
Hanser coraz bardziej traci spokój, czując, że jej małżeństwo z Cihanem zaczyna tonąć w cieniu nieporozumień, zazdrości i manipulacji Bejzy. Samotnie siedząc w sypialni, przygnieciona ciężarem ostatnich wydarzeń, zostaje odwiedzona przez Sinem, która przynosi nie tylko filiżankę kawy, ale także rozmowę mogącą otworzyć jej oczy na prawdziwą grę toczącą się w tym domu.
W szczerej rozmowie Hanser wyznaje, jak bardzo boli ją widok Cihana troszczącego się o Bejzę i jej nienarodzone dziecko. Wie, że nie powinna czuć zazdrości, a jednak każdy gest i każde spojrzenie Bejzy rozdziera jej serce. Najbardziej przeraża ją jednak to, że Bejza nie jest tak bezbronna, jak próbuje wyglądać. Za jej spokojną twarzą kryje się chłodna kalkulacja, a ciąża staje się bronią używaną przeciwko Hanser.
Sinem ostrzega ją, że w tym domu nie wygrywa ten, kto najgłośniej krzyczy, lecz ten, kto potrafi chronić własne serce. Wyjaśnia Hanser, że zazdrość i ból nie czynią jej złą kobietą, lecz są naturalną reakcją na ranę, która każdego dnia jest na nowo otwierana. Jednocześnie podkreśla, że Bejza świadomie manipuluje sytuacją, wykorzystując swoją ciążę jako tarczę i prowokując Hanser do utraty kontroli.
Hanser przyznaje, że czuje się winna,..