Dziedzictwo odc. 916 i 917: Sinan wprowadza się do Aynur!

Uczucia, jakie Poyraz zaczyna żywić do Nany, budzą w nim frustrację. Gniew narasta, a myśli krążą wokół niej tak uporczywie, że nie jest w stanie skupić się na pracy. W końcu wychodzi na świeże powietrze, mając nadzieję, że odrobina przestrzeni pomoże mu uporządkować chaos w głowie. Ale nie jest mu dane zostać samemu – Nana podąża za nim.

— Nie powiedziałem ci, że chcę zaczerpnąć powietrza? — rzuca ostro. — Dlaczego opuściłaś warsztat?

— Bo wiem, co ci dolega — odpowiada spokojnie, patrząc mu prosto w oczy. — I nie pozwolę ci dłużej tego ukrywać.

Poyraz nieruchomieje. Serce przyspiesza mu na ułamek sekundy. Skąd ona wie? Jak to możliwe, że rozszyfrowała jego uczucia? W jaki sposób się zdradził?

— Jaki mam problem? — pyta po chwili, próbując ukryć zdenerwowanie. — Co niby mi jest?

— To oczywiste. Każdemu może się to przytrafić, nawet mi.

— Skąd to wywnioskowałaś?

— Z twojego spojrzenia, z tego, jak się zachowujesz. — Uśmiecha się lekko. — Chodź, usiądźmy. Porozmawiajmy. To nie jest coś, czego nie da się rozwiązać. Wyrzuć to z siebie, będzie ci lżej.

Poyraz wstrzymuje oddech. Przez chwilę myśli, że Nana mówi o jego miłości do niej. Ale potem… zauważa, że ona wcale nie nawiązuje do uczuć. Odetchnął z ulgą – nie przejrzała go. Może zmienić taktykę.

— Ach, więc w końcu zdałaś sobie sprawę, że nie chcesz tu pracować — mówi z udawaną obojętnością.

Teraz to Nana wygląda na zdezorientowaną.

— Co? Chcesz się mnie pozbyć?

— Mówiłaś przecież, że rozumiesz. Dlaczego jesteś zaskoczona?

— Myślałam, że chodzi o coś innego… Myślałam, że jesteś przytłoczony pracą, a nie że… że ci zawadzam.

— Niestety. Mert wraca do warsztatu. A ty… Masz wielkie chęci, ale twoje możliwości są, cóż, jakie są.

— Czyli niczego się nie nauczyłam?

— Dałaś z siebie wszystko, ale…

— Rozumiem. — Nana prostuje się i przybiera poważny ton. — Stałam się dla ciebie ciężarem. W porządku. Nie zostanę tam, gdzie mnie nie chcą.

Jej głos jest spokojny, ale w oczach tli się ból.

— Przyszłam tylko dlatego, że to ty mi kazałeś — dodaje i odwraca się na pięcie.

W tym momencie zza rogu wychodzi Cansel, uśmiechając się triumfalnie.

— Och, kochana, to świetnie się składa! — mówi słodkim, fałszywym tonem. — Wracasz do pracy w salonie fryzjerskim.

Nana unosi brew.

— Dlaczego tak na mnie patrzycie? — kontynuuje Cansel, udając niewinność. — Przechodziłam i przypadkiem usłyszałam rozmowę. Ale prawda jest taka, że praca w warsztacie nigdy nie była dla kobiety.

— Poczekaj, bratowo — wtrąca Poyraz, marszcząc brwi. — Nie musisz jej od razu zatrudniać.

— Dziękuję bardzo, ale sama zdecyduję, gdzie będę pracować — oświadcza Nana z dumą. Doskonale pamięta, jak traktowano ją w salonie, ale nie zamierza teraz okazywać słabości. — Tak, będę tam pracować.

— Wspaniale! — Cansel klaszcze w dłonie i bezceremonialnie wręcza Nanie torby z zakupami. — Twoja zmiana właśnie się zaczęła. Możesz już iść.

Nana przyjmuje torby i bez słowa odchodzi.

Poyraz mruży oczy i spogląda na bratową.

— Wiem, że jej nie znosisz, ale pamiętaj, że jest naszym gościem.

— Czy kiedykolwiek zrobiłabym jej coś złego? — Cansel uśmiecha się niewinnie. — Po prostu za dużo o niej myślisz. Nie martw się, zadbam o nią.

Poyraz mruży oczy.

— Ona może się nie przyznać, ale jeśli coś jej zrobisz, i tak się dowiem.

Cansel jedynie wzrusza ramionami.


W salonie Nana od razu zostaje postawiona na swoim miejscu. Pierwsze zadanie? Zamiatanie podłogi.

Cansel rozsiada się wygodnie w fotelu i z zadowoleniem obserwuje, jak Nana sprząta. Mimo ostrzeżenia Poyraza nie zamierza traktować jej lepiej niż wcześniej.

Gdy tylko Nana kończy zamiatanie, dostaje kolejne polecenie.

— Umyj podłogę — rzuca Cansel, nawet na nią nie patrząc.

Nana milczy, ale posłusznie wykonuje zadanie.

— Świetnie, teraz idź po towar — dodaje Cansel, podając jej listę. — Ale sklep jest na drugim końcu miasta.

Nana przygryza wargę. Towaru nie da się przynieść siłą własnych rąk, ale Cansel doskonale o tym wie.

— No już, na co czekasz? — ponagla ją, uśmiechając się z satysfakcją.

Każde jej polecenie jest coraz bardziej upokarzające. Każde słowo brzmi jak rozkaz wydawany nie pracownicy, a służącej. Ale Nana nie zamierza się poddać.

Z podniesioną głową wychodzi z salonu.


Aynur nie odstępuje Sinana na krok. Od chwili, gdy trafił do szpitala, czuwa przy nim bez przerwy, otaczając go troską i opieką, jakiej mógłby mu pozazdrościć każdy pacjent. Nie pozwala, by choć przez moment czegoś mu brakowało. Nawet posiłki przynosi mu własnoręcznie – trzydaniowe obiady, które pachną tak obłędnie, że personel szpitala spogląda na nie z zazdrością.

Mimo to Sinan odsuwa talerz.

— Nie mam apetytu — oznajmia, choć jego ton zdradza, że mówi to bardziej z przyzwyczajenia niż z faktycznego braku ochoty na jedzenie.

Aynur kręci głową, nie przyjmując odmowy.

— Nie ma mowy, musisz jeść. Pielęgniarka powiedziała, że powinieneś o siebie dbać. Chcesz jak najszybciej wyjść ze szpitala, prawda? No to tutaj rządzę ja. Przynajmniej zjedz zupę.

— Nie chcę.

— Musisz!

Aynur nie czeka dłużej – sięga po łyżkę, zanurza ją w misce z gorącą zupą i podsuwa ją Sinanowi pod nos.

— W takim razie sama cię nakarmię.

Sinan marszczy brwi i chwyta ją za nadgarstek, by powstrzymać jej ruch. I wtedy to zauważa – ranę na jej przegubie. Ślad jest głęboki, czerwony. Wygląda na bolesny.

— Pokazałaś to lekarzowi? — pyta ostro, świdrując ją wzrokiem.

Aynur nawet nie spogląda na ranę. Wzrusza ramionami i podciąga rękaw, jakby dopiero teraz naprawdę ją zauważyła.

— Nie miałam pojęcia, że tam jest — mówi lekko. — Ale to nieważne. Najpierw ty musisz coś zjeść.

Sinan nie zamierza tego tak zostawić. Jego spojrzenie staje się jeszcze bardziej surowe.

— Natychmiast pójdziesz do lekarza. Nie chcę cię tu widzieć, dopóki tego nie zrobisz.

— Przesadzasz, to tylko…

— Obiecaliśmy sobie, że przeżyjemy — przerywa jej twardo. — Ale nie mówiliśmy, że będziemy żyć bez jednej ręki.

Aynur przewraca oczami, ale widać, że jego słowa ją poruszyły.

— Dobrze, pójdę — zgadza się w końcu. — Ale pod jednym warunkiem: zjesz zupę. Jeśli nie, nigdzie się nie ruszę.

Sinan unosi brew.

— Jesteś dobra w negocjacjach.

— Wiem. Więc zgadzasz się?

Mężczyzna z westchnieniem sięga po łyżkę.

— Idź już.

Aynur rzuca mu krótkie, zadowolone spojrzenie i wychodzi. Sinan, gdy tylko zostaje sam, bierze pierwszy kęs i od razu uświadamia sobie, że jego apetyt był znacznie większy, niż twierdził w obecności kobiety.


Derya robi wszystko, by zatrzymać Ayse w pracy. Zasypuje ją zadaniami, podrzuca kolejne dokumenty do przejrzenia, zleca coraz to nowe obowiązki – wszystko po to, by uniemożliwić jej wyjście na piknik z Feritem i Dogą.

„Dziedzictwo” Odc. 917 – streszczenie

Aynur delikatnie przemywa ranę Sinana, starannie zmieniając opatrunek na jego ramieniu.

— Jestem świetną opiekunką — oznajmia z dumą. — I to nie są tylko puste przechwałki. Przed przyjazdem do rezydencji zajmowałam się starszymi pacjentami. Kiedy wyjdziesz ze szpitala, zatroszczę się o ciebie równie dobrze. Możesz na mnie liczyć.

Sinan unosi brew i patrzy na nią z powagą.

— Wierzę w profesjonalizm w każdej dziedzinie — odpowiada chłodno. — Dlatego po wyjściu stąd zatrudnię pielęgniarkę.

Słowa prokuratora są jak cios. Aynur spuszcza wzrok.

— Czyli mi nie ufasz? — pyta cicho. — Naprawdę mam doświadczenie. Pielęgniarka może zmieniać ci opatrunki, ale ja zajmę się całą resztą.

Drzwi do sali uchylają się i wchodzi starsza kobieta, a tuż za nią młoda dziewczyna.

— Szybkiego powrotu do zdrowia, Sinanie — mówi ciepło przybyła.

— Dziękuję, ciociu.

Kobieta omiata wzrokiem pokój, aż w końcu jej spojrzenie zatrzymuje się na Aynur.

— A ta młoda dama to kto?

— Moja pracownica — odpowiada Sinan rzeczowym tonem.

Ciotka kiwa głową i zwraca się bezpośrednio do Aynur:

— W porządku, od teraz pani Bahar przejmuje opiekę nad moim siostrzeńcem. Możesz już iść.

Aynur otwiera usta, by zaprotestować, ale kobieta nie daje jej dojść do słowa.

— Nie ma żadnego „ale”. Od tej chwili Sinan jest pod opieką profesjonalistki. Dziękujemy za twoją pomoc.

Aynur czuje ścisk w żołądku. Patrzy na Sinana, jakby liczyła, że powie coś w jej obronie. Ale prokurator milczy. Opuszcza więc głowę i podchodzi do fotela, by zabrać swoje rzeczy. W środku aż się w niej gotuje. Uratował jej życie, a teraz czuje, że to ona ma dług wobec niego. Chciała choć w ten sposób się odwdzięczyć.

— Twoi rodzice wiedzą, co się stało, ale są na konferencji w Stanach — informuje ciotka. — Skoro usłyszeli, że wszystko u ciebie w porządku, poszli spać. Zadzwonią, jak się obudzą.

Aynur przygryza wargę.

— Co za chłodna kobieta — myśli. — Jak ona może się nim zaopiekować?


Poyraz spotyka się z Sibel w kawiarni, ale jego myśli krążą zupełnie gdzie indziej. Nie potrafi skupić się na rozmowie, co chwilę zerka na telefon i wstaje od stolika, by wykonać kolejny telefon. Nana konsekwentnie nie odbiera, jakby chciała mu dać do zrozumienia, że nie ma ochoty na rozmowę. W końcu, po wielu uporczywych próbach, poddaje się i odbiera.

— Dlaczego nie odpowiadasz? — Poyraz pyta z wyraźnym niepokojem w głosie. — Martwiłem się.

— Bo jestem zajęta? — Nana nie kryje irytacji. — Wykonuję swoją pracę, a ty wydzwaniasz jak szalony.

Poyraz właśnie ma coś powiedzieć, gdy do jego uszu dociera rozmowa kogoś w tle po drugiej stronie połączenia. Uświadamia sobie z niej, że Nana jest poza dzielnicą. Serce zaczyna mu bić szybciej.

— Gdzie ty jesteś? — Jego ton natychmiast staje się bardziej stanowczy.

— Na ulicy — odpowiada wymijająco. — Mam pełne ręce siatek.

— Jakiej ulicy? To nie jest nasza dzielnica! — Poyraz marszczy brwi. — Jesteś szalona?! Co tam robisz?!

— Nie panikuj. Jestem ostrożna. Poza tym już wracam.

— Ostrożna?! Jesteś w najniebezpieczniejszej dzielnicy w mieście! Czy ty w ogóle myślisz?!

Nie słyszy już odpowiedzi, bo Nana się rozłącza.


Nana rzeczywiście jest ostrożna. Przynajmniej do momentu, gdy zza rogu wyłania się nieznajomy mężczyzna. Ma złowieszczy wyraz twarzy, a w jego dłoni błyska nóż.

— Oddawaj torby i wszystko, co masz przy sobie — syczy groźnie.

Zanim zdąży sięgnąć po jej rzeczy, pojawia się Poyraz. Jego spojrzenie płonie gniewem. Nawet się nie zastanawia — kilkoma błyskawicznymi ciosami posyła oprycha na ziemię. Mężczyzna jęczy i zwija się z bólu, aż w końcu traci przytomność.

Poyraz odwraca się do Nany, oddychając ciężko.

— Jak mogłaś wyjść poza dzielnicę?! — rzuca z wściekłością. — Co gdyby coś ci się stało? Co gdybym cię nie znalazł?!

Nana podnosi głowę i patrzy mu prosto w oczy.

— Potrafię o siebie zadbać — odpowiada chłodno. — Robiłam to już wcześniej. Tak samo sobie poradzę, kiedy już stąd odejdę.

Poyraz zaciska szczękę.

— Jakbym nie miał nic lepszego do roboty niż uganiać się za tobą… — mruczy pod nosem. — Dopóki tu jesteś, masz mnie słuchać. Wbij to sobie do głowy.


Aynur nie zamierza pozwolić, by Sinanem opiekował się ktoś inny. Wraca do szpitala i przegania zatrudnioną przez ciotkę prokuratora młodą opiekunkę, która bardziej niż pacjentem zajęta jest własnym telefonem.

Na chwilę wychodzi po czystą gazę, a kiedy wraca, zastaje Sinana stojącego na własnych nogach. Jednak ledwie zrobi kilka kroków, na jego twarzy maluje się grymas bólu.

— Panie Sinanie! Co pan wyprawia? — krzyczy przerażona.

— Nic mi nie jest — odpowiada, choć widać, że jest inaczej.

— Zostawiłam cię samego na dwie minuty! Co, jeśli byś upadł? Jakbyś sobie poradził? Dlaczego nie mogłeś na mnie poczekać?

Sinan spogląda na nią ze zdziwieniem.

— Nie przesadzaj.

Aynur nie wytrzymuje.

— Przesadzam? Wiesz, jak się o ciebie bałam? Operacja trwała całe godziny! Wiesz, co wtedy przeżywałam?

W jej oczach pojawiają się łzy.

— Gdyby coś ci się stało… — dodaje, a głos jej drży.

Sinan spogląda na nią uważnie.

— Nie płacz — mówi łagodnie.

— Nie płaczę! — zaprzecza, ocierając oczy. — Po prostu na chwilę straciłam nad sobą panowanie. Przepraszam.

Sinan uśmiecha się lekko.

— Spójrz na mnie. To koniec, wszystko jest już w porządku.

W tym momencie do sali zagląda pielęgniarka.

— Panie Sinanie, może pan wracać do domu.

Aynur ociera łzy.

— Dzięki Bogu — szepcze. — Spakuję twoje rzeczy.

Nagle drzwi się otwierają, a do środka wchodzi Ferit. Na jego twarzy maluje się powaga.

— Jeden z ludzi Hakana uciekł — oznajmia bez zbędnych wstępów. — Niebezpieczeństwo nie minęło. Na wszelki wypadek postawię patrol przed waszymi domami.

Aynur wstrzymuje oddech.

— O Boże… W takim razie nie mogę zostawić Adalet samej. Ale kto zaopiekuje się panem Sinanem?

Prokurator zastanawia się przez moment, po czym podejmuje decyzję.

— Nie martw się, pójdę z tobą. Dopóki niebezpieczeństwo nie minie, będę przy was.

Ferit natychmiast kręci głową.

— Nie możesz. Wszyscy pójdą do swoich domów. Ja zadbam o bezpieczeństwo Aynur i Adalet.

Sinan posyła mu ostre spojrzenie. Jego głos jest stanowczy, nieznoszący sprzeciwu.

— Nie. Nie pozwolę, żeby znowu coś jej się stało przeze mnie.

Jeszcze tego samego dnia wprowadza się do Aynur i Adalet.


Do domu Poyraza przybywa Semih, brat Cansel. Jego wzrok od razu pada na Nanę, a w oczach pojawia się zachwyt. Widać, że jest pod wrażeniem jej urody.

Gdy wchodzi do łazienki, przegląda się w lustrze i starannie poprawia swoje długie, czarne, kręcone włosy. Uśmiecha się do własnego odbicia, a w jego spojrzeniu pojawia się determinacja.

– Teraz wszystko jasne – mruczy pod nosem. – Poyraz nie bez powodu trzyma ją przy sobie. Ale nie zamierzam oddać takiego piękna nikomu!

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 661. Bölüm i Emanet 662. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Related Posts

„Panna młoda” odc.: Beyza błaga o pomoc, ale Mukadder pozostaje bezlitosna!

Duszne powietrze policyjnego aresztu, chłód metalowych krat i tykanie zegara odliczającego czas do katastrofy — właśnie w takiej pułapce znaleźli się Nusret i Bejza. Nusret próbował zachować…

„Panna młoda” odc.: Cihan chce rozwodu z Beyzą! Błaga Hançer o jeszcze jedną szansę!

Miłość zamienia się w obsesję, tajemnice wychodzą na jaw, a jedno kłamstwo może zniszczyć życie wszystkich bohaterów. Hanse odkrywa prawdę o domu, w którym pracuje, a Chihan…

„Paппa młoda” odc.: Aresztowaпie Beyzy! Dramatyczпe sceпy w rezydeпcji пad Bosforem!

„Paппa młoda” odc.: Aresztowaпie Beyzy! Dramatyczпe sceпy w rezydeпcji пad Bosforem!

W gabiпecie komisarza wybυcha prawdziwy koпflikt. Bejza oskarża Haпcer o maпipυlację i próbę zпiszczeпia jej małżeństwa. Cihaп пie wierzy jυż w jej słowa i żąda prawdy. Atmosfera staje się coraz

QUIZ: Polskie seriale i programy, które wychowały pokoleпie. Ile z пich pamiętasz? 10 pυпktów zdobędą пieliczпi

QUIZ: Polskie seriale i programy, które wychowały pokoleпie. Ile z пich pamiętasz? 10 pυпktów zdobędą пieliczпi

“Klaп”, “Big Brother” czy Szaпsa пa sυkces”. Przez lata telewizja fυпdowała пam emocje, które trυdпo zapomпieć. Ale czy oglądałeś υważпie? Sprawdź się w пaszym qυizie – i przekoпaj się, czy…

Paппa młoda odc. Rozpacz Beyzy i lodowaty chłód Mυkadder! Nυsret stawia wszystko пa jedпą kartę.

Paппa młoda odc. Rozpacz Beyzy i lodowaty chłód Mυkadder! Nυsret stawia wszystko пa jedпą kartę.

Zdrada Mυkadder spada пa Nυsreta i Bejzę пiczym zimпy wyrok, a mυry policyjпego aresztυ stają się miejscem, gdzie wszystkie dawпe υkłady zaczyпają rozpadać się пa kawałki. Dυszпy…

Panna młoda odc.

Rozpacz Hanser była cicha, lecz rozdzierająca. Stała przy łóżku Ciana, którego ciało spoczywało nieruchomo wśród zimnej, sterylnej ciszy szpitala. Jedynym dźwiękiem było rytmiczne piknięcie aparatury, przypominające, że…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *