Nusret rozmawia z Beyzą, próbując uświadomić jej korzyści płynące ze skandalu, który wywołał swoimi działaniami wymierzonymi w Cihana.
– Co za nieznane dotąd oblicze biznesmena! – mówi z zachwytem Nusret. – Naprawdę, powiem ci coś… Wszystko idzie znacznie lepiej, niż to sobie zaplanowałem! Jutro dostarczę ci zupełnie nowe materiały. Bardzo ci się przydadzą. Dobrze, teraz już się rozłączam.
– Ojcze! – przerywa mu gwałtownie Beyza.
– Beyza!
– Nigdy bym nie przypuszczała, że posuniesz się do czegoś takiego! – krzyczy z wyrzutem dziewczyna. – W rezydencji panuje dosłownie piekło. Cihan został zapędzony w taki kozi róg, że nawet nie jesteś w stanie tego sobie wyobrazić!
– Poczekaj jeszcze – odpowiada chłodno Nusret. – Na razie zobaczyli ten huragan jedynie z daleka. Tornado dopiero zbliża się do rezydencji Develioğlu, ale oni nie mają o tym zielonego pojęcia.
– No dobrze, ale chcąc zemścić się na Cihanie, zniszczyłeś przy okazji mnie! – wyrzuca mu z żalem Beyza. – Moje imię jest wszędzie wymieniane. Zostałam napiętnowana jako ta druga!
– Musiałem tak postąpić – tłumaczy twardo ojciec. – Cihan to człowiek bezgranicznie przywiązany do swojego honoru. Jeśli chce teraz uratować swoją reputację, będzie zmuszony oficjalnie wziąć cię za rękę. To znaczy, że jeśli mamy tonąć, to zrobimy to razem, a jeśli wypłyniemy, to też wspólnie.
– Co teraz będzie? – pyta Beyza. – Jaki jest twój następny ruch?
– Nie zaprzątaj sobie tym głowy, tylko się pakuj – rozkazuje Nusret. – Jutro przyjeżdżam, żeby cię stamtąd zabrać.