
Znalazłem naszą fotografię pod poduszką Hançer – zaczyna Cihan, wodząc wzrokiem po zdjęciu. – Patrzyła mi przecież prosto w oczy i zarzekała się, że nic do mnie nie czuje. Po co w takim razie to trzyma? Przecież to kobieta, która rzekomo układa sobie życie z kimś innym. Dlaczego wciąż trzyma się mojego zdjęcia? Ta cała sprawa musi mieć jakieś drugie dno.
– Wygląda na to, że Hançer prowadzi jakąś wyjątkowo ryzykowną grę – zauważa chłodno Engin.
– Też początkowo brałem to za zwykłą gierkę – wzdycha ciężko Cihan. – Ale Engin, ona mówi w taki sposób, używa takich argumentów… Jakby to w ogóle nie była ona.
– No tak, zupełnie jakbyśmy mieli do czynienia z dwoma zupełnie różnymi obliczami Hançer. Ta dziewczyna, którą obaj znamy, ma swoje zasady i nienaganny honor. Prędzej dałaby się zabić, niż pozwoliła zdeptać swoją dumę. A co ważniejsze, ma niemal chorobliwą skłonność do poświęcania się dla innych. Jest gotowa całkowicie zniszczyć siebie, żeby tylko ratować kogoś bliskiego. Sam dobrze pamiętasz, jak wyglądały początki waszego małżeństwa…