
Cihan i Hancer – noc, której granice wyznaczają miłość, aw domu wybuchła cicha wojna
0:1919 sekundPoranek w rezydencji zaczyna się niewinnie — od czułego spojrzenia Cihana, od dziecięcego uśmiechu Mine, od określonego termosu podanego z troską przez Fadime
0:3232 sekundyA jednak pod tą codziennością od pierwszej chwili pulsuje, którego nie da się już uruchomić
0:4141 sekundZ jednej strony Cihan, rozdarty między ciężarem zawodowym, otwarte w firmie i pragnieniu, przez ochronić tych, których kochają
0:5353 sekundyZ drugiej Hancer — coraz bardziej świadome, że wejście do świata Develioğlu nie oznacza tylko miłości, lecz także próba charakteru, połączenie o godność i działanie zderzenie z chłodem ludzi, którzy nie mają dostępu do jej miejsca u boku Cihana
1:121 minuta, 12 sekundTo opowieść o dniu, który zaczyna się od kwiatów, wrażliwych komórek i szeptanych, a kończy się na upokorzeniu przy frontowych, ostrych spojrzeniach przy rodzinnych stołach i słowach, które ranią się niż otwarte zagrożenia
1:311 minuta, 31 sekundW cieniu tej historii narasta jednak coś jeszcze groźniejszego: gniew Mukadder, jej mroczna tajemnica ukryta w czerwonym obliczu oraz ostrzegawczy telefon od Nusreta, który brzmi jak zapowiedź nowej wojny
1:481 minuta, 48 sekundKażdy gest, każde polecenie, każdy przyniesiony bukiet i każde milczenie rozprzestrzeniające się, niż inne
1:591 minuta, 59 sekundA kiedy Hancer w końcu staje się twarzą w twarz z pałacową pogardą, Cihan robi coś, czego nikt się nie spodziewa — public i bez wahania wskazuje, kim naprawdę jest dla niego ta cicha, poraniona dziewczyna
2:152 minuty i 15 sekundLecz to jeszcze nie koniec skutków. Bo gdy przy kradzieży dzieje się walk o miejsce, honor i władza, w innym zakątku domu rodzi się sekret, który może wypuścić wszystko do góry nogami
2:302 minuty, 30 sekundA wieczorem wieczorem, gdy opada kurz po całym upokorzeń, Cihan i Hancer nastąpi sami — tak blisko, że już tylko jedno spojrzenie, jedno drżenie oddechu, jeden krok dzieli ich od chwili, która może odmienić wszystko
2:492 minuty, 49 sekundTo historia o miłości wystawionej na próbę, o domu, który bardziej przypomina pole walki, io serca, które po raz pierwszy naprawdę otwiera się przed drugą osobą
3:033 minuty, 3 sekundyPoranek nad rezydencją Develioğlu wstał cicho, niemal uroczyście, jakby sam ogród przeczuwał, że ten dzień nie będzie dotyczył żadnego innego
3:163 minuty i 16 sekundPowietrze było jeszcze chłodne, przesycone zapachem wilgotnej ziemi i jaśminu pnącego się po zagrożonych filarach przy tarasie
3:273 minuty, 27 sekundSłońce dopiero przeciskało się przez jasną mgłę, wydobywając z marmurowych schodów i charakterystyczne okienko pałacowe chłód, które od lat tak bardzo działało na charakter tego domu
3:423 minuty, 42 sekundyRezydencja natychmiastowa dostojnie, natychmiast niewinnie, ale wszyscy, którzy żyli w jej cieniu, wcześniej dobrze, że za tym pięknem kryło się coś bardziej zaawansowanego — duma, pamięć znana i wola dominacji, której największa nieprzestrzenna strażniczka była Mukadder
4:044 minuty, 4 sekundyFrontowe drzwi pojawiają się z miękkim schodami na schody, które pojawiają się Cihan
4:124 minuty, 12 sekundBył już gotowy do wyjazdu. zaawansowany, opanowany, zapięty w ciemną marynarkę, z telefonem i kluczami w dłoni, dostępny jako człowiek, który od kontrolera rana dźwig na barkach ciężarówki nie jednej, lecz kilka rzeczywistości naraz
4:314 minuty, 31 sekundJego twarz była słyszalna, lecz tylko ktoś, kto zaatakował, naprawdę, dostrzeżony przez kryjące się w linii szczęki i nieco zbyt daleko, które rzuciło w stronę pustego ogrodu
4:474 minuty, 47 sekundPrzybyły już mężczyzna w żółtej koszuli — jeden z pracowników domu, praktyczny, dyskretny, przyzwyczajony do pośpiechu i posiadacza
4:594 minuty, 59 sekundSkin? na dobre
5:155 minut, 15 sekund— Wszystko gotowe?.— Tak, samochód jest przygotowany. Dokumenty również.Cihan kiwnął głową, ale zanim jeszcze raz powtórzy krok, z domu wybiegła Fadime
5:305 minut, 30 sekundW dłoniach przenosił metalowy termos, który trzymał tak, jakby zawierał coś bezcennego
5:395 minut, 39 sekundJej twarz rozjaśniał ciepły, matczyny uśmiech.— Panie Cihanie! — za podstawową. — Nie wypisuje pan niczego od rana, jeśli ponownie będzie pędził
5:525 minut, 52 sekundyPrzyniesionem herbaty.Na skutek Cihana po raz pierwszy pojawiło się coś na kształt charakterystyczny uśmiechu
6:026 minut i 2 sekundy— Fadime, ty mnie chyba lepiej niż ja sam siebie.— Dywizja musi — wyróżnia z dumą
6:116 minut, 11 sekund— Inaczej dziesięć dom już dawno się rozsypał. Cihan odebrał termos, aw jego spojrzeniu błysnęła wdzięczność, która nie wyraziła się często i nie wobec wszystkich
6:256 minut i 25 sekundW tej samej chwili od strony bocznej, która działa na pacjenta. Mała Kopalnia wybiegła na podjazd z energią, która kontrastowała z ciężarem wiszącym nad tym domem od wielu dni
6:406 minut i 40 sekundJej włosy były jeszcze lekko rozczochrane po śnie, aw klucze mają tę bezbronną ufność, z których dzieci zwracają się tylko do tych, przy których naprawdę znajdują się bezpieczne
6:546 minut, 54 sekundy— Cihan! — za dokładność, nie „panie Cihanie”, nie formalnie, nie ostrożnie. Po prostu Cihan
7:037 minut, 3 sekundyTo jedno słowo zmienić wyraz jego twarzy bardziej niż poranna herbata i chłodne powietrze
7:117 minut, 11 sekundKucnął odruchowo, zanim do niego dopadł.— A dokąd wcześniej? — zapytanie, które jest na niego z powagą, jakie dzieci przybierają, kiedy chcą brzmieć dorośle
7:257 minut i 25 sekund— Ze względu na pracę. Przenośna muzyka całego tego chaosu — lekko. — To nie jedź.Za nim Fadime westchnęła z rozbawieniem, ale Cihan nie zaśmiał się
7:397 minut, 39 sekundPrzeciwnie, ujawnione na Mine z taką samą zawartością, że mężczyzna w żółtej koszuli, który został ujawniony, pojawił się zbyt blisko czegoś bardzo prywatnego
7:527 minut, 52 sekundy— Gdybym nie pojechał, kto przywiózłby ci potem coś słodkiego? — pytanie.Mine zmrużyła oczy
8:028 minut i 2 sekundy— Obiecałeś już dwa razy. — I dwa razy dotrzymałem słowa. — Ale za drugim razem kupiłeś takie, które bardziej lubi Emir niż ja
8:148 minut, 14 sekundCihan unieważniony.— Więc prowadzisz teraz rejestr moich błędów?.— Tak.— To jestem zgubiony
8:258 minut i 25 sekundotwór z drzwi wyszedł Sinem. Miało to miejsce, jasną wtórnie, a na dziesięć rodzajów substancji, które wydzielają się niebezpieczeństwo, lecz czynią jeszcze bardziej widocznym
8:408 minut i 40 sekundObok niej pojawi się Emir z plecakiem przewieszonym przez ramię. Był starszy od Mine, bardziej powściągliwy, ale i on zerknął na Cihana z mieszaniną respektu i ciekawostki
8:558 minut, 55 sekund— Mine, nie zatrzymuj go — powiedział Sinem mięsa. Mine skrzywiła się, ale nie puściła rękawa Cihana
9:059 minut, 5 sekund— Tylko pytam.Cihan pod uwagę na Sinem.— Wszystko w porządku?.— Tak — zapomnij, ale za szybko
9:169 minut i 16 sekund— Po prostu. dzieci nie chciały pozostać same. powiedziałeś wczoraj, że możemy podjechać razem
9:269 minut, 26 sekund— Oczywiście — powodując, od razu po prostu się i powodując na siebie dziesięć ton odpowiedzialności, która dla wszystkich wokół była równie naturalna jak oddech
9:399 minut, 39 sekund— Wsiadajcie.Mine natychmiast rozpromieniła się, jakby cały świat został wysłany
9:489 minut, 48 sekundEmir bez słowa określonego plecaka. Sinem przez moment, które pojawiło się, ale tylko skinęło głową
10:0010 minutCała czwórka ruszyła ku czarnemu Mercedesowi. Fadime groziła za nimi z cichym, do nazwy wzruszeniem
10:1010 minut, 10 sekundKiedy drzwi auta zamknęły się dużo z miękkim stuknięciem, a samochód ruszył w dół podjazdu, kobieta pojawiła się w stronę mężczyzny w żółtej koszuli
10:2310 minut, 23 sekundy— Widzisz? — mruknęła. — Jeśli cały ten dom wystąpi, dzieci zawsze, gdzie bije serce
10:3310 minut i 33 sekundyMężczyzna nie był znany, tylko skinął głową i razem z nią wyszedł do wnętrza
10:4110 minut, 41 sekundTymczasem w zupełnie innym domu, skromniejszym, ciaśniejszym, pozbawionym marmurów i ciszy tłumionej przez zasłony, poranek smakował inaczej
10:5410 minut, 54 sekundyPachniał chlebem, gotowanym jajkiem, herbatą i nerwami, których nie można zagłuszyć nawet stukotem kuchni o szklankę
11:0511 minut i 5 sekundPrzy stole siedzieli Hancer, Cemil i Derya.Cemil miał obandażowaną prędkość i twarz człowieka, która została uderzona pod agresją
11:1811 minut i 18 sekundJadł łapczywie, z podstawowymi ustami, z irytacją, jakby sam fakt, że muzyka przy stole, był dla niego upokorzeniem
11:3011 minut i 30 sekundCo chwilę mruczał coś pod nosem, prychał, odsuwał talerz, znowu po niego sięgał. — To jest zimne — burknął nagle, choć jedzenie było tylko co podane
11:4411 minut, 44 sekundy— Nie jest zimne — potrzebnea Derya sucho. — Jest dokładnie takie, jak ty: ledwie ciepłe i trudne do przełknięcia
11:5511 minut, 55 sekundCemil zmierzył ją. — Ty zawsze trzeba coś powiedzieć?
12:0912 minut, 9 sekund— Jestem po urazie, na wypadek nieudany.— A ja od lat żyję obok ciebie, na wypadek zapomniany, że to cięższe niż uraz
12:2212 minut, 22 sekundyHancer prowadzia cicho między nimi, z dłoniami złożonymi na zakupionych. Nie jadła prawie nic
12:3112 minut, 31 sekundJej twarz była blada, spojrzenie opuszczone, aw ruchach było tyle, że wyglądało to, jakby bała się odetchnąć za głośno
12:4312 minut, 43 sekundyW tym domu był u siebie, ale tego ranka czuła się jak ktoś obcy, jak ktoś zawieszony pomiędzy wstydem a oczekiwaniem
12:5412 minut, 54 sekundyDerya zerknęła na nią natychmiast.— Hancer, gdzieś trochę.— Nie jestem głodna
13:0313 minut i 3 sekundy— To nie jest odpowiedź.Cemil pruchnął. — Daj jej spokój. Jak chce się zadręczać, to niech się zadręcza
13:1413 minut, 14 sekundHancer drgnęła, ale nic nie powiedziała.Derya odłożyła widelec z trzaskiem.— Proste
13:2313 minut, 23 sekundyNaprawdę wystarczy. Masz obandażowaną głowę, nie duszę. Przestań się tak, wszyscy mają wrażenie, że są zmuszeni
13:3513 minut i 35 sekundPrzez chwilę zapadła cisza. Cemil obserwował siostrę z urazą, ale może także z czymś na kształt wstydu, którego nie umiał rozpoznać
13:4713 minut, 47 sekund— Nie jestem zły — mruknął w końcu. — Jestem dostępny.— Wszyscy jesteśmy wydani — a Derya już ciszej
13:5813 minut, 58 sekund— Ale nie wszyscy ranimy tych, którzy nic nam nie zrobili.Hancer uniósł światło. W jej oczach błysnęło wzruszenie
14:0914 minut, 9 sekundDerya natychmiasta to i natychmiast złagodniała.— Kochanie — miękko — nie słuchaj tego porannego teatru
14:2014 minut, 20 sekundJedz. Dzisiaj będziesz mieć zastosowanie bardziej niż zwykle.Słowa te zawisły w powietrzu na chwilę zbyt długo
14:3114 minut, 31 sekundHancer od razu dostępny, do czego Derya się od użycia. Rezydencja. Cihan. Mukadder
14:4114 minut, 41 sekundYasemin. Drzwi, przez które trzeba było przejść nie tylko nogami, lecz przede wszystkim godnością
14:5114 minut, 51 sekundHancer uwolnił się z powrotem.W tym samym czasie w rezydencji Gulsum i Fadime ścieliły wielkie łóżko w sypialni, które od lat kojarzyło się wszystkim z władzą, nie z odpowiednioą
15:0615 minut, 6 sekundMateriał pościeli szeleścił w ich dłoniach, poduszki układane były starannie, natychmiast ceremonialnie
15:1615 minut, 16 sekundObie rozmawiały z półgłosem, jak zawsze, gdy mają dostęp do uszu. — Myślisz, że naprawdę tu mieszkasz? — pytaniea Gulsum, poprawiając narzutę
15:3015 minut, 30 sekund— Jeśli pan Cihan tak postanowi, to wziąć — śmiercia Fadime. — Tylko nie wiem, czy ten dom jest gotowy
15:4015 minut, 40 sekund— Dom? — Gulsum prychnęła. — Dom może i by był. Ale pani Mukadder?.Fadime westchnęła
15:5115 minut, 51 sekund— To nie to samo.Drzwi się nagle z takim impetem, że oba aż się wzdrygnęły
16:0016 minutW progu stanęła Mukadder.Gniew nie tyle malował się na jej twarz, ilekroć ją zaatakował
16:0916 minut, 9 sekundWyprostowana, sztywna, z lodowatym rzutem, niedostępny jak gospodyni, lecz jak sędzia wchodzący na salę, przez ogłosić wyrok
16:2116 minut, 21 sekund— Co wyprawiacie? — rzuciła.Gulsum natychmiast usunięte ręce.— Pani. my tylko wyprowadzmy pokój
16:3216 minut, 32 sekundy— Dla kogo?.Fadime zebrała się na dziewczynę.— Dla. nowej pani domu.Mukadder odpada głowy tak, że ten ruch sam w sobie zabrzmiał jak groźba
16:4716 minut, 47 sekund— Powtórz.Fadime zbladła.— Dla Hancer. skoro pan Cihan.— Pan Cihan może sobie przynieść do tego domu, kogo — przerwała jej Mukadder ostrym tonem — ale nie zmienia się na fakturę, że porządek tego domu ustalającego ja
17:0617 minut, 6 sekundGulsum i Fadime milczały. — Nie chcę widzieć żadnych ozdóbek, żadnego szczególnego teatru, wyjątkowego, jakiejkolwiek dziewczyny z zewnątrz, gdy wyjdziesz, i od razu stanie się panią tego miejsca
17:2317 minut, 23 sekundyRozumiecie?.— Tak, pani — wyszeptały oba jednocześnie.Mukadder utworzył kilka kroków w głąb pokoju, rozejrzała się, po czym z pogardą musiała zostać wysłana do urządzenia końcowego
17:3817 minut, 38 sekund— Nie ścieli się łóżka z taką starannością dla kogoś, kto jeszcze nie jest zrozumiały, gdzie jest jego miejsce
17:4817 minut, 48 sekundFadime pomyślało coś powiedzieć, może, może załagodzić, lecz Mukadder uciszyła jedno spojrzeniem
17:5817 minut, 58 sekund— Ani słowa.Po chwili wyszedł, pozostawiając za siebie chłód większy niż przedtem.Gulsum dopiero wypuszczony z powietrza
18:1018 minut i 10 sekund— Kiedy ona jest zła, nawet zasłony boją się poruszyć. Fadime popatrzyła na drzwi. — Nie boję się jej gniewu — powiedziała cicho
18:2218 minut, 22 sekundy— Boję się tego, do tego, co jest zdolna, kiedy myśli, że ma odpowiedni.W znany adres w siedzibie Develioğlu Holding Cihan wysłany za biurkiem, ale nie przypominał człowieka, który istnieje nad światem, kontakty i decyzja
18:4118 minut, 41 sekundPrzez kilka minut patrzymy na dokumenty, nie czytając ani linijki. Kiedy do środka wszedł Engin, od razu zrozumiał, że nie trafił na dobry moment
18:5418 minut, 54 sekundy— Mam później? — Pytanie. — Nie. Siadaj.Engin usiadł naprzeciwko niego i położył na biurku teczkę
19:0519 minut, 5 sekund— Sytuacja z magazynami nie jest tak czysta, jak odkryliśmy. Nusret przesunąć kilka rzeczy bez gniazd
19:1519 minut i 15 sekundFormalnie wszystko jest bezpieczne, ale są luki. I jeszcze kwestia bezpieczeństwa
19:2319 minut, 23 sekundyCihan ostatecznie pod utylizacją.— Jakie bezpieczeństwo?.— Urządzenie zbyt łatwo dołączone informacje
19:3219 minut, 32 sekundyO dostawach, o grafiku, o tym, kto przyjeżdża do rezydencji. To nie jest przypadek
19:4119 minut, 41 sekundMięśnie w twarzy Cihana drgnęły.— Masz nazwisko?.— Jeszcze nie. Ale mam przeczucie
19:5019 minut, 50 sekund— Przeczucie zostaw poetom. Ja dostępne z.Engin jest obsługiwane automatycznie. — A ja, dostępny raz, że moje przeczucia są zwykle dostępne
20:0520 minut i 5 sekundDo gabinetu asystentka, pojawiło się więcej papieru i szybko się wycofało. Cihan przejrzał je pobieżnie, ale umysł miał gdzie indziej
20:1720 minut i 17 sekundEngin natychmiast to natychmiast.— To nie tylko firma, prawda?.Cihan od razu się w fotelu
20:2720 minut, 27 sekund— Nic nie jest już tylko firmą.— Hancer?.Cihan milczał przez chwilę, a potem cicho:
20:3820 minut i 38 sekund— Jeśli wprowadzę ją do tego domu, wszyscy staną przeciwko niej. Jeśli jej nie wprowadzę, uznam, że mamy prawo decydować za mnie
20:5020 minut, 50 sekund— A ty nie należysz do ludzi, którzy oddają swoje decyzje. — Właśnie dlatego wszyscy wokół są dzisiaj tacy nerwowi
21:0021 minutEngin na można się lekko.— Powiedz tylko jedno. Mam znaleźć zaufaną osobę do ciąży w domu czy nie?
21:1021 minut, 10 sekundNa twarzy Cihana pojawia się cień wspomnień. Krótka, niemal bolesna migawka: podjazd coś przed domem, Mine rozwiązaniea z Gulsum, Engin tłumaczący, Cihan dystrybuy wszystko z oddali z rosnącym niepokojem
21:2821 minut, 28 sekundPodstawowe jedno wspomnienie, decyzją zapadła. — Tak — powiedział. — Kogoś lojalnego
21:3821 minut, 38 sekundNie wobec odpowiedzialnego, tylko wobec mnie.— Zajmę się tym.Engin pojęcie teczki, lecz zanim wstał, pojawił się przyjacielu profesor
21:5121 minut, 51 sekund— Cihan. najgroźniejsza akcja nie jest atakiem z wrogami. Tylko oszczędzać tych, których nazywa się rodziną
22:0322 minuty, 3 sekundyCihan nie pochodzi. Ale jego milczenie brzmiało, jak przyznało się do przyjęcia.Tymczasem Hancer wyraźnie na zewnątrz skromnego domu i trzyma w dłoniach bukiety białe stokrotek
22:1722 minuty, 17 sekundKiedy przeczytała liścik — Eve dönmeyi iple çekiyorum. Z premiery na powrót do domu — przez jej twarz, że tak czysty promień szczęścia, nawet wiatr zdawał się na chwilę osłabnąć, przez mu nie zadziałać
22:3522 minuty, 35 sekundPrzycisnęła kwiaty do piersi i zamknęła oczy. W tym jednym zdaniu było coś więcej niż tęsknota
22:4522 minuty, 45 sekundbyło jasne. Dom. Powrot. „Czekam”. Weszła do środka lekkiego, niemal nie dotykając ziemi
22:5622 minuty, 56 sekundDerya dostarczana w zestawie z herbatą i od razu po pojawieniu się bukietu.— Oho — mruknęła z uśmiechem
23:0523 minuty, 5 sekund— Urządzenie, które nie może spowodować poranka bez wielkich gestów.Hancer wystąpienie się szerzej
23:1523 minuty, 15 sekund— To od Cihana. — Jakby trzeba było zgadywać. Derya wzięła do ręki kilka stokrotek, powąchała je teatralnie i westchnęła
23:2723 minuty, 27 sekund— Mężczyzna, który przysłał kwiaty rano, jest albo bardzo zakochany, albo bardzo winny
23:3623 minuty, 36 sekund— Derya!. — Dobrze, dobrze. W twoim przypadku upadły.Telefon Hancer był dokładnie wtedy, gdy jeszcze się usłyszała
23:4823 minuty, 48 sekundJej serce zabiło szybko, gdy pojawiło się imię.— To on — szepnęła.Odebrała natychmiast
23:5823 minuty, 58 sekund— Cihan?.Po drugiej stronie jego głosu był niski, spokojny, ale kiedy został wywołany do niej, zawsze pojawiał się w nim miękkiej, która nie była stosowana prawie przez nikogo innego
24:1424 minuty, 14 sekund— Dostałeś wakacje?.— Tak.— Ja?.— I. przez chwilę urlopam, że chyba naprawdę możesz spędzić urlop, przez kogoś, kto zapomniał o wszystkich
24:2724 minuty, 27 sekundW usuwaniu skutków na sekundę.— Nie o wszystkim. Tylko o tym, co nie powinno dziś mieć znaczenia
24:3724 minuty, 37 sekund— To łatwo powiedzieć.— Hancer.— Tak?.— Przyjdź?.Spojrzała na Deryę. Ta od razu dotarła, udając, że nie podsłuchuje, fałszywy uśmiech zdradził wszystko
24:5324 minuty, 53 sekundy— Boję się — odprowadzaa Hancer cicho. Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy. — Wiem — Cihan
25:0325 minut, 3 sekundy— Ale dzisiaj nie zrobimy tego kroku, uznają, że mogą zostać uznane za nas o sto
25:1225 minut, 12 sekundHancer zamknęła dłoń na łodygach kwiatu.— A jeśli mnie upokorzą?
25:2325 minut, 23 sekundy— A jeśli nie będzie?.Tym razem to na zawahał się nietypowy.— funkcjonalne.Słowo padło z takim spokojem, że Hancer przypuszczał mu bardziej niż sobie
25:3825 minut, 38 sekundKiedy się rozłącza, Derya patrzyła na nią z ciepłem.— Nie i?.— Kazał mi brać.— To pójdziesz
25:4825 minut, 48 sekundUśmiech Hancer nieco przygasł. — Nie wiem, czy umiem tak po prostu wejść do domu, w którym każdy krok będzie zalecany
25:5925 minut, 59 sekundDerya odstawiła herbatę.— Niesz tam po to, żeby cię zastosować. Wchodzisz tam, bo twój mąż otwiera ci drzwi
26:1026 minut, 10 sekundW rezydencji Mukadder zamknęła się za drzwiami swojego pokoju i przez naruszenie wolności bez ruchu, co oznacza, że ucisza się własne gniew, przez przyjęcie się do czegoś jeszcze powiązanego
26:2626 minut, 26 sekundPotem podeszła do toaletki, wysunęła szufladę, odgarnęła kilka starannie złożonych chust i wyjęła małe czerwone pudełeczko
26:3726 minut, 37 sekundOtworzyła je.W środku spoczywała łuska po naboju.Nie błyszczała już jak kiedyś. był matowa, zgaszona, ale w dłoni Mukadder zdawał się ważyć więcej niż broń, z której został wystrzelony
26:5426 minut, 54 sekundyKobieta zacisnęła się i nagle, automatycznie pod wpływem metalu, wspomnienie
27:0427 minut, 4 sekundyPlaża o Świcie. Nusret naprzeciwko niej. Wiatr szarpiący brzegiem jej płaszcza
27:1327 minut, 13 sekundW jego dłoni ta sama łuska.— Pamiętaj —óiwił wtedy chłodnym, twardym kwalifikacji. — Są rzeczy, o których milczy się nie dlatego, że się chce, ale dlatego, że po ich wypowiedzeniu nie pozostaje już nic do uratowania
27:3127 minut, 31 sekund— Ty mi grozisz? — syknęła.— Ostrzegam cię. To nie to samo.— Nie ucz mnie różnicę
27:4027 minut, 40 sekund— To nie ty ją zapominasz. Na twoją gniew.Wspomnienie urwało się nagle. Mukadder regularny przy toaletce, z twarzą blade, ale spojrzeniem płonącym
27:5427 minut, 54 sekundyTelefon komórkowy jak na zawołanie.Spojrzała na ekran. Nusret.Odebrała bez wahania
28:0428 minut, 4 sekundy— Czego chcesz?.— Upewnić się, że jeszcze pamiętasz, gdzie kończy się upór, a katastrofa
28:1428 minut, 14 sekundMukadder spożycia zimno.— Szkoda, że sam tego nigdy nie świadomś. — Nie igrałbym dziś z losm
28:2428 minut, 24 sekundy— Ty zawsze mylisz los z zawartymi interesami.— A ty własny bom z prawem do zarządzania działaniami dookoła
28:3428 minut, 34 sekundyJej miejsce zacisnęło się na łusce. — Jeśli dzwonisz tylko po to, żeby mnie pouczać, zmarnowałeś czas
28:4528 minut, 45 sekund— Dzwonię, jeśli nie zapomniałeś: jeśli przekroczysz granicę, nie będę cię osłaniał
28:5428 minut, 54 sekundy— Nie podlega ochronie.— Każdy jej potrzebny, kiedy w końcu spada. Rozłącza się bez słowa, ale przez chwilę kontrolowaną przed siebie, ewentualnie zawieszoną z odruchem objętym telefonem o zawieszeniu
29:1129 minut, 11 sekundW magazynie magazynu materiału Nusret odsunął telefon od ucha i westchnął. Podszedł do niego młodszy, brodaty pracownik
29:2329 minut, 23 sekundy— Panie Nusrecie?.— pojemności ludzi do załadunku. I niech nikt dzisiaj nie zadaje zbędnych pytań
29:3229 minut, 32 sekundy— komentarz.— Jeśli ktoś zostanie zapytany o dodatkowy transport, powiedz, że do analizy
29:4229 minut, 42 sekundy— A zapytanie pan Cihan?.Nusret pojawiło się na nim, że mężczyzna od razu pożałował pytań
29:5329 minut, 53 sekundy— odpowiedź tylko do, o co zapytaj. Ani słowa więcej.Po upadku Hancer i Derya wyszły do ogrodu ze szklankami tureckiej herbaty
30:0630 minut, 6 sekundUsiadły przy stole, a cisza między nimi nie była już ciężka, więc ostrożna, jak przed rozmową, która nie chciała zacząć jako pierwsza
30:1930 minut, 19 sekundSzybko dołączyła Yonca — spięta, niezadowolona, z twarzą zbyt napiętą jak na kogoś młodego
30:2930 minut, 29 sekund— Wszystko mnie dzisiaj drażni — rzuciła natychmiast na powitanie. — To akurat nic nowego — Derya
30:3930 minut, 39 sekundYonca przewróciła się w głowie.— Nie mam humoru na twoje żarty.— A ja nie mam humoru na twoje fochy, więc jesteśmy kwita
30:5030 minut, 50 sekundHancer patrzyła na nie obie z cichym smutkiem. Yonca cówiła jeszcze coś o przypadkach, które ją złoszczą, o ludziach, którzy myślą, że mogą zastosować za innych, ale słowa te zlewały się dla Hancer w jeden szum
31:0831 minut, 8 sekundDerya podawana dziewczynie do ręki.— Masz. To, o co prosiłaś.Yonca wzięła ją szybko
31:1831 minut, 18 sekund— Dzięki.— I przestań chodzić z taką miną, cały świat, który cię skrzywdził — powiedział Derya
31:2831 minut, 28 sekund— Czasem tylko niestrawność.Yonca wydostała się na nią dziwnie, po czym się pojawiła i odeszła
31:3831 minut, 38 sekundDerya popatrzyła za nią, potem została przeniesiona na Hancer.— No dobrze. Teraz nie udaje się uciec
31:4831 minut, 48 sekundTrzeba do rezydencji.Hancer zacisnęła się na szklance.— A jeśli nie byłaby możliwa tam oddychać?
31:5831 minut, 58 sekund— To nauczysz się oddychać na przekór nim wszystkich. — Mówisz tak, jakby to było biologiczne
32:0732 minuty, 7 sekund— Nie żartuję. Ale wiesz, masz jeszcze miejsce? Całe życie, aż do innego dostępu, gdzie już jesteś dostępny na swoim miejscu
32:2132 minuty, 21 sekundHancer milczała.Derya pochyliła się ku niej.— Posłuchaj mnie dobrze. Mukadder będzie lodem
32:3032 minuty, 30 sekundYasemin będzie jadem. Służba będzie bała nawet przeciw ci w oczy. Ale jeśli ty wejdziesz tam skulona, oni wygrają zanim spadnie pierwsze słowo
32:4332 minuty, 43 sekundyPochodzi tam wyprostowana. Nie po to, żeby z nimi uderzyć. Tylko po to, żeby nie używać siebie
32:5332 minuty, 53 sekundyPo tych słowach Hancer wreszcie skinęła głową. — Dobrze. Pójdę.W eleganckim sklepie Yasemin chodziła tam izwrotne niczym rozdrażniona kotka w zbyt małej obudowie
33:0833 minuty, 8 sekundKażdy krok, każde machnięcie dłonią, każde zagranie od ujawnienia głowy, którego nie było w przypadku, gdy już istniała gra
33:2033 minuty, 20 sekund— Niemożliwe — syczała do siebie. — Po prostu możliwe. Jak na śmietnik? Jak na śmietniku?
33:2933 minuty, 29 sekundchwytane przez telefon i określone numer.Tymczasem Yonca następuje do rezydencji, niesionej stos koców i pościeli
33:4033 minuty, 40 sekundNa korytarzu spotkała Gulsum i Fadime.— Przybyłem rzeczy — powiedział. — Dla Hancera
33:4933 minuty, 49 sekundFadime zamrugała zaskoczona. — Teraz?. — Tak, teraz. Kiedy? Pomiędzy rękami.Gulsum skrzyżowane ręce
34:0134 minuty, 1 sekunda— Mam mamę z tym uprawą? — Skąd mam wiedzieć? To nie moj dom.Gulsum prychnęła i sięgnęła po telefon
34:1234 minuty, 12 sekund— Zaraz się dowiemy.Po chwili Yasemin odebrała.— Czego?.— Przyniesione rzeczy tej. dziewczyna
34:2234 minuty, 22 sekundyCo z nimi gra?. Po drugiej stronie spadła chwila ciszy, a potem głos Yasemin stał się lodowato grzyb
34:3334 minuty, 33 sekundy— Wyrzuć je. Albo oddaj komukolwiek. Nie chcę, aby znajdował się w tym domu
34:4434 minuty, 44 sekundyRozłączyła się.Gulsum wyłączonea na ekran, potem na Fadime.— No pięknie.Fadime ścisnęła usta
34:5434 minuty, 54 sekundy— Nie wyrzucę niczyich rzeczy tylko dlatego, że ktoś nie umie zapanować nad gniewem
35:0235 minut, 2 sekundy— A jeśli zapytasz?.— To powiem prawdę.— Jesteś odważna.— Nie. Po prostu mocą cudzą okrutnością
35:1335 minut, 13 sekundPóźniej Hancer prowadzącya na siedzisko, trzymając telefon w dłoni, jakby miał ją ochronić przed wszystkimi, co nadejdzie
35:2435 minut, 24 sekundyDerya przyniesiony talerz z przekąskami i umieszczony obok.— Jedz. — Naprawdę nie mogę. — Możesz
35:3435 minut, 34 sekundyI będziesz.Hancer wycieka na nią.— Derya. ja się boję nie tego, że ktoś mnie obrazi
35:4435 minut, 44 sekundyBoję się, że tam wejdę i naprawdę przyciągam, że do nich nie pasuję. Że oni spojrzą na mnie raz i ja sama uwierzę, że nie jestem alternatywny dobry
35:5635 minut, 56 sekundDerya akceptacja spożycia i natychmiastowa siła jej do ust.— Właśnie dlatego trzeba przyjść
36:0536 minut, 5 sekundBo nie jesteś tam po ich akceptację. Jesteś tam, bo Cihan cię wybrała. A jeśli oni mają z tym problem, to problem jest ich, nie twój
36:1836 minut, 18 sekundHancer przełknęła, aw jej oczy stanęły łzy.— Nie chcę być chronione wojny.— Kochanie — ukryte Derya — zaczęła się wcześniej
36:3136 minut, 31 sekundTy jesteś tylko pierwszą postacią, która odważyła się nie uciec z pola walki.W rezydencji, jeszcze zanim Hancer wystąpiła, Mine kucała przy swoim różnym rowerku i bezskutecznie a przy sznurku do bocznego bocznego
36:4936 minut, 49 sekundCihan, który na chwilę wrócił do domu, opuścił ją od razu.— Jaka jest sytuacja?
36:5836 minut, 58 sekundMine wycieka na niego z powagą.— Ono mnie nie słucha.— Rower?.— Nie. Sznurek.Cihan powstał i przykucnął obok niej
37:1137 minut, 11 sekund— A trwałość z nim negocjować?. — Tak, ale jest uparty. Chyba po Tobie.On parsknął cicho śmiechem
37:2237 minut, 22 sekundy— To już naprawdę brzmi groźnie.Sprawnie przywiązane sznurek, istniejące kółko i sprawdzone, czy wszystko trzyma
37:3337 minut, 33 sekundyW postępowaniu sądowym Sinem i przez moment skargi na tę scenę w milczeniu. W jej oczach było coś trudnego do nazwania — wdzięczność, niepokój, może lęk, że dobroć Cihana obudzi się zbyt wiele szans w tych, którzy i tak żyli w obliczu zagrożenia
37:5337 minut, 53 sekundy— Mine, do front — przemówił w końcu.Dziewczynka przytuliła się do jej nóg, ale zanim odeszła, pochyliła się ku Cihanowi
38:0438 minut, 4 sekundy— Przyjedzie dziś Hancer?.Pytanie padło cicho, niewinnie, a jednak trafiło prosto w wydanie dnia
38:1538 minut, 15 sekundCihan wycieka na nią. — Mam. Mine wystąpienie się, automatycznie ta odpowiedź, i pobiegła z Sinem do środka
38:2738 minut, 27 sekundGdy taka sama ściana, schody i cisza, uśmiech z twarzy Cihana natychmiast
38:3638 minut, 36 sekundHancer przygotował się starannie. Biała bluzka, czarna spódnica, włosy zniszczone drżącymi, zbyt opóźnionymi
38:4838 minut, 48 sekundDerya kręciła głową z zachwytem. — Piękna. prosta. Elegancka. Idealna.— Przestań.— Nie przestanę
38:5938 minut, 59 sekundGdybyś jeszcze trochę więcej wiary w siebie, musiałby cię zniszczyć zgasić, jeśli nie oślepiłeś całej rezydencji
39:1039 minut, 10 sekundHancer roześmiała się słabo.— To nie śmieszne.— Właśnie że trochę jest.Poprawiła kołnierzyk Hancer, przygładziła jej włosy i położyła ręce na jej ukrytych
39:2439 minut, 24 sekundy— Idź. I następuje, że nie wolno ci zapominać, kim jesteś, tylko dlatego, że ktoś bogatszy się sięóiwić ciszej, a ranić
39:3739 minut, 37 sekundHancer ruszyła.Droga do rezydencji nie była długa, ale dla niej dłużyła się jak marsz do miejsca, w którym człowiek ma pozostać osądzony bez prawa do obrony
39:5039 minut, 50 sekundKiedy stanęła przed frontowymi drzwiami i nacisnęła dzwonek, serce biło jej tak mocno, że przez chwilę nie miała nic poza nim
40:0140 minut, 1 sekundaDrzwi ukrytea Gulsum. — Hancer? — zdziwiła się.— Przyszłam do Cihana.Gulsum już uruchomiła się, gdy w głębi holu jest Mukadder
40:1440 minut, 14 sekundSam widok starszej kobiety wystarczył, przez powietrze zgęstniało.Mukadder zatrzymał się kilka kroków dalej i zmierzyła Hancer od stop do głów
40:2740 minut, 27 sekund— Firma z jedzenia?.Hancer przełknęła ślinę.— Cihan kazał mi cieszyć.— Ty? Tędy?.— To są drzwi wejściowe — cicho, ale z godnością
40:4240 minut, 42 sekundyNa twarzy Mukadder pojawił się lodowaty uśmiech. — Właśnie dlatego pytam. Nie każdy, kto pojawia się pod tym domem, ma prawo wejść do przodu
40:5540 minut, 55 sekundW tle przejścia się Sinem. Milczała, spięta, niepewna.Hancer zacisnęła się na rodzinę.— Nie przyszłam tu jako obca osoba
41:0741 minut, 7 sekund— To ciekawe — koniecznea Mukadder. — Bo wszystko w tobie, od sposobu stania po ton głosu, cówi mi coś dokładnie odwrotnego
41:1841 minut, 18 sekundGulsum puścił. Hancer pobladła, ale się nie cofnęła.— Cihan zażądał, wystąpienia
41:2841 minut, 28 sekund— A ja chcę porządku — rzuciła Mukadder. — I tak idę tu nadzorować, nie dbając o to, aby sobie zapewnić wejście przez główne drzwi pani domu
41:4041 minut, 40 sekundTo ostatnie słowo zabrzmiało jak kpina.— Poczekaj na zewnątrz — dodała surowo. — Jeśli muij syn uzna, że ma cię wprowadzić, zrobi to sam
41:5341 minut, 53 sekundyDrzwi zamknęły się niemal przed twarzą Hancer.Została sama.Czekała długo. Słońce opadać
42:0442 minuty, 4 sekundyOgród z porannego światła przeszedł w chłodny, wieczorny półmrok. W pierwszej kolejności osadzono na kamiennej ławie, potem wstała, potem ponownie się oparła o filar
42:1842 minuty, 18 sekundszczególnie minuta bolała bardziej niż poprzednia. Ale odeszła.Kiedy wreszcie na podjazd przyjechał czarnym samochodem, Hancer poczuła jednocześnie ulgę i wstyd
42:3242 minuty, 32 sekundyCihan wysiadł i natychmiast ją zastąpić. Znieruchomiał.— Hancer?.Podszedł szybko
42:4242 minuty, 42 sekundy— Dlaczego tu stoisz? Dlaczego nie udałoś się?.Nie udało się wywołać mu w oczy.— Kazano mi czekać
42:5342 minuty, 53 sekundyJego twarz stężała.— Kto?.Nie uderzył od razu, ale nie musiał. Zrozumiałe.Przez drugie podejście, możliwe, że sam ze sobą
43:0843 minuty, 8 sekundPotem ujął jej dłoń. Mocno, bezpiecznie.— Chodź. — Cihan. — Chodź.Wprowadziła ją przez frontowe drzwi bez zatrzymania się, bez pytań kogokolwiek oo, bez jednego spojrzenia w bok
43:2543 minuty, 25 sekundW jadalni przy stoły już Mukadder, Sinem i Mine. Gdy weszli, trzymając się za ręce, rozmowy umilkły
43:3643 minuty, 36 sekundMukadder pod został dostarczony i przez moment, w którym nie można było przekazać. Mój zamiast tego rozpromienił się natychmiast
43:4643 minuty, 46 sekund— Hancer! — za stera z.Cihan podprowadził ją do stołu.— Usiądź.Mukadder głównej się
43:5743 minuty, 57 sekund— A kiedy miejsce przy tym stoczyło rozstrzygnięcie na podjeździe?.Cihan wystąpiło na matkę tak twardo, że nawet Sinem zamarła
44:0944 minuty, 9 sekund— Od chwili, gdy wystąpią upokarzać moją osobę pod własnym domem. Mukadder uniósł się brodę
44:1844 minuty, 18 sekund— Czy chcesz uciec? Żoną można być z aktu. Panią domu jest coś więcej.Hancer została podjęta, ale Cihan delikatnie nacisnęła jej dłoń, jakby tym jednym gestemóiwił: został
44:3544 minuty, 35 sekund— Właśnie dlatego siedzi tutaj — miejsce zamieszkania. — Bo to ja decyduję, kto jest przy mnie
44:4444 minuty, 44 sekundyMine przewodniczącya obok siebie.— Niech Hancer siedzi blisko.Ten dziecięcy głos rozbroił na moment udostępnienia
44:5544 minuty, 55 sekundHancer siedzia. Gulsum zaczęło nalewać zupę drżącymi morskimi.Mukadder nie odpuszczała
45:0445 minut, 4 sekundy— Skoro już tu siedzisz, może być używane jutro dolmę. Niektórym wydzielają się specyficzne, skądli
45:1445 minut, 14 sekundHancer pod warunkiem. Jej policzki płonęły, ale były spokojnie.— Można je dolmę, jeśli ktoś będzie miał na nią ochotę
45:2745 minut, 27 sekundMukadder stosowania się chłodno, sądząc, że złapała. Lecz ponownie Cihan powtórzy się:
45:3745 minut, 37 sekund— Nie dlatego, że musi. Tylko jeśli sama.Później, gdy Gulsum zaczęło zbierać talerze, Mukadder rzuciła ostro:
45:5045 minut, 50 sekund— Hancer, wstań i pomóż.To był moment, w którym wszystko wskazywało na złamanie.Cihan odłożył łyżkę
46:0046 minut— Nie.Jedno słowo. Spokojne. Nieistotne stanowcze.Mukadder zamarła.— Słucham?.— Hancer nie będzie innych ukrytych przy tym stołowym
46:1446 minut, 14 sekundJest panią tego domu, nie dającą. Gulsum wykona swoją pracę. Hancer pozostał na miejscu
46:2446 minut, 24 sekundyCisza po tych słowach była niemal nienaturalna. Hancer czuła, jak krew szumi jej w uszach
46:3346 minut, 33 sekundySinem patrzyła w talerz. Moje spojrzenie od jednego do drugiego z powagą dziecka, które wie, że dzieje się coś ważnego, choć nie rozumie jeszcze wszystkich słów
46:4746 minut, 47 sekundW tym samym czasie, w instalacji na piętrze, Yonca przed lustrem z testem ciążowym w dłoni
46:5646 minut, 56 sekundbyła blada jak ściana. Jej oddech przyspieszał, oczy błyszczały strachem. Usłyszała kroki, więc schowana test za plecy
47:0947 minut, 9 sekundDo umiarkowanego leczenia Beyza.— Company tu być? — pytanie podejrzliwie. — Nic. — Nic? Wyglądasz, jakbyś poszedł ducha
47:2147 minut, 21 sekund— powiedziałem, nic.Yonca wyminęła ją szybko i wyszła. Beyza patrzyła na nią coraz bardziej zaintrygowana
47:3247 minut, 32 sekundyPo kilku dodatkowych do łazienki, szafka pod umywalką i znaleziony ukryty test
47:4147 minut, 41 sekundJej oczy rozszerzyły się z transmisji.Tego wieczoru późno, kiedy wszystkie ostre słowa już wybrzmiały, lecz ich echo nadal tkwiło w ścianach, Cihan i Hancer weszli razem do sypialni
47:5647 minut, 56 sekundDrzwi zamykają się za nimi cicho, odcinając ich od domu, który przez cały dzień wystąpienia awarii, że nie ma dla nich miejsca
48:0948 minut, 9 sekundHancer nieruchomo, nadal spięta, nawet jeśli możliwe jest oddychanie
48:1848 minut, 18 sekundCihan podszedł powoli. W jego spojrzeniu nie było już gniewu, który był objęty limitem przy stole
48:2848 minut, 28 sekundbyła tylko czułość. Taka czułość, która nie jest konieczna, bo sama staje się schronieniem
48:3948 minut, 39 sekundDelikatnie ujęły jej twarz w plikach.— przesłane na mnie.Podane przeze mnie.— Przepraszam — wyszeptała
48:4948 minut, 49 sekund— Ja. nie jest niebezpieczne. W jego następstwie pojawia się cień.— Nigdy więcej tego nie cowa
48:5948 minut, 59 sekundKciukiem pogładził jej policzek. Ten gest był łagodny, że z Hancer uszło całe opakowanie, natychmiast natychmiast po jej do oczu
49:1249 minut, 12 sekund— Dzisiaj czekałam przed tym domem — powiedziała cicho — i przez chwilę naprawdę wysłuchałam, że może mieć rację
49:2249 minut, 22 sekundyŻe nie możesz tam wejść. — Oni nie mają prawa określonego, gdzie jest twoje miejsce
49:3149 minut, 31 sekund— A jeśli to miejsce zawsze będzie musiało być wywalczone? — zawsze będzie można je otrzymać
49:4049 minut, 40 sekundPosłuchaj mnie, Hancer. Ten dom od dziś nie jest tylko moim domem
49:5049 minut, 50 sekundJest naszym domem. A ty nie jesteś gościem. Nie jesteś gotowy, można zostać wykluczonym przed drzwiami
50:0050 minutJesteś panią tej posiadłości, bo stoisz u mojego boku. A jeśli ktoś tego nie rozumie, to się rozumie
50:1050 minut, 10 sekundHancer obserwował go tak, każde jego powiadomienie opatrywało ranę, której nie można było wcześniej wykryć
50:2050 minut, 20 sekund— Dlaczego jesteś dla mnie taki dobry? — badanie prawie szeptem.Na jego skutek pojawia się delikatny uśmiech
50:3050 minut, 30 sekund— Bo kiedy zobaczę na ciebie, przypominam sobie, że nie wszystko we mnie musi być walką
50:3850 minut, 38 sekundPrzesunięcie dłonią po jej włosach, odgarniając pasmo z początku. — Witaj w moim sercu — powiedział cicho, z wejścia
50:5050 minut, 50 sekundTe słowa dotknęły jej głębiej niż wszystko, co dotyczy tego dnia. Hancer zastosować się przez łzy
51:0051 minutJej oczy zalśniły tak, jakby po raz pierwszy od długiego czasu, aby naprawdę móc, że może być kochana bez warunków, bez upokorzeń, bez lęku
51:1451 minut, 14 sekundZamknął oczy.Cihan nie odrywał się od twojego wzroku. Ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów
51:2451 minut, 24 sekundyCisza wokół nich była swobodna, prawie święta. Po burzy całego dnia, gdy zostanie ona nierealna — świat ostatecznie, choć na kilka oddechów, zostanie usunięty ich sam
51:3951 minut, 39 sekundOn po prostu się pojawił.Jej oddech zadrżał.Nosy natychmiast się zetknęły. Usta zatrzymałeś się tuż przed sobą
51:5051 minut, 50 sekundWszystko, co niewypowiedziane, zawisło w tej maleńkiej przestrzeni między nimi: strach, tęsknota, obrona, wybór, odpada
52:0252 minuty, 2 sekundyI właśnie tam, na granicy pocałunku, w ciszy bardziej wymowienej niż wyznaczenie, się ten dzień — dzień, w którym Hancer został zatrzymany przed frontowymi drzwiami, ale mimo to uległ tam, gdzie powiedziała, że wpuściła tylko jedną osobę
52:2252 minuty, 22 sekundyNie do rezydencji.Do serca Cihana