsamość, sens będąc jednocześnie posiadaczem
38:1138 minut, 11 sekundW głębi mieszkania zegary równo, jak serce, które mimonia używało się

Related Posts

Wyпajęcie domυ okazυje się dυżo trυdпiejsze, пiż Poyraz przypυszczał. – Będziemy mυsieli zostać tυtaj – mówi do Naпy, rozglądając się po skromпym, zimпym wпętrzυ warsztatυ. Dziewczyпa spogląda пa…

News

News

W poprzedпim odciпkυ serialυ Paппa młoda Haпcer dowiedziała się, że jest w ciąży. Teraz będzie odkładać każdy grosz пa wyprawkę dla dziecka. Rówпocześпie będzie mυsiała ciężko pracować fizyczпie, by…

141

141

Wieczór, który miał być świętem piłkarskich emocji, zakończył się dramatem. Podczas wydarzeпia z telebimem traпsmitυjącym mecze mistrzostw świata пa Islaпds Brygge w Kopeпhadze doszło do brυtalпego aktυ…

News

News

Co się dzieje, syпυ? – pyta zatroskaпy mistrz. – Masz opυszczoпe ramioпa. Co to za staп, w jakim się zпajdυjesz? – Mam пa swoich ramioпach taki ciężar,…

142

Cmentarz spowijała ciężka, przytłaczająca cisza. Między wysokimi drzewami przesuwał się chłodny wiatr, poruszając czarnymi chustami i płaszczami żałobników. Nad świeżo wykopanym grobem unosił się zapach wilgotnej ziemi,…

Co się dzieje, synu? – pyta zatroskany mistrz. – Masz opuszczone ramiona. Co to za stan, w jakim się znajdujesz? – Mam na swoich ramionach taki ciężar,…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *