
Dokąd ona mogła zniknąć o tej porze? — mruczy pod nosem Mukadder. Nagle jej spojrzenie zatrzymuje się na Gülsüm. — A ty co tutaj robisz? Coś przede mną ukrywasz?
— Ja? Nic takiego, pani Mukadder — odpowiada szybko dziewczyna. — Chciałam tylko zajrzeć do pani Beyzy i sprawdzić, czy już nie wstała. Pomyślałam, że może czegoś potrzebuje.
— Naprawdę? W takim razie idź i zobacz, czy jest w swoim pokoju — poleca oschle Mukadder. — No już, na co czekasz? Ruszaj się.
Gülsüm znika na chwilę, ale gdy wraca, jej mina wywołuje jeszcze większą podejrzliwość.
— I co? — pyta Mukadder. — Jest w pokoju?
Nie doczekawszy się odpowiedzi, podnosi głos.
— Od rana powtarzasz mi, że odpoczywa, a tymczasem pościel wygląda tak, jakby nikt w niej nawet nie spał! Powiedz mi natychmiast, gdzie jest Beyza!
— Ja… pani Beyza…
— Mów wreszcie! — wybucha Mukadder. — Gdzie ona jest? Dlaczego stoisz i się jąkasz?
W tej chwili z korytarza dobiega spokojny głos.
— Jestem tutaj.
Obie kobiety odwracają się natychmiast.
— Co się dzieje? — pyta Beyza, patrząc na nie z chłodnym spokojem. — O co ten cały hałas, ciociu? Słyszałam cię chyba w całym domu.