
Odkąd 17 września 1994 roku Dwójka wyemitowała pierwszy odcinek “Familiady” z Karolem Strasburgerem w roli prowadzącego, regularnie powracają plotki o rzekomych planach zdjęcia teleturnieju z anteny.
Wbrew ponurym przepowiedniom nigdy do tego nie doszło, jednak wszyscy byli zgodni, że formuła wymaga odświeżenia. W ubiegłym roku program został odświeżony, liczebność drużyn została zmniejszona z pięciu do czterech osób, zmieniło się studio oraz tablica wyników.
Karol Strasburger pozostał na stanowisku. Po tylu latach trudno byłoby sobie wyobrazić ten teleturniej bez niego. Aktor zasłynął w “Familiadzie” dowcipami typu “suchar”, które zapewniły mu powszechną sympatię. Nie brakuje opinii, że tak zwane żenujące żarty prowadzącego z czasem stały się jednym z największych uroków programu.
Właśnie wyjaśniło się, czy teleturniej powróci na antenę w kolejnym sezonie. Tradycyjnie przesądzają o tym wyniki oglądalności, na którą każda ekipa czeka z zapartym tchem.
Na szczęście właśnie wyszło na jaw, że “Familiada” ani jej fani nie mają się czym martwić. Teleturniej, po ponad 30 latach od pierwszego odcinka, wciąż radzi sobie świetnie.
Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement, na które powołuje się portal Wirtualne Media, “Familiada” może liczyć na stabilną widownię o liczebności 909 tys. a największą widownię zgromadził odcinek wyemitowany 16 listopada 2025 roku. Wtedy przed telewizorami zasiadło 1,36 mln widzów.
“Dziękujemy, że byliście z nami przez te 83 odcinki. Intensywnie pracujemy nad następnymi i zdradzimy Wam już teraz, że spotykamy się ponownie… 5.09.2026. Od września działo się u nas wyjątkowo dużo – dajcie znać, który moment z ostatnich miesięcy utkwił Wam najbardziej w pamięci!”.