
Halil wraca do domu elegancko ubrany. Ayfer siedzi obrażona i nie wierzy, że mąż naprawdę zamierza dotrzymać słowa. Gdy zauważa jego strój, od razu zakłada, że znowu jedzie do Münevver.
– Dokąd się wybierasz? Do Münevver?
– Nie. Zabieram na kolację najpiękniejszą kobietę na świecie.
Halil podaje jej prezent. Ayfer patrzy na pudełko, ale nie potrafi ukryć żalu po poprzednim wieczorze.
– To dla ciebie.
– Nie trzeba było.
– Chciałem cię przeprosić za wczoraj. Gdyby Suzan nie potrzebowała pomocy, nie odwołałbym naszego wyjścia. Wiem, że bardzo cię zraniłem.
– Wczoraj też długo mnie przepraszałeś. Kilka słów nie wystarczy, żeby wszystko naprawić.
– Wiem. Dlatego zarezerwowałem stolik w dobrej restauracji. Chcę spędzić ten wieczór tylko z tobą. Zjemy kolację i spokojnie porozmawiamy. Oboje tego potrzebujemy.
Ayfer otwiera pudełko. W środku znajduje się biżuteria.
– Jest piękna.
– Przymierzysz?
Halil pomaga jej założyć prezent. Ayfer patrzy na swoje odbicie, ale nadal zachowuje ostrożność.
– Naprawdę zamierzasz mnie dziś zabrać na kolację?
– Tak. Bez względu na wszystko.
– Mój problem nie polega na tym, że nie chodzimy do restauracji. Przez wszystkie lata naszego małżeństwa prawie nigdy się tego nie domagałam. Chodzi o ciebie. Chcę czuć, że najważniejszą rodziną jesteśmy my. Ty, ja, Pınar i Burak.
– Jesteście dla mnie najważniejsi.
– Czasami trudno w to uwierzyć. Problemy w domu Münevver nigdy się nie kończą. Gdy tylko dzwoni, zostawiasz wszystko i biegniesz. Ja zostaję sama.
– Wczoraj chodziło o zdrowie Suzan. Nie mogłem jej odmówić pomocy.
– Rozumiem, że była chora. Nie rozumiem jednak, dlaczego zawsze tylko ja mam wykazywać cierpliwość.
Halil bierze Ayfer za rękę.
– Pozwól mi to naprawić. Dzisiaj nie chcę rozmawiać o nikim innym. Ten wieczór będzie należał do nas.
Ayfer w końcu ustępuje.
– Dobrze. Pójdę się przygotować.
– Będę czekał.