
Myślę, że po śniadaniu moglibyśmy odwiedzić twojego brata — mówi Cihan. — A później pojedziemy prosto do firmy.
— Chyba lepiej będzie, jeśli spotkam się z nim sama — odpowiada niepewnie Hançer.
— Dlaczego tak uważasz? Nie chcesz, żebym ci towarzyszył?
— Nie o to chodzi… Po prostu boję się, że może powiedzieć ci coś niemiłego.
— Jeśli będzie miał coś do powiedzenia, wysłucham go.
— Cihan, ja tylko…
— Hançer — przerywa jej łagodnie. — Mam wrażenie, że jeszcze nie do końca to do ciebie dotarło. Podjąłem decyzję, która zmieni wszystko. Od tej chwili nie chcę, żebyś sama dźwigała jakikolwiek ciężar.
Ujmuje jej dłonie i patrzy jej w oczy.
— Cokolwiek nas czeka, przejdziemy przez to razem. Będziemy wspierać się nawzajem, stać ramię w ramię i mierzyć się z każdym problemem jako jedno. Nie pozwolę ci już zostać samej z żadną trudnością.