Có thể là hình ảnh về một hoặc nhiều người và râu

Leżała zwinięta pod kołdrą, gdy poranną ciszę nagle rozdarło gwałtowne łomotanie do drzwi. Zaraz potem rozległ się głos Cihana — niski, wściekły i pełen groźby.

— Otwórz! Nie zmuszaj mnie, żebym wyważył te drzwi! Otwórz, albo naprawdę je rozwalę!

Hancer ciężko westchnęła.

Już po samym tonie wiedziała, że Cihan nie przyszedł tu po spokojną rozmowę.

Narzuciła na piżamę szlafrok, przeczesała dłonią potargane włosy i zeszła na dół. Kiedy otworzyła drzwi, Cihan niemal natychmiast przekroczył próg werandy.

Jego twarz była napięta, a oczy ciemne od niewyspania, gniewu i czegoś, czego nie chciał nazwać.

— Czego chcesz, Cihanie? — zapytała zmęczonym głosem. — Dlaczego nie możesz pozwolić mi żyć w spokoju?

Nie odpowiedział na jej pytanie.

— Gdzie jest ten łajdak? — rzucił lodowato.

Hancer natychmiast zesztywniała.

— Uważaj na słowa.

— Co się stało? Uraziłem cię? — zakpił. — W tej chwili go przyprowadź.

— Stoję przed tobą. Powiedz mnie, czego chcesz.

— Wczoraj sam kazał mi rozmawiać z nim — prychnął Cihan. — Co się zmieniło? Schował się za tobą? To bardzo w jego stylu.

— Melih taki nie jest. I nie ma go tutaj.

— Ale wróci.

Cihan zrobił krok naprzód.

— Przekażesz mu, że ma czas do wieczora. Spakujecie swoje rzeczy i wyniesiecie się z mojego domu.

Hancer uniosła podbródek.

— Nigdzie się nie wybieram.

Spojrzała mu prosto w oczy.

— To mój dom.

Odwróciła się, chcąc zamknąć drzwi, ale Cihan błyskawicznie wsunął rękę między framugę a skrzydło. Nim zdążyła zareagować, chwycił ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie.

Po chwili stała oparta plecami o ścianę werandy.

Cihan położył dłonie po obu stronach jej głowy, odcinając jej drogę ucieczki. Był tak blisko, że czuła jego przyspieszony oddech.

Przez kilka sekund patrzyli sobie prosto w oczy.

Hancer próbowała zachować spokój, ale serce zaczęło bić jej szybciej.

— Kobieta, która naprawdę nie chce mnie widzieć, nie kręci się bez przerwy obok mnie — powiedział cicho, niebezpiecznie spokojnym głosem. — Powiedz swojemu mężowi, żeby wreszcie zaczął zachowywać się jak mężczyzna. Niech zadba o własną żonę i znajdzie wam dom, zamiast mieszkać tutaj.

Właśnie wtedy na podjeździe rozległy się kroki.

Oboje odwrócili głowy.

Melih wracał ze sklepu. W jednej ręce trzymał reklamówkę pełną świeżego pieczywa, a pod pachą miał gazetę. Gdy zobaczył Cihana stojącego tak blisko Hancer, zatrzymał się tylko na moment.

Potem ruszył dalej spokojnym krokiem.

— Nam obecna sytuacja bardzo odpowiada — oznajmił, stając obok nich. — Ale jeśli tobie ten dom aż tak przeszkadza, mogę pomóc ci znaleźć inny.

Hancer niemal parsknęła śmiechem, choć sytuacja wcale nie była zabawna.

Cihan powoli odwrócił się do rywala.

— Próbujesz mnie sprowokować?

— Nie. Martwię się o ciebie.

— O mnie?

— Oczywiście.

Melih wzruszył ramionami.

— W końcu to ty codziennie przychodzisz tutaj zdenerwowany. Skoro ten dom tak cię męczy, znajdziemy ci coś spokojniejszego. Może z widokiem na morze. Może nawet z ogrodem.

Hancer ukryła uśmiech, a twarz Cihana pociemniała jeszcze bardziej.

— Coś knujesz — wycedził. — Żaden normalny mężczyzna nie pozwoliłby, żeby jego żona mieszkała obok byłego męża. Jaki masz plan? Co próbujesz osiągnąć?

Melih spojrzał na niego z irytującym spokojem.

— Nie mam żadnego planu.

— Nie wierzę ci.

— To już twój problem.

Między nimi zapadła krótka, napięta cisza.

— Może po prostu różnimy się od siebie — dodał Melih. — Ja nie zmuszam Hancer do niczego. Szanuję jej decyzje. Jeśli chce mieszkać tutaj, będzie mieszkała tutaj. Jeśli kiedyś zechce odejść, to również będzie jej wybór.

Cihan zaśmiał się krótko, bez cienia rozbawienia.

— Rozumiem. Teraz bezwstydność nazywa się szacunkiem.

Pokiwał głową z udawanym uznaniem.

— Może jeszcze przyjdziesz do rezydencji na kolację?

Jego spojrzenie przesunęło się po znoszonej kurtce Meliha.

— To pewnie jedyna kolacja, na jaką cię stać.

Przez twarz Hancer przemknął cień zażenowania. Melih jednak nie dał się sprowokować. Stał spokojnie, jakby obelgi Cihana nie miały do niego dostępu.

Cihan przez kilka sekund mierzył go wzrokiem. Potem spojrzał jeszcze na Hancer.

W jego oczach błysnęło coś więcej niż gniew.

Rozczarowanie.

Ból.

A może zazdrość, której nie potrafił już ukryć.

Nie powiedział jednak nic więcej.

Odwrócił się gwałtownie i odszedł.

Przez chwilę na werandzie panowała cisza.

Melih westchnął, po czym podał Hancer reklamówkę.

— Kupiłem świeży chleb i simity. Zjedz, póki są ciepłe.

Już miał ruszyć w stronę samochodu, gdy Hancer zatrzymała go gestem.

— A ty?

— Co ja?

— Dokąd idziesz?

Melih uśmiechnął się lekko.

— Nie martw się, nie będę go gonił. Dzwonili ze stacji. Potrzebują kierowcy na kilka godzin. Wrócę przed wieczorem.

Zawahał się tylko na moment, po czym dodał:

— I jeszcze jedno… nie gotuj dziś kolacji.

Hancer zmarszczyła brwi.

— Dlaczego?

— Bo zjemy na mieście.

— Na mieście?

— Tak.

— Melihu, o czym ty mówisz?

Na jego ustach pojawił się tajemniczy uśmiech.

— Przekonasz się wieczorem.

Po tych słowach odwrócił się i odszedł, zostawiając Hancer z ciepłym pieczywem w dłoniach, tysiącem pytań w głowie i niepokojem, który Cihan znów zdążył wnieść do jej poranka.

Related Posts

Engin sięgnął po urządzenie i od razu spojrzał na ekran. Wiadomość przyszła z firmy ochroniarskiej. W załączniku znajdowało się nagranie z kamery bezpieczeństwa umieszczonej w holu kliniki…

Przez chwilę stał nieruchomo przed drzwiami. Twarz miał ściągniętą gniewem, a spojrzenie zimne i twarde, jakby przez całą drogę powstrzymywał wybuch, który w każdej chwili mógł wymknąć…

W 1944. odcinku “M jak miłość” Julia (Marta Chodorowska) wraca do Polski z Ukrainy z dwójką dzieci. Jej niespodziewana wizyta zszokuje Budzyńskich, ale Magda (Anna Mucha) potraktuje…

News

News

Kobieta zostaje sama, bez ochroпy i bez pewпości, czy kiedykolwiek będzie jeszcze mogła powiedzieć Cihaпowi prawdę. Tymczasem Mυkadder wraz ze swoją słυżącą przygotowυje jedzeпie i postaпawia zaпieść…

News

News

Na chwilę zatrzymała się w progυ, jakby пie była pewпa, czy powiппa przerywać mυ pracę. Cihaп siedział za biυrkiem, pochyloпy пad dokυmeпtami, ale Siпem od razυ zaυważyła,…

Paппa młoda, odciпki 197-202: Haпcer zjada zatrυte ciastka, a Eпgiп wpada пa trop Beyzy. Oto, co wydarzy się w połowie wrześпia

Paппa młoda, odciпki 197-202: Haпcer zjada zatrυte ciastka, a Eпgiп wpada пa trop Beyzy. Oto, co wydarzy się w połowie wrześпia

Najbliższe odciпki tυreckiego hitυ „Paппa młoda” przyпiosą widzom ogromпe emocje. Haпcer zostaпie otrυta, a Cihaп będzie żądał od byłej żoпy prawdy o dzieckυ. Z kolei Eпgiп zaczпie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *