W salonie panuje cisza tak ciężka, że nawet odgłos filiżanki odstawionej na stolik mógłby zabrzmieć jak huk.
Engin i Cihan siedzą naprzeciwko siebie, ale żaden z nich nie sięga po kawę. Cihan ma zaciśniętą szczękę i spojrzenie człowieka, który czeka na wyjaśnienie czegoś, czego wolałby nigdy nie usłyszeć.
Engin wie, że każde kolejne zdanie może zakończyć ich przyjaźń. Mimo to nie może się cofnąć.
Za uchylonymi drzwiami stoi Hanser. Nie wchodzi do środka, ale też nie odchodzi. Przybliża twarz do szczeliny i nasłuchuje.
Jeszcze nie wie, że za chwilę usłyszy rozmowę, która może wywrócić życie kilku osób do góry nogami.
Engin zaczyna spokojnie, choć w jego głosie słychać ból.

Pyta Cihana o jedną rzecz.
Jeśli Beyza naprawdę nigdy nie była w ciąży, a Jasemin odkryła jej oszustwo, to jak daleko Beyza mogła się posunąć, żeby ochronić swoją tajemnicę?
Engin nie mówi tego jak człowiek, który chce rzucić bezpodstawne oskarżenie. Mówi jak brat, który stracił siostrę i od tamtej chwili analizuje każdy szczegół jej ostatnich dni.
Cihan milczy.
Doskonale zna Beyzę. Wie, że potrafi kłamać. Wie, że bywa obsesyjna. Wie, że kiedy traci kontrolę, potrafi podejmować decyzje, których później nie da się odwrócić.
Ale jedno to intrygi i manipulacje, a drugie — oskarżenie o odebranie komuś życia. Na tę granicę Cihan nie chce pozwolić Enginowi wejść bez twardych dowodów.
W końcu mówi, że rozumie jego cierpienie.
Jasemin była jego jedyną siostrą. Engin ma prawo szukać odpowiedzi. Ma prawo być wściekły i podejrzliwy.
Ale nie może po prostu wskazać Beyzy palcem tylko dlatego, że wiele razy kłamała.
Cihan chce konkretów.
Chce wiedzieć, dlaczego Engin był gotów podeptać jego dumę, zakwestionować jego małżeństwo i postawić przed nim tak potworne podejrzenie.
Engin nie podnosi głosu. Pochyla się tylko lekko do przodu i mówi, że wyjaśni wszystko tak, jak zrobiłby to przed sądem.
Zaczął od tajemniczej pacjentki Jasemin.
W dokumentach znalazł ślad badań, które jego siostra zleciła komuś, kto miał pozostać całkowicie anonimowy.
Nie było nazwiska, nie było zwykłego wpisu w rejestrze, nie było niczego, co pozwalałoby od razu ustalić tożsamość tej kobiety.
Była tylko informacja, że Jasemin bardzo zależało na dyskrecji.
Cihan zaczyna słuchać uważniej.
Engin sprawdził więc nagrania z kamer bezpieczeństwa w klinice. Porównał osoby, które weszły do budynku tego dnia, z listą pacjentek zapisanych na wizyty.
I wtedy pojawił się pierwszy prawdziwy znak.
Na nagraniu była jedna kobieta, której nie było w rejestrze.
Beyza natychmiast marszczy brwi.
Nie jest to dla Cihana całkowita nowość. Beyza powiedziała mu wcześniej, że poszła do Jasemin, aby sprawdzić, czy z dzieckiem wszystko jest w porządku.
Twierdziła też, że Jasemin miała zachować wyniki w tajemnicy do czasu, aż będą pewne.
Potem Jasemin zmarła, więc temat miał urwać się w najgorszym możliwym momencie.
Engin zadaje pytanie, którego Cihan nie potrafi już zignorować.
Jeśli Beyza naprawdę czekała na wyniki dotyczące własnego dziecka, dlaczego nigdy nie wróciła do kliniki?
Dlaczego nie zadzwoniła?
Dlaczego nie zażądała dokumentacji?
Dlaczego nie próbowała dowiedzieć się, co wykazały badania, które rzekomo były dla niej tak ważne?
Cihan odwraca wzrok.
Engin idzie dalej.
Przypomina mu wszystkie kłamstwa Beyzy.
Przypomina, że ta sama kobieta, która twierdziła, że nosi pod sercem dziecko, celowo zjechała samochodem z drogi.
Czy naprawdę zrobiłaby coś takiego, gdyby wierzyła, że ryzykuje życie własnego, nienarodzonego dziecka?
Engin ma swoją odpowiedź.
Jego zdaniem Beyza mogła pozwolić sobie na tak desperacki ruch właśnie dlatego, że żadnej ciąży nie było.
I wtedy rozmowa wchodzi na poziom, którego Cihan się nie spodziewał.
Engin wstaje, podchodzi do szafki, wyciąga z niej jasny, miękki przedmiot i wraca na kanapę.
Kładzie go na stoliku tuż przed Cihanem.
To proteza ciążowego brzucha.
Cihan przez chwilę nie reaguje.
Patrzy na nią tak, jakby jego umysł odmawiał połączenia tego przedmiotu z kobietą, z którą przez tyle czasu dzielił życie.
— Oto ciążowy brzuch twojej żony — mówi Engin.
To zdanie uderza mocniej niż wcześniejsze podejrzenia.
Engin wyjaśnia, że znalazł protezę w domu Jasemin. Jest przekonany, że jego siostra schowała ją po to, aby później pokazać ją jako dowód.
Być może czekała tylko na potwierdzenie wyników.
Być może wiedziała już, że z historią Beyzy coś się nie zgadzało i być może właśnie dlatego ktoś miał powód, by ją uciszyć.
Cihan nadal nie mówi nic.
Jego twarz twardnieje, lecz w oczach pojawia się niepokój.
Po raz pierwszy nie odrzuca oskarżenia natychmiast.
Po raz pierwszy nie broni Beyzy odruchem.
Trzyma przed sobą przedmiot, który wygląda jak materialny ślad czegoś, co dotąd wydawało się zbyt absurdalne, by mogło być prawdą.
Engin nie próbuje wykorzystać chwili słabości.
Mówi Cihanowi wprost, że rozumie, jeśli ten czuje się zdradzony również przez niego.
Rozumie, jeśli chce zakończyć przyjaźń albo wyrzucić go z pracy.
Engin niczego nie zyskuje na tym, że oskarża Beyzę.
Ryzykuje za to wszystko.
Jest jednak jedna rzecz, o którą prosi.
Test DNA.
Cihan ma sprawdzić, czy Cihan Gurur naprawdę jest synem Beyzy.
To właśnie tutaj rozmowa przestaje być teorią.
Test może dać odpowiedź, której nie da się zagłuszyć emocjami.

Jeśli Engin się myli, przyjmie każdą karę.
Ale jeśli ma rację, Cihan będzie musiał spojrzeć prawdzie prosto w oczy.
— Jesteś aż tak pewny? — pyta w końcu Cihan.
Engin nie cofa się ani o krok.
— Jeśli się mylę, ukarz mnie, jak tylko zechcesz. Ale jeśli mam rację, czy jesteś gotów zmierzyć się z prawdą?
Cihan nie odpowiada.
Bierze sztuczny brzuch do rąk i ściska go mocno.
Ten gest mówi jednak więcej niż słowa.
Coś w nim zaczyna pękać.
Nie dlatego, że już uwierzył Enginowi, ale dlatego, że po raz pierwszy naprawdę dopuszcza możliwość, że całe jego życie z Beyzą mogło opierać się na kłamstwie.
A najgorsze jest to, że Hanser słyszała niemal wszystko.
Następnego dnia napięcie przenosi się do firmy.
Hanser wchodzi do gabinetu Cihana. Jest blada, spokojna na zewnątrz, ale widać, że kosztuje ją to ogromny wysiłek.
Trzyma torbę, ma przy sobie płaszcz i zatrzymuje się przy drzwiach, jakby nie była pewna, czy powinna zrobić jeszcze jeden krok.
Cihan od razu podnosi wzrok znad biurka.
— Myślałem, że nie przyjdziesz.
Hanser odpowiada, że poprzedniego dnia zapanował chaos.
Nie zdążyła niczego wyjaśnić, a nie chce, aby Cihan wyciągał błędne wnioski.
Przyszła właśnie po to, by odpowiedzieć na jego pytania.

Cihan wychodzi zza biurka. Nie siada. Zbliża się do Hanser i zatrzymuje o krok od niej.
Jego spojrzenie jest chłodne, ale nieobojętne.
To właśnie jest najbardziej niebezpieczne.
Widać w nim złość, żal i jeszcze coś, czego sam nie chce nazwać.
Mówi, że rozmawiał z Enginem.
Wie już, dlaczego prawnik robi to, co robi. Engin stracił siostrę i nie zazna spokoju, dopóki nie znajdzie osoby odpowiedzialnej.
Ale Hanser nie jest Enginem i dlatego Cihan chce zrozumieć jej motyw.
Jeśli wszystkie podejrzenia są prawdziwe, jeśli Beyza naprawdę robi z niego głupca, dlaczego Hanser chce pomóc mu odkryć kłamstwo?
Przecież w ostatnim czasie to właśnie Cihan wywierał na nią presję.
Był wobec niej surowy, czasem niesprawiedliwy.
Ktoś inny na jej miejscu mógłby odwrócić wzrok i pozwolić mu dalej żyć w iluzji.
Hanser zrobiła coś przeciwnego.
Dała mu klucz, dzięki któremu może uwolnić się od Beyzy.
— Dlaczego? — pyta Cihan.
Hanser milczy.
Odpowiada tylko, że może Cihan jej nie wierzy, ale ona nie jest jego wrogiem.
To zdanie nie uspokaja Cihana.
Wręcz przeciwnie, wywołuje w nim kolejną falę emocji.
— Nie jesteś moim wrogiem, ale nie jesteś też moją żoną. Nie jesteś już moją Hanser.
Mówi jej, że za każdym razem, gdy patrzy jej w oczy, widzi kogoś innego niż dawniej.
Nie tego samego anioła, którego znał.
A jednak jedno wciąż nie daje mu spokoju.
Dlaczego Hanser tak bardzo zależy na tym, by Cihan był wolny od Beyzy?
Przecież sama jest mężatką.
Przecież, jak mówi, nosi pod sercem dziecko innego mężczyzny.
Jeśli to dziecko nie jest jego, to dlaczego jego życie wciąż ją obchodzi?
Hanser spuszcza wzrok.
Jej palce mocniej zaciskają się na rączce torebki i wtedy prawie pada najważniejsze wyznanie.
Głos więźnie jej w gardle.
Robi krok bliżej.
— Ponieważ…
— Ponieważ co?
Hanser podnosi oczy.
— Ponieważ jest coś, czego nie wiesz.
Twarz Cihana natychmiast się zmienia.
Cała jego uwaga skupia się na jednym zdaniu.
— Czego nie wiem? Hanser, mów. Nie wyjdziesz stąd, dopóki nie usłyszę odpowiedzi.
To moment, który mógłby zmienić wszystko.
Hanser jest o krok od powiedzenia mu czegoś, co najwyraźniej nosi w sobie od dawna.
Cihan po raz pierwszy nie atakuje jej, lecz domaga się prawdy.
Ich spojrzenia spotykają się i przez sekundę wydaje się, że w gabinecie nie istnieje nic poza nimi.
I właśnie wtedy drzwi otwierają się gwałtownie.
Wchodzi Beyza.
Ma na sobie czerwony żakiet, na ramieniu torebkę, w dłoni płaszcz i dużą skórzaną torbę.
Nie wygląda jak kobieta przychodząca prosić o wybaczenie.
Jej twarz jest napięta, ale spojrzenie zimne i pewne.

Wchodzi jak ktoś, kto przygotował swój ruch wcześniej i dokładnie wie, co chce osiągnąć.
Hanser natychmiast cofa się o pół kroku.
Chce zostawić ich samych.
Beyza jednak nie zamierza jej na to pozwolić.
— Dokąd idziesz, sierotko? — rzuca z jadowitym uśmiechem.
Mówi, że nie przyszła terroryzować Hanser.
Wręcz przeciwnie.
Chce, żeby została.
Skoro Hanser jest jedną z osób, które ją oskarżają, powinna zobaczyć, ile będzie ją to kosztować.
Hanser odkłada torbę i płaszcz, prostuje się.
W tej chwili nie wygląda już na kobietę gotową uciec.
Patrzy Beyzie prosto w oczy i mówi, że nikogo nie oczernia.
Powiedziała tylko głośno to, co widziała i co myślała.
Beyza wybucha.
Nazywa ją kłamczuchą i zarzuca jej zazdrość.
Według Beyzy Hanser nie potrafi znieść myśli, że Cihan może należeć do kogoś innego.
Całą sprawę z ciążą, badaniami i podejrzeniami przedstawia jak zemstę odrzuconej kobiety.
Cihan próbuje ją zatrzymać.
— Beyza, o czym ty mówisz?
Ale Beyza natychmiast odwraca sytuację.
Pyta, dlaczego Cihan jej nie wierzy, a gdy Hanser mówi cokolwiek przeciwko niej, słucha w milczeniu.
— Nie chcę już być tą, która cały czas się tłumaczy. Nie chcę po raz kolejny czekać, aż ktoś zdecyduje o moim losie.
Cihan chwyta ją za rękę i mówi, że jeśli chce coś wyjaśnić, zrobią to w domu.
Beyza wyrywa dłoń.
— Nie. Tym razem chcę powiedzieć wszystko właśnie przy Hanser.
Wtedy wyciąga sprawę dawnej umowy między Cihanem i Hanser.
Przypomina, że kiedy byli małżeństwem, ustalili warunki rozwodu i że Hanser miała otrzymać stary dom.
To tylko wstęp.
Beyza przyszła z własnymi warunkami.
— Zobaczmy więc, Cihanie Deoglu, czy zaakceptujesz moje.
Cihan patrzy na nią coraz bardziej podejrzliwie.
Pyta, czy naprawdę przyszła negocjować w chwili, kiedy ciążą na niej tak poważne oskarżenia.
Beyza odpowiada, że ma dość oszczerstw.
Chce zakończyć wszystko raz na zawsze.
I wtedy wypowiada zdanie, którego nikt się nie spodziewa.
Zgadza się na test DNA Cihana Gurura.
Cihan jest wyraźnie zaskoczony.
Hanser stoi obok ze skrzyżowanymi ramionami i nie reaguje gwałtownie, ale jej spojrzenie mówi jasno.
Nie ufa Beyzie ani przez sekundę.
Cihan upewnia się, że dobrze usłyszał.
— Chcesz zrobić test?
— Tak — odpowiada Beyza.
Mówi, że jeśli wynik wykaże, iż Cihan Gurur nie jest jej dzieckiem, Cihan może zrobić z nią, co zechce.
td4729 Może ją pozwać, może domagać się kary, może doprowadzić do tego, że poniesie konsekwencje wszystkich swoich kłamstw.
Ale jeśli dziecko jest jej, wtedy wchodzą w życie jej warunki.
Beyza sięga do torebki.
Wyjmuje złożoną kartkę i podaje ją Cihanowi.
Na górze widnieje jedno słowo:
„Porozumienie”.
Cihan rozkłada dokument i zaczyna czytać.
Z każdym kolejnym zdaniem jego twarz robi się bardziej napięta.
Warunek jest bezlitosny.
Jeśli test DNA wykaże, że dziecko rzeczywiście jest jej, Cihan ma zgodzić się na rozwód.
Ma przyznać Beyzie wyłączną opiekę nad Cihanem Gururem i zaakceptować, że nigdy więcej nie zobaczy syna.
Pod dokumentem są dwa miejsca na podpis.
Beyza już podpisała.
Teraz czeka na Cihana.
To nie jest zwykła propozycja.
To uderzenie dokładnie w jego najczulszy punkt.
Beyza wie, że Cihan może znieść wiele.
Może znieść gniew, upokorzenie, nawet zdradę.
Ale myśl, że mógłby stracić dziecko, do którego się przywiązał, jest czymś zupełnie innym. td4729
Hanser widzi, co dzieje się z Cihanem.
Jeszcze chwilę temu próbował wydobyć z niej sekret.
Teraz stoi z dokumentem w rękach i musi zdecydować, czy zaryzykuje relację z dzieckiem dla prawdy, której sam zaczął się bać.
Beyza zachowuje się tak, jakby była gotowa na każdy wynik.
I właśnie ta pewność siebie robi największe wrażenie.
Cihan jeszcze raz spogląda na dokument.
W jego głowie ścierają się dwie sprzeczne myśli.
Pierwsza podpowiada mu, że niewinna matka nie bałaby się testu i mogłaby zareagować właśnie w ten sposób — rzucić wszystkim wyzwanie i zażądać, by wreszcie przestali ją oskarżać.
Druga myśl jest znacznie bardziej niepokojąca.
Cihan zna Beyzę wystarczająco długo, by wiedzieć, że potrafi przygotować scenę tak, aby przeciwnik zobaczył dokładnie to, co ona chce mu pokazać.
Dlatego jej spokój wcale nie musi oznaczać niewinności.
Może być częścią planu.
Jeszcze bardziej boli go fakt, że w całej tej historii centrum stanowi Cihan Gurur.
Dziecko nie wie nic o podejrzeniach dorosłych.
Nie zna umów, kłamstw ani sekretów kliniki.
Dla Cihana jest po prostu synem, którego nosił na rękach, o którego się martwił i z którym zdążył zbudować więź.
Nawet sama możliwość, że ta więź miałaby zostać użyta jako karta przetargowa, wywołuje w nim gniew.
A jednak Beyza właśnie to zrobiła.
Położyła przed nim wybór, w którym każda droga może prowadzić do straty.
Hanser widzi jego napięcie i przez moment chce coś powiedzieć.
Może przypomnieć mu, że prawdy nie da się kupić ani zatrzymać podpisem.
Może powiedzieć, że nie powinien podejmować decyzji pod presją.
Ale milczy.
Wie, że każde jej słowo Beyza natychmiast przedstawi jako dowód zazdrości i ingerencji w cudze małżeństwo.
Dlatego cofa się, choć w środku czuje, że sprawa stała się jeszcze bardziej niebezpieczna.
Po wszystkim Hanser idzie do gabinetu Engina.
Nie wchodzi jak ktoś, kto ma dobrą wiadomość.
Ciężko opada na krzesło naprzeciwko biurka. Jej ręce splatają się na kolanach. Spuszcza wzrok i przez chwilę milczy.
Engin natychmiast widzi, że coś się stało.
— Wszystko w porządku?
Hanser kręci głową.
— Nie. Nie czuję się dobrze. Wygląda na to, że popełniliśmy ogromny błąd.
To zdanie zaskakuje Engina bardziej niż cokolwiek innego.
Odkłada trzymany przedmiot i pyta, co się wydarzyło.
Hanser opowiada mu o wizycie Beyzy, o jej wejściu do gabinetu Cihana, o tym, że nie wyglądała na przestraszoną, tylko jak ktoś, kto przyszedł wypowiedzieć wojnę.
Wreszcie mówi o propozycji testu i o dokumencie.
Jeśli dziecko okaże się synem Beyzy, Cihan ma zgodzić się na rozwód, oddać jej wyłączną opiekę i pogodzić się z tym, że już go nie zobaczy.
Engin od razu rozumie mechanizm tej zagrywki.
Dla niego to manipulacja.
Próba przyciśnięcia Cihana do muru.
Beyza liczy na to, że wszyscy się cofną, bo cena testu okaże się dla niego zbyt wysoka.
Engin chce natychmiast pójść do Cihana.
Hanser go zatrzymuje.
Mówi, że Cihan jest w fatalnym stanie.
Jest zdruzgotany.
Nawet ją wyrzucił z gabinetu i kazał zostawić się w spokoju.
— Nie potrzebuje kolejnej osoby, która będzie na niego naciskać.
td4729 A potem Hanser wypowiada myśl, której sama się boi.
— Enginie, a co jeśli Beyza mówi prawdę? Co jeśli to my się mylimy?
Engin patrzy na nią w milczeniu.
Hanser nie twierdzi, że nagle ufa Beyzie, ale jej pewność siebie zrobiła na niej wrażenie.
Jeśli dziecko naprawdę jest jej, sytuacja zmienia się całkowicie.
Wtedy Hanser i Engin oskarżyli ją o najgorsze rzeczy bez ostatecznego dowodu.
Nazwali ją kłamczuchą, oszustką.
Sugerowali nawet, że może mieć coś wspólnego ze śmiercią Jasemin.
A jeśli to wszystko było błędem, ciężar takiego oskarżenia zostanie z nimi na zawsze.
To pokazuje, że Hanser nie kieruje się zemstą.
Gdyby chciała tylko zniszczyć Beyzę, nie miałaby teraz wyrzutów sumienia.
Nie zastanawiałaby się, czy mogła kogoś skrzywdzić.
Jej strach bierze się właśnie z tego, że zależy jej na prawdzie, nawet jeśli ta prawda okaże się dla niej niewygodna.
Engin pozostaje jednak twardy.
Mówi, że sam rozważał wszystkie możliwości.
Nie jeden raz zadawał sobie pytanie, czy nie poszedł za daleko.
Czy żałoba i gniew nie popchnęły go do zbyt pochopnych wniosków.
Ale za każdym razem wracał do tych samych faktów.
Tajemnicza pacjentka.
Brak nazwiska w rejestrze.
Beyza na nagraniu.
Proteza ciążowego brzucha w domu Jasemin.
Zachowanie Beyzy w czasie, gdy rzekomo była w ciąży.
Nie da się już rozstrzygnąć tego rozmowami.
Jest tylko jedno wyjście.
Test.
Hanser powtarza to słowo niemal szeptem.
Engin potwierdza.
Cihan będzie musiał podjąć ryzyko.
Oni również.
Wynik może oczyścić Beyzę albo potwierdzić ich najgorsze podejrzenia.
Ale dopóki go nie będzie, każdy pozostanie zakładnikiem własnego strachu.
Hanser kiwa głową, ale nie wygląda na uspokojoną.
Wie, że zrobili wszystko, by dotrzeć do prawdy.
Jednocześnie po raz pierwszy naprawdę boi się, że prawda może okazać się zupełnie inna od tej, której się spodziewali.
Engin próbuje jeszcze raz uporządkować sytuację.
Przypomina Hanser, że ich celem nie było skazanie Beyzy bez sądu.
Chcieli tylko doprowadzić do momentu, w którym fakty można zweryfikować.
To ważna różnica.
Podejrzenie może być błędne, ale odmowa sprawdzenia go pozostawiłaby wszystkich w jeszcze gorszym położeniu.
Hanser rozumie tę logikę, lecz emocje nie znikają.
Widziała twarz Cihana, kiedy czytał umowę.
Wie, że dla niego ten test nie jest abstrakcyjnym dowodem.
Jest ryzykiem utraty dziecka, które uważa za syna.
W dodatku Hanser ma własny ciężar.
Jeszcze przed wejściem Beyzy była gotowa powiedzieć Cihanowi, że istnieje coś, czego on nie wie.
Teraz ta niewypowiedziana prawda ciąży jej jeszcze bardziej.
Z jednej strony chciałaby wrócić i dokończyć rozmowę.
Z drugiej boi się, że Cihan odbierze to jako kolejną próbę wpłynięcia na jego decyzję. td4729
Im dłużej milczy, tym bardziej wszystko się komplikuje.
Tymczasem Beyza opuszcza budynek firmy z uniesioną głową.
I tutaj dzieje się coś, czego Hanser ani Cihan nie widzą.
Na parkingu czeka Nuşre.
Chowa telefon do kieszeni płaszcza i uważnie obserwuje córkę.
Nie pyta, czy wszystko poszło dobrze.
Pyta tylko jedno:
— Połknął przynętę?
Te słowa od razu zmieniają znaczenie sceny w gabinecie Cihana.
Beyza uśmiecha się z wyższością.
Mówi, że Cihan jeszcze nie podpisał, ale zrobi to.
— Powinieneś zobaczyć jego twarz, kiedy dostał porozumienie. Zbladł, jakby ktoś uderzył go prosto w serce.
td4729 Hanser również była w szoku.
Beyza wręcz cieszy się, że mówiła tak pewnie, iż rywalka zaczęła odczuwać wyrzuty sumienia.
Nuşre nie interesuje Hanser.
Interesuje go tylko to, czy Cihan zorientował się, że wszystko jest blefem.
Beyza odpowiada bez wahania.
Nie.
I wyjaśnia, dlaczego Cihan, którego zna, nie potrafiłby ukryć podejrzeń.
Gdyby choć przez sekundę był pewny, że Beyza kłamie, wyrzuciłby ją z gabinetu.
Tymczasem został z dokumentem w dłoni i z lękiem przed jednym scenariuszem — że może stracić Cihana Gurura.
Beyza doskonale rozumie jego słabość.
Cihan za bardzo przywiązał się do dziecka.
Nie zaryzykuje łatwo, że zostanie mu ono odebrane.
Sumienie mu na to nie pozwoli.
Nuşre uśmiecha się chłodno.
To właśnie dlatego przygotował umowę.
Zna Cihana.
Wie, że ten może udawać twardego, może grozić i walczyć, ale kiedy w grę wchodzi dziecko, przestaje myśleć wyłącznie jak przeciwnik.
Zaczyna myśleć jak ojciec.
I właśnie w ten punkt Nuşre postanowił uderzyć.
Beyza patrzy na ojca z podziwem.
Jeszcze niedawno miała poczucie, że wszystko wymyka jej się z rąk.
Engin zbliżał się do prawdy.
Hanser zaczęła mówić głośno o swoich podejrzeniach.
Cihan coraz częściej patrzył na Beyzę tak, jakby chciał zobaczyć za jej słowami coś więcej.
Teraz jednak sytuacja znowu się odwróciła.
— Kiedy myślałam, że dotarliśmy do końca drogi, ty znalazłeś wyjście — mówi Beyza.
— Jesteś wspaniały, tato.
Nuşre uśmiecha się szerzej.
Dla niego to nie jest desperacka próba ratunku.
To ruch w grze, którą uważa za możliwą do kontrolowania.
W jego głowie Cihan już przegrał, bo dostał wybór między prawdą a dzieckiem.
A taki wybór ma sprawić, że zacznie się cofać.
Tylko że Nuşre i Beyza mogą nie doceniać jednej rzeczy.
Cihan nie jest już tym samym człowiekiem, który bezwarunkowo wierzył Beyzie.
Widział protezę ciążowego brzucha.
Słyszał wyjaśnienia Engina.
Zauważył sprzeczności w historii kliniki.
Zadał Hanser pytania, których jeszcze niedawno nigdy by jej nie zadał.
I choć umowa Beyzy uderzyła go w najczulszy punkt, nie oznacza to, że całkowicie zatrzymała jego podejrzenia.
Co więcej, Hanser prawie powiedziała mu coś bardzo ważnego.
Jej słowa „jest coś, czego nie wiesz” wciąż mogą wracać do niego z coraz większą siłą.
Beyza przerwała tę rozmowę w idealnym dla siebie momencie, ale nie usunęła pytania.
Ona tylko odsunęła odpowiedź.
A Engin nie zamierza zrezygnować z testu.
Dla niego wynik jest jedyną drogą wyjścia.
Jeśli Beyza naprawdę jest matką Cihana Gurura, będzie musiał przyznać, że część jego teorii była błędna.
Jeśli jednak wynik okaże się inny, wtedy nie chodzi już tylko o fałszywą ciążę.
Wtedy trzeba będzie odpowiedzieć na znacznie groźniejsze pytania. td4729
Skąd wzięło się dziecko?
Dlaczego Beyza udawała ciążę?
I co naprawdę odkryła Jasemin przed śmiercią?
Najbardziej przewrotne jest to, że Beyza sama zgadza się na badanie.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak dowód pewności.
Jak zachowanie kobiety, która nie ma nic do ukrycia.
Hanser właśnie dlatego zaczyna wątpić w siebie.
Ale rozmowa na parkingu odsłania drugą stronę tej odwagi.
Beyza nie proponuje testu dlatego, że czuje się bezpieczna.
Proponuje go dlatego, że razem z Nuşrem liczy na to, iż Cihan nigdy nie odważy się zapłacić ceny zapisanej w umowie.
To nie test jest ich bronią.
Ich bronią jest strach Cihana przed utratą dziecka.
I dlatego kolejne godziny będą dla niego tak trudne.
Musi zdecydować, czy podpisując dokument, zaryzykuje najważniejszą więź w swoim życiu.
Jeśli nie podpisze, Beyza będzie mogła powiedzieć, że sam boi się prawdy.
Jeśli podpisze, a wynik okaże się dla niej korzystny, może stracić syna.
A jeśli wynik potwierdzi podejrzenia Engina, cała konstrukcja kłamstw zacznie się walić.
Hanser również znajduje się w pułapce.
Chce chronić Cihana przed oszustwem, ale nie chce pchnąć go do decyzji, której będzie żałował.
Chce prawdy, ale boi się odpowiedzialności za konsekwencje.
I gdzieś pomiędzy tym wszystkim wciąż pozostaje sekret, którego nie zdążyła mu wyznać.
Hanser ma w głowie rozmowę podsłuchaną za drzwiami.
Wie o podejrzeniach Engina.
Wie o sztucznym brzuchu.
Wie, że test może stać się punktem zwrotnym.
Jej obecność może z czasem okazać się ważniejsza, niż ktokolwiek teraz przypuszcza.
A Beyza na parkingu wygląda jak zwyciężczyni.
Odeszła z firmy z przekonaniem, że odzyskała kontrolę.
Nuşre utwierdził ją w przekonaniu, że Cihan nie zaryzykuje.
Oboje są pewni, że wystarczy nacisnąć na jego sumienie, aby się wycofał.
Tyle że tym razem Cihan nie stoi przed zwykłą kłótnią małżeńską.
Stoi przed pytaniem, czy przez cały czas był ojcem dziecka, którego historia została zbudowana na oszustwie.
Na stoliku w salonie leżał sztuczny brzuch.
W jego gabinecie został dokument z podpisem Beyzy.
W pamięci wciąż ma spojrzenie Hanser i jej niedokończone wyznanie.
Trzy rzeczy.
Trzy różne tropy.
I każdy z nich prowadzi do tej samej osoby — Beyzy. td4729
Teraz nie chodzi już o to, czy ma powody, by podejrzewać żonę.
Chodzi o to, czy odważy się sprawdzić, co naprawdę kryje się za jej pewnością siebie.
Bo jeśli podpisze porozumienie, test może odebrać mu syna.
Jeśli go nie podpisze, może na zawsze pozostać z pytaniem, czy całe jego ojcostwo zbudowano na kłamstwie.
A kiedy prawda wreszcie wyjdzie na jaw, nie tylko małżeństwo Cihana i Beyzy może się rozpaść.
Wtedy także ostatnie tajemnice Jasemin, milczenie Hanser i plan Nuşrego mogą połączyć się w jedną historię, której nikt nie będzie już w stanie zatrzymać.”