Zamiast ślubu był pogrzeb. Wepchnęli Piotra pod autobus za środkowy palec

Za kilka tygodni świętowałby 11. rocznicę ślubu. Niestety, Piotr K. (+31 l.) z Pabianic (woj. łódzkie) nigdy nie stanął przed ołtarzem i nie wypowiedział swojej ukochanej Aleksandrze słów: „Biorę Ciebie za żonę”. Kilka miesięcy przed zaplanowaną na kwiecień 2015 roku uroczystością zginął wepchnięty pod miejski autobus.

Wepchnęli Piotra pod autobus, bo pokazał im środkowy palec

Wspólnie byli tacy szczęśliwi. Razem wybudowali niewielki domek pod Pabianicami i z niecierpliwością czekali na datę swojego ślubu. Wszystko było już zaplanowane – ustalony termin w kościele, wynajęta sala, zamówiona orkiestra. Kiedy w środę, 10 grudnia 2014 roku 30-letnia wówczas pani Aleksandra wychodziła rano do pracy, w najczarniejszych myślach nie przypuszczała, że to ostatni pocałunek, ostatnie chwile spędzone razem. Że już nigdy Piotra nie zobaczy.

On sam przed godz. 14 wsiadł na swój rower, na głowę założył kask i wyruszył w kierunku swojego miejsca zatrudnienia. Najpierw dotarł do Pabianic, a później skierował się w stronę ulicy Nawrockiego. Tam drogę zajechał mu samochód Renault Megane. Zdenerwowany pan Piotr pokazał w kierunku auta środkowy palec. Na siedzącego za kierownicą 19-letniego wtedy Kamila K. i jego dwóch pasażerów Konrada B. (24 l.) oraz Łukasza G. (27 l.) podziałało to, jak płachta na byka.

Renault wyprzedziło rowerzystę i stanęło na poboczu, w okolicy ryneczku. Konrad B i Łukasz G. wyskoczyli z samochodu. Ten pierwszy podbiegł do jadącego rowerem pana Piotra i z całych sił wepchnął go pod nadjeżdżający autobus. Mężczyzna uderzył głową w boczną szybę autokaru i zakrwawiony padł na ziemię. Zginął na miejscu. Napastnicy wsiedli do samochodu, uciekli z miejsca tragedii i zaczęli się ukrywać.

– To był taki dobry człowiek. Co on im zrobił? – rozpaczała po śmierci ukochanego pani Aleksandra. – Wspólnie zaplanowaliśmy nasze życie. Oni zabili te marzenia – mówiła z niedowierzaniem.

Zabójstwo w Pabianicach. Sprawca sam przyszedł na komendę

Zaraz po zdarzeniu policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawców tego okrutnego mordu. Świadkowie zapamiętali numer rejestracyjny samochodu, dlatego jeszcze tego samego dnia zapukali do domu jego właściciela, Kamila K., ale ten zdążył się już ukryć. Sam zgłosił się na komendę policji dzień później wieczorem. Po kolejnych dwóch dniach, w sobotę rano, przyszli tam pasażerowie jego auta, Łukasz G. i Konrad B.

Prokuratura temu ostatniemu postawiła zarzut zabójstwa, jego kompanii zostali oskarżeni o usiłowanie pobicia o charakterze chuligańskim. Ich proces przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się w październiku 2015 roku. Wtedy pierwszy raz spojrzeli w oczy bliskich pana Piotra. – Chcieliśmy przeprosić za to, co się stało – mówili.

Zgodnie nie przyznali się do winy. Konrad B. utrzymywał, że nie chciał zabić, a cała sprawa to wynik przypadku. – On nas sprowokował wulgarnym gestem, gdy jechaliśmy autem. Gdyby tego nie zrobił, nic by się nie wydarzyło – przekonywał sąd.

Prokurator w mowie końcowej zażądał dla Konrada B. kary 15 lat więzienia za morderstwo. Sąd zmienił jednak wobec niego kwalifikację prawną czynu, uznał go winnym pobicia ze skutkiem śmiertelnym i skazał za to na 8 lat pozbawienia wolności. Konrad B. usłyszał wyrok 4 lat więzienia, a Kamil K. miał spędzić za kratkami 2 lata.

– Uznaję oskarżonych za winnych temu, że wspólnie i w porozumieniu z błahego powodu wzięli udział w pobiciu Piotra K., powodując jego śmierć, przy czym działali nieumyślnie, nie spodziewając się, że poszkodowany wpadnie pod autobus – uzasadniał wyrok sędzia Ryszard Lebioda. Od tego wyroku odwołali się obrońcy oskarżonych, ale Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał je w mocy.

Ponad 10 lat po śmierci pana Piotra życie napisało tragiczne zakończenie tej historii. W maju ubiegłego roku główny oskarżony o spowodowanie jego zgonu, Konrad B., został zamordowany w dalekim Meksyku. Mężczyzna zginął od licznych ciosów nożem zadanych przez przypadkowego mężczyznę na jednej z ulic miasta Tijuana. Według miejscowych mediów Polak, padł ofiarą linczu, po tym, jak miał się nietypowo zachowywać w stosunku do 5-letniego dziecka. Morderca Konrada B. został schwytany.

Related Posts

Panna młoda odc. 208: Beyza i Nusret trafiają za kratki! Koniec ich wielkiej gry!

Beyza drgnęła. Jej spojrzenie natychmiast powędrowało ku Nusretowi. — Kto to był? — zapytał Cihan. — Yonca. W salonie zapadła cisza. Beyza poruszyła się niespokojnie na kanapie,…

Barwy szczęścia, odciпek 3406: Tomek załatwi Oliwkę! Zażąda od пiej dυżych pieпiędzy za koпiec ich związkυ

Barwy szczęścia, odciпek 3406: Tomek załatwi Oliwkę! Zażąda od пiej dυżych pieпiędzy za koпiec ich związkυ

W 3406 odciпkυ seriale “Barw szczęścia” Oliwka (Wiktoria Gąsiewska) przekoпa się, jak mściwy potrafi być Tomek Kępski (Jakυb Sokołowski)! Dostaпie od życia bolesпą пaυczkę, że пie powiппa…

Paппa młoda odc. 208: Beyza i Nυsret trafiają za kratki! Koпiec ich wielkiej gry!

Paппa młoda odc. 208: Beyza i Nυsret trafiają za kratki! Koпiec ich wielkiej gry!

Beyza drgпęła. Jej spojrzeпie пatychmiast powędrowało kυ Nυsretowi. — Kto to był? — zapytał Cihaп. — Yoпca. W saloпie zapadła cisza. Beyza porυszyła się пiespokojпie пa kaпapie, a пa jej twarzy…

Paппa młoda odc. 201: Eпgiп podejrzewa, że Beyza υdawała ciążę i zabiła jego siostrę!

Paппa młoda odc. 201: Eпgiп podejrzewa, że Beyza υdawała ciążę i zabiła jego siostrę!

„Paппa młoda” Odc. 201 — streszczeпie

“Barwy szczęścia”. Hubert nakryje Lucynę na bezczelnym kłamstwie! Zgubi ją złota bransoletka

W najnowszym, 3402 odcinku „Barw szczęścia” Lucyna będzie musiała się tłumaczyć ze swojego zachowania. Kobieta popełni błąd, który sprawi, że Hubert przejrzy na oczy i zrozumie, że…

Panna młoda odc. 207: Dziecko znika w dniu testu DNA! Porwanie wstrząsa rezydencją!

„Panna młoda” Odc. 207 — streszczenieHancer wróciła do starego domu. Od progu powitała ją cisza. Zbyt głęboka, zbyt nieruchoma. – Yonca? – zawołała, zamykając za sobą drzwi….

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *