” W rezydencji pełnej nienawiści i walki o władzę Bejza postanawia uderzyć w najsłabszy punkt Cihana — jego zdrowie. Zaślepiona zazdrością wobec Hanser i Sinem, zaczyna realizować mroczny plan.
Kiedy maść dla rannego Cihana się kończy, Bejza wykorzystuje sytuację. Wraz z Gulsum przygotowuje w kuchni tajemniczą, ciemną miksturę, która bardziej przypomina truciznę niż lekarstwo. Następnie podmienia prawdziwy krem z apteki na własną niebezpieczną mieszankę, licząc na to, że Hanser nie zauważy różnicy.

Gulsum jest przerażona tym, co robią, ale strach przed Bejzą okazuje się silniejszy od sumienia. Tymczasem niczego nieświadomy Melich przynosi prawdziwe lekarstwo z apteki i przekazuje je służącej.
W sypialni Cihana atmosfera jest zupełnie inna. Hanser czuwa przy rannym mężu, troszcząc się o niego mimo zmęczenia i strachu. Mała Mina próbuje rozładować napięcie dziecięcą szczerością i przekonuje Hanser, że najlepszym lekarstwem jest ciepły uścisk.
Kiedy Hanser otwiera słoiczek z rzekomą maścią z apteki, od razu wyczuwa dziwny, gorzki zapach. Ciemny kolor preparatu budzi w niej niepokój. Choć Cihan początkowo prosi, by użyła lekarstwa, Hanser zaczyna ufać własnej intuicji.
Zamiast nałożyć podejrzaną substancję, Hanser przytula Cihana. Ten prosty gest przynosi mu więcej ulgi niż jakiekolwiek lekarstwo. Między nimi pojawia się szczerość, ciepło i bliskość, których wcześniej oboje się bali.
Ostatecznie Hanser postanawia nie używać maści, dopóki nie upewni się, co naprawdę znajduje się w słoiczku. Nie wie jeszcze, że kilka korytarzy dalej Bejza czeka na skutki swojego planu, a prawdziwe lekarstwo zostało ukryte.
Tej nocy trucizna nie dosięga Cihana. Powstrzymuje ją miłość, intuicja i jedno zawahanie w ostatniej chwili.” “