
— Mamo, niech pani tu podpisze. To do załatwienia sprawy z emeryturą, jak zwykle. Niech się pani nie boi.
Doña Rosario wzięła niebieski długopis. Taki sam rodzaj pióra, jakiego używała przez 40 lat jako nauczycielka w wiejskiej szkole niedaleko jeziora.
Ramiro położył rękę na papierze, zasłaniając połowę strony.
— Tylko tutaj, mamo. Gdzie jest X.
Spojrzała na niego. Zobaczyła to samo przechylenie głowy, z jakim jako mały chłopiec prosił o pozwolenie na zabawę na placu.
I podpisała.
Podpisała spokojnie, powoli, tym stanowczym pismem starej nauczycielki, która nie musiała krzyczeć, by wzbudzić szacunek.
Ramiro schował papier, nie pokazując go w całości.
— Dziękuję, mamo. Zrobię pani kawę.
Doña Rosario nic nie powiedziała. Tylko odwróciła się w stronę podwórza.
Tam była studnia. Przykryta zardzewiałą blachą, otoczona doniczkami i starym krzesłem. Nikt jej nie używał. Nikt się nie zbliżał. Dla jej dzieci była starym śmieciem w starym domu.
Ale dla niej studnia była czymś innym.
Na dnie nie było wody. Było metalowe pudełko owinięte w czarny plastik, przywiązane drutem do fałszywego kamienia, który Eusebio umieścił w 1980 roku.
W środku były pieniądze, centenario, stare papiery i list, którego jej dzieci nigdy nie przeczytały.
Tej nocy doña Rosario poczekała, aż Ramiro wyjdzie. Zamknęła bramę na podwójny zamek, wyciągnęła drabinę z komórki i podeszła do studni.
To, co znalazła na dole, nie tylko potwierdzało zdradę.
Pokazywało też, że od lat przygotowywała się na ten dzień.”